sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 3

Czuję, że zaczynam się budzić. Chociaż nie mam otwartych oczu. Czuję, że Niall patrzy na mnie, a ja nie chce mieć jeszcze doczynienia z nim. Mam nadzieję, że to jest tylko sen i jestem w domu. Nie.
-Wiem, że wstałaś Lillie.-Niall powiedział głębokim głosem. Cholera. Otworzyłam oczy, a Niall jest ze mną nos w nos. Cofam głowę do tyłu by być wciśnięta przez Niall'a.
-Wyglądasz pięknie, gdy śpisz.-Powiedział uśmiechając się. Przewróciłam oczami.
-Tak, to nie jest przerażające, że patrzysz na mnie kiedy śpię.-Powiedziałam wrednie. On po prostu się zaśmiał.
-Zamknąłem cię w moim domu, sprawiając, że spałaś ze mną w moim łóżku i nosisz moje ubrania. Nie sądzisz, że jestem straszny?-Uważam, że ma rację. Niall wstaje i rozciąga się.
-Następnym razem nie będę spać w ubraniu, to jest niekomfortowe.-Powiedział mrugając i szydząc.
-Nie będzie następnego razu.-Popatrzyłam się na niego. Niall ściągnął swoją koszulkę i rzucił ją na szufladę. Szczerze mówiąc to gapię się na niego. Był dobrze umięśniony i zbudowany. Ładne szerokie ramiona. Spogląda na mnie i głupkowato się uśmiecha. Zostałam przyłapana.
-Podoba ci się to co widzisz, księżniczko?-Przewracam oczami co  powoduje u niego chichot. Wtedy zauważam coś. Dużą bliznę na lewym ramieniu Niall'a. Właściwie było więcej niż jedna.  Ale na ramieniu i plecach, to były dwie najbardziej widzialne. Jedna na jego dolnej części pleców wyglądała jakby, ktoś wypalił mu znak.
-Co się stało z twoimi plecami?-Wygadałam. Cholera moje duże usta. Widzę, że ciało Niall'a się napina. Nie mogę pomóc, ale czuję, że boję się go teraz. Jego szafirowe oczy znowu są ciemne.
-Nic.-To było wszystko za nim ubrał na siebie podkoszulek. Ściąga swoje spodnie, a ja odwracam wzrok. Już nigdy nie zapytam go o jego blizny. Szybko znajduję swoje ubrania i mam zamiar iść do łazienki, przebrać się, ale Niall zatrzymuje mnie, uśmiechając się.
-Gdzie idziesz, kochanie?
-Przebrać się.-Oświadczyłam kategorycznie. Niall oblizał wargi.
-Możesz się przebrać tutaj. Ja to zrobiłem.
-Tak ty to zrobiłeś, ale z drugiej strony nie przekonywałam cię. A teraz mnie przepuść. Teraz. Przepuść.-Warknęłam i próbowałam zabrać jego dłoń ze mnie.
-Więc myślisz, że próbowałem cię do tego przekonać, co? To nie jest taka wielka sprawa Lillie, przebierz się tu. Teraz.-Zacisnął zęby i próbowałam go odepchnąć ponownie, ale to nie ma sensu. Niall robi się sfrustrowany.
-Teraz Lillie.-Powiedział ostro. Czy on tak na poważnie? Przez wygląd jego twarzy widać, że  jest śmiertelnie poważny. Fuknęłam gniewnie. On nie pozwoli mi się przebrać bez spuszczania ze mnie wzroku? Odeszłam od niego kilka kroków i zacisnęłam zęby oraz ściągnęłam koszulkę. Jego koszulkę. Odwracam się za nim może zobaczyć mnie tylko w staniku. Czuję jak jego wzrok wypala mi dziury w plecach z pożądaniem. Szybko ubrałam swoją koszulkę i tak szybko jak mogłam ściągnęłam spodnie. Niall śmieje się, słyszę to. Ubrałam swoje spodnie i odwróciłam się do niego, moja twarz płonie ze wstydu i gniewu. Oczywiście Niall nadal ma ten głupi uśmieszek wymalowany na twarzy.
-Seksowne majtki.-Wyszeptał, podając mi swoją szczoteczkę, wyszłam z sypialni. Słysze Niall'a jak idzie za mną.
-Co chcesz na śniadanie?-Mówi od niechcenia. Popatrzyłam na niego.
-Nic. Nie jestem głodna.-Staram się powiedzieć tak chłodno jak mogę.
-Co powiesz o bułkach?-Zignorował mnie.
-Nie.-Zaczyna je robić, tak czy inaczej. Naprawdę? On naprawdę mnie wkurza.
-Zabierz mnie do domu Niall.-Zażądałam, gdy ustawił przede mną talerz z bułkami. Westchnął i popatrzył na mnie zirytowany.
-Zjesz i w tedy będzie w porządku?-Popatrzyłam na niego na chwilę i westchnęłam po czym zaczęłam jeść. Po zjedzeniu całego talerza, Niall dotrzymuje słowa i zawozi mnie do domu.
-Do zobaczenia wkrótce, księżniczko.-Powiedział za nim odjechał. Do zobaczenia wkrótce! Oczywiście, że planował spotkać się jeszcze raz. Świetnie. Weszłam do domu i zobaczyłam swoją współlokatorkę, Becce, na kanapie. Wyskakuje szybko i podbiega do mnie.
-Do cholery Lillie! Gdzie byłaś?-Pyta gorączkowo.
-Byłam na imprezie i...
-I poszłaś do domu z facetem?!-Pyta się podekscytowana. Przewróciłam oczami.
-Bardziej, zmuszona. Wyjaśniłam jej całą sprawę.
-Niall Horan! On jest taki gorący Lillie!-Znowu przewróciłam oczami na nią.
-Której części nie załapałaś, zamknął mnie w domu i kazał rozebrać się mi przed nim!-Westchnęłam.
-Tak to trochę przerażające.-Kiwam głową.-Cóż powinnyśmy zrobić babski wieczór! Żebyś wyrzuciła z głowy Niall'a... To będzie super!-Na początku byłam niezdecydowana, ale potem znowu Niall pojawił się w mojej głowie. Pokiwałam głową, a Becca piszczy. Cały dzień Becca, mówi żeby iść do klubu. Była naprawdę podekscytowana. Myślę, że ja też.
-Dobrze, bądź gotowa kiedy wrócę.-Zapiszczała do telefonu. Pobiegła do sklepu spożywczego, specjalnie dla mnie.
-Dobra dziwaku pa.-Zachichotałam na jej tajemniczość. Nakładam makijaż kiedy czuję, że ktoś się na mnie patrzy. Widzę Niall'a opierającego się o moje drzwi.
-Co do kurwy, Niall! Co robisz w moim mieszkaniu?! Jak do cholery dostałeś się tutaj?!-Wykrzyczałam, czując bicie mojego serca.
-Twoje drzwi były otwarte, wiesz należy zamykać je.-Zacisnęłam pięści i nagle uświadamiam sobie dlaczego patrzy na moje shorty i tank-top, które miałam na sobie. Szybko złapałam swój szlafrok i ubrałam go, na co zaśmiał się.
-Jak długo tutaj jesteś?-Spluwam.
-Ładnie wyglądasz.-Powiedział mrugając i ignorując moje pytanie. Przewróciłam oczami.
-Dlaczego tu jesteś Niall?
-Chciałem ci tylko powiedzieć, że nigdzie nie idziesz dziś wieczorem.-Patrzę na niego z niedowierzeniem.
-Czy ty my... nieważne, czy myślisz, że możesz mnie kontrolować i mówić co mam robić, a czego nie!-Mówię oszołomiona. Niall podchodzi do mnie, jego ciało jest napięte.
-Ponieważ jesteś moja. I nie pójdziesz do tego klubu.-Powiedział przez zaciśnięte zęby. Moja szczęka opadła. Bo... jestem jego?
-Nie jestem twoja, Niall.-Udaje mi się powiedzieć. Zły ruch. Niall przybliżył się twarzą do mnie ciężko dysząc.
-Ty. Nie. Pójdziesz.-Warknął. Strach przejął moje ciało. Ale jestem u siebie.
-Tak. Pójdę.-Warknęłam, chociaż boję się jak cholera. Nagle słyszymy Becce i oboje odwracamy wzrok ku niej.
-Oh, ja przeszkadzam czy coś?-Powiedziała, mrugając do mnie.
-Nie!-Mówię przed Niall'em, który może powiedzieć nieodpowiedni komentarz. Niall wygląda na wkurzonego. Po prostu wyszedł. Nie odzywając się słowem. Becca popatrzyła na mnie zmieszana.
-Nie chcę o tym mówić.-Powiedziałam, bawiąc się swoimi włosami.
-Chodźmy się zabawić.-Mówię, myśląc jaki Niall jest wkurzony. I w jakiś sposób sprawia, że chce mieć jeszcze więcej zabawy.
-------------------------
I jest rozdział 3 :) Dziękuje @mypricelessash za te dwa komentarze x Liczę na komentarz i do następnego :)

wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 2

Biegliśmy w dół ulicy i staraliśmy się być nie zauważonym przez policję. Tak, to naprawdę nie wyszło dobrze. Jestem totalnie wyczerpana i nie mogę krzyczeć z bólu kiedy ktoś strzelił  w moją kostkę. Niall podbiegł do mnie i wziął mnie na ręce w styl ślubny i ponownie zaczął biec. Słychać było policyjne syreny, że za nami jechały. Zaczęli krzyczeć.
-Horan! Wiemy, że to ty! Zatrzymaj się!
-Kurwa.-Niall przeklnął pod nosem. Myślę, że naprawdę nie mamy czasu, aby zapytać go skąd policjanci go znają. Chociaż nie jestem zaskoczona, że ktoś taki jak Niall jest związany z policją. Nie jestem pewna czy Niall wie, że nie ucieknie przed policją z dziewczyną w ramionach, ale on nadal biegnie w dół ulicy. Na moje pytanie Niall szybko odpowiedział, skręcił ostro i znaleźliśmy się na czyimś podwórku. Słyszę rozmowę policjantów o nim, ale to nie ma sensu. Niall musiał przynajmniej przejść przez pięć podwórek, żeby w końcu posadził mnie przed czyimś drewnianym płotem. Jestem pewna, że jesteśmy w ogrodzie. No cóż. Niall nic nie mówi, ale wziął delikatnie moją nogę, żeby zbadać kostkę.
-Cóż nie sądzę, że zrobili ci coś poważnego.
-Ojej dzięki.-Powiedziałam raczej niegrzecznie.
-Ej, nie bądź taka niegrzeczna, uratowałem ci tyłek. Dwa razy.-Westchnęłam.
-Dziękuje.-Wybełkotałam. Zaśmiał się i spojrzał na mnie.
-Czemu policja cię zna?-Wygadałam. Odwrócił wzrok.
-Nie pierwszy raz uciekam przed glinami. Nie martw się nie zamordowałem nikogo, po prostu zostałem złapany na kradzieży i paleniu tego gówna.-Kiedy skończył mówić, skinęłam głową, a on w końcu popatrzył się na mnie. Czuję, że zrobi to ponownie.
-Myślę, że jesteśmy bezpieczni.-Mówię zanim może mnie pocałować. Zaśmiał się lekko i pomógł mi wstać. Trzyma rękę wokół mojej talii i idziemy do parku. Kiedy ja usiadłam Niall zadzwonił do swojego przyjaciela, żeby nas odebrał. Wkrótce samochód podjeżdża i Niall popycha mnie delikatnie w jego stronę. Tak, byłam zmuszona, aby jechać w samochodzie z nieznajomymi. Samochód jest pełny. Niall i inny facet siedzą obok mnie oraz ktoś na siedzeniu pasażera. Dość oczywiste jest to, że ktoś siedzi na miejscu kierowcy.
-Cześć seksowna.-Facet obok mnie powiedział. Jest wyraźnie na haju, jego przekrwawione oczy patrzą na mnie w górę i w dół.
-Hej Jeff możesz umieścić ją w moim domu dziś wieczorem.-Powiedział do kierowcy, Jeff, położył swoją rękę na moim udzie. Gdy chce coś zrobić Niall strzepnął jego rękę.
-Ręce przy sobie.-Warknął. Czuję, że jego ciało się napina.
-Nie wiedziałem, że ona jest twoja Horan.
-Nie jestem.-Spluwam, próbując mówić za siebie.
-Oh.-Facet powiedział kładąc z powrotem rękę na moim udzie.
-Ręce przy sobie.-Głos Niall'a jest ostry jak lód.
-Nie chcę cię później zbierać, Elliott.-Facet w fotelu pasażera ostrzega. Elliott rozkłada recę w obronie, przewracając oczami.
-Staram się zabawić.
-Nie z nią.-Niall powiedział przez zaciśnięte zęby. Elliott po prostu drwi z niego. Czuję jak ramię Niall'a owinęło się wokół mojej talii. Wreszcie dojechaliśmy do domu i Niall pomaga mi wysiąść. Dopiero teraz zdaję sobie z tego sprawę, że to jest prawdopodobnie jego dom. Moje stopy zostają opuszczone na ziemie.
-Idziesz?-Niall zapytał. Kręcę głową.
-Nie wejdę do twojego domu.-Powiedziałam, próbując zrobić krok do tyłu.
-Lillie. Chodź do tego cholernego domu.-Mówi szorstko. Pomimo jego szorstkiego tonu nadal nie zrobiłam kroku.
-Albo sama przyjdziesz, albo ja to zrobię.-Ponownie nie ustąpiłam mu. Niall podszedł do mnie i znowu bierze mnie na ręce w styl ślubny, próbuje z nim walczyć. Chodź trudno jest coś zrobić z obrzękiem kostki. Kładzie mnie na kanapie, a następnie idzie i blokuje wszystkie drzwi. Panika osiada w moim brzuchu wiedząc, że jestem zamknięta w jego domu. Świetnie.
Zostań.-Powiedział do mnie i poszedł do swojego pokoju. Oczywiście, że nie posłuchałam go. Zamiast tego podeszłam do okna i próbowałam otworzyć, ale nie ustąpiło. To było to czego nie chciałam. Słyszę, że Niall wraca więc szybko próbuje dostać się do kanapy. Podchnęłam się o własne nogi i upadłam. Ponownie. Niall podbiega do mnie szybko i ponownie podniósł mnie.
-Cholera Lillie, mówiłem ci żebyś została.-Warczy do mojego ucha. Kładzie mnie na kanapie i wręcza jakieś  ubrania.
-Załóż to.
-Nie zostanę tutaj.
-Włóż je Lillie.
-Nie!-Spluwam.
-Jeśli ty tego nie zrobisz, ja to zrobię.-Powiedział, uśmiechając się. Popatrzyłam się na ubrania i skinął głową w stronę łazienki. Poszłam i upewniłam się, że ją zamknęłam przed zmianą ubrań na Niall'a. Wyszłam i oparłam się o ramę i podskoczyłam.
-Jezus, wystraszyłeś mnie.-Syknęłam. Zaśmiał się.
-Przepraszam kochanie, wiesz, wyglądasz tak dobrze w moich ubraniach.-Przewróciłam na niego oczami i poszłam w kierunku kanapy. Gdybym była tu przetrzymywana w niewoli, nie pozwoliłabym mu dostać się do mnie. Przytuliłam się do poduszki i zamknęłam oczy, ale otworzyłam je gdy poczułam, że ktoś stoi nade mną. Niall.
-Ty śpisz w łóżku.-Rozkazuje mi.
-Nie.-Mówię jak uparte dziecko.
-Nie dałem ci wyboru.-Przerzucił mnie sobie przez ramię i zaprowadził do sypialni. Krzyczałam na niego aby postawił mnie na ziemi, ale oczywiście nie zrobił tego. Położył mnie na łóżku i tak szybko jak próbowałam z niego wyskoczyć, owinął ręce wokół  mojej talii, leżąc na mnie, więc nie mogłam wstać. Więc leżeliśmy na łyżeczkę. 
-Nie możesz mnie tu trzymać.-Warknęłam na niego
-Mogę, ale tego nie zrobię, tak jak zawsze.-Walczę z nim ponownie, ale jego uścisk robi się coraz mocniejszy. W końcu zrezygnowana, odpuściłam. Jestem już zmęczona i tyle.
-Do zobaczenia księżniczko, rano.-Niall powiedział przed zaśnięciem. Z drugiej strony nie mogłam zasnąć. Byłam przytulona do jakiegoś obcego faceta, zamknięta w jego domu i miałam jego ubrania. Świetnie. Cały czas myślałam o tym, aż w końcu otworzyłam oczy. Miałam jedną przerażającą myśl, nie sądzę, że będę w stanie mu uciec. Ale nie jestem pewna czy chce.
--------------------------------------------
Przepraszam za jakiekolwiek błędy :) Do następnego x

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 1

Wszystko zaczęło się, tej jednej nocy, na imprezie u przyjaciółki. Dobrze, tak naprawdę nie jest moją przyjaciółką. Jest kimś, z kim pracuję. Więc, ktoś z kim pracuję, zaprosił mnie na imprezę. Na początku nie chciałam iść, ale jakoś dałam się przekonać. Najpierw było zabawnie, wszyscy dobrze się bawili, śmiali, pijąc te wszystkie dobre rzeczy. Dopóki nie wyszliśmy na ognisko. Każdy jest kompletnie pijany do tego czasu. Piłam, ale nie zbyt dużo. Jestem na tyle trzeźwa żeby wiedzieć co się dzieje, ale na tyle pijana aby ktoś obcy objął mnie.
-Hej kochanie.-Wybełkotał.
-Dlaczego nie wrócisz ze mną do domu, pokaże ci najlepszy czas w twoim życiu.-To nie było pytanie. To mnie jakoś otrzeźwiło, prawdopodobnie to są złe wieści.
-Umm nie.-Wstałam i poszłam z powrotem do domu. Naprawdę nie chce już tu być. Mam złe przeczucia. Tuż przed wejściem do domu poczułam zimną parę rąk, które odwróciły mnie. Ta sama twarz, która chciała zabrać mnie do domu, stoi teraz przede mną. Teraz naprawdę chcę  stąd iść.
-No chodź kochanie, nie bądź taka. Mogę sprawić, że poczujesz się dobrze.-Wyszeptał ostatnie zdanie.
-Powiedziałam nie.-Splunęłam, próbując odwrócić się od niego. Zatrzymał mnie i zacisnął swoje zęby.
-Nie musisz być taką suką!-Jego uchwyt zacisnął się wokół mojego przedramienia.
-Puść mnie.-Powiedziałam przez zaciśnięte zęby, próbując wyrwać się mu. To sprawiło, ze jego chwyt wzmocnił się. Rzucił mnie na drzwi i był niekomfortowo blisko mojej twarzy. Ilość alkoholu, który wypił tak na niego wpływa. Wkłada moje włosy za ucho i głaszcze mnie po policzku.
-Mogę ci powiedzieć, że to będzie wyzwanie.-Wyszeptał. Zaczynam z nim walczyć, ale to nie ma sensu. Ponownie popycha mnie na drzwi, a ja zaskomliłam głośno.
-To nie ma sensu laleczko. Po prostu niech to się stanie.-W tym momencie zaczęłam płakać.
-Zostaw mnie! Pomocy! Niech ktoś mi pom..-Przestałam kiedy poczułam pieczenie na mojej twarzy. On mnie uderzył. Mocno. Zaskamlałam ponownie, a on się zaśmiał. Niechlujnie całował moją szyję.
-Zostaw, proszę nie!-Mój głos łamał się prawie na każdym słowie. Nagle już tego człowieka nie było, nowa postać zastąpiła jego miejsce. Nie mogę powiedzieć, jak wygląda, ponieważ jest odwrócony do mnie tyłem, ale stoi przede mną prawie w sposób ochronny. Mężczyzna wstaje i patrzy na mojego bohatera.
-Odpuść sobie.-Postać przede mną warknęła.
-My się po prostu dobrze bawiliśmy, stary.
-Czy ona brzmiała jakby się dobrze bawiła?
-Tak, bo ona jest suką.-Wymamrotał niewyraźnie. Jednym szybkim ruchem postać rzuciła się na niego i zaczęła okładać pięśćmi jego twarz.
-Powiedziałem. Odpuść.-Tym razem człowiek nie kłócił się. Odszedł klnąc pod nosem, trzymając się za szczęke. Postać odwróciła się do mnie i mogłam zobaczyć ją lepiej. Potargane blond włosy, dużo tatuaży i niebieskie oczy jak ocean. Był przystojny. I dobrze zbudowany.
-Wszystko w porządku?-Jego głos był mocny, ale pocieszający wobec mnie. Skinęłam głową.
-Dziękuje.-Skinął głową tak jak ja i podał mi rękę. Patrzyłam na niego przez chwilę.
-Ocaliłem cię przed gwałcicielem! Czy ty myślisz, że spróbuje tego samego?
-Cóż możesz być seryjnym mordercą.-Zaśmiał się.
-Możesz być pewna, że gdybym był seryjnym mordercą nie żyła byś już.-Uniósł brwi. Westchnęłam i wzięłam go za rękę.  Zaprowadził mnie do środka, na kanapę.
-Jestem Niall przy okazji.-Powiedział chwytając piwo.
-Lillie.-Powiedziałam niezręcznie. Uśmiechnął się i usiadł obok mnie.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny.-Powiedział, kładąc rękę na moim udzie. Natychmiast gdy to zrobił, strzepnęłam ją.
-Myślałam, że nie jesteś taki.-Splunęłam.
-Nie jestem. Jestem bardziej uroczy.-Uśmiechnął się. Jęknęłam i odsunęłam się od niego.
-Co sprowadza cię na tą imprezę jak ta?-Powiedział, przesuwając się bliżej.
-Znajomy z pracy zaprosił mnie.-Przewróciłam oczami na jego gierkę. Nie chce w nią grać.
-Nie wydaje się, że nie lubisz takich imprez.
-Co to ma znaczyć?
-Hej, uspokój się księżniczko, po prostu nie wygląda to tak jakbyś miała dragi i robiła to wszystko.
-Powiedział, podnosząc ręce w obronie.
-Oh, a ty masz?-Spojrzał na dół, na swoje nogi po tym gdy usłyszał mój komentarz.
-Być może.-Powiedział z goryczą. Westchnęłam i zaczęłam bawić się swoimi palcami. Nie chciałam brzmieć jak suka.
-Przepraszam, ale po prostu nie znam tu nikogo, ani ciebie...-Zamarł. Jego zimne oczy spotkały moje. Wyglądał jakby myślał.
-Możemy się poznać.-Uśmiechnął się głupkowato i włożył mi włosy za ucho. Pochylił się i był teraz blisko moich ust. Czy on naprawdę chce mnie pocałować? Dopiero się poznaliśmy! Jednak z jakiegoś powodu czułam, że moje ciało zdradza mnie i chce tego. Gdy nasze usta mają się spotkać, słyszymy dźwięk głośnych syren na zewnątrz. Oboje szybko wstaliśmy. Niall zablokował mi odgłosy. To prawie tak, jakby chciał mnie chronić. To było coś, czego nie chciałam. Dopiero się poznaliśmy. Nie ma mowy, że ma takie uczucia do mnie. Nagle ktoś z zewnątrz głośno krzyczy: Policja! Niall i ja popatrzyliśmy na siebie. Oboje wiedzieliśmy, że na tej imprezie są dragi. Niall wziął mnie za rękę i wstaliśmy z kanapy.
-Musimy uciekać.-Powiedział, ściskając mocno moją dłoń i ciągnąc mnie za sobą.
------------------------------------------------
Mam nadzieję, że spodoba się wam moje tłumaczenie :) Rozdział 1 już za nami. Następne być może za tydzień :)