poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 24

-Lillie, kochanie obudź się.-Usłyszałam w uchu miękki szept Niall'a. Zatrzepotałam oczami i w pełni je otwarłam, znajdujemy się na zewnątrz hotelu. Jestem zdezorientowana na chwile, ale potem sobie przypominam. Pamiętam, że ukrywamy się przed Alan'em. Patrze na tylne siedzenie i widzę torby z ubraniami dla mnie i Niall'a. Musiał się zatrzymać w mojej okolicy. Pomaga mi wysiąść z samochodu i zabiera torby. Gdy osiedliliśmy się w naszym pokoju, Niall od razu tuli mnie szczelnie do swojej piersi. Pn nawet zaczyna płakać.
-Dzięki Bogu, jesteś bezpieczna.-Odetchnął i trzyma mnie. Przytulam go i lekko potrząsam.
-Powrót na Ziemie, Horan.
-Kocham cię. Nie zapominaj tego.
-Nigdy.-Uśmiecha się lekko i pociąga mnie z powrotem do niego, a ja się patrze. Delikatnie całuje mnie, wszędzie zostawia pocałunki. Całuje czubek głowy i obejmuje mnie jak dziecko.
-Jesteś bezpieczna teraz.-Szepcze delikatnie.-Będę czuwał nad tobą.
-Wreszcie.-Niall'a żart sprawił, że otworzyłam oczy. Wciąż jesteśmy w pokoju hotelowym i teraz usiedliśmy.
-Gdzie j-jesteśmy?-Powiedziałam niepewnie.
-Daleko od domu. Alan nas nie znajdzie. Nie na tą chwilę przynajmniej.
-To dobrze.-Mówię i wstaje. Niall'a brwi są teraz razem.
-Lillie, on nie zrani cię ponownie. Obiecuję.-Powiedział, biorąc moje ręce w jego duże.
-J-ja wiem, to wszystko moja wina! Will nie żyje przeze mnie! Wszyscy jesteście w tym okr...
-Przestań.-Powiedział surowym tonem.
-Przestań, to nie jest twoja wina. Wcale nie.
-Tak, jest! On był za mną i nie bi...-Przerywa mi ale w nie ten sam sposób.
Niall szybko łączy moje wargi, wyciągając moje ciało bliżej do pasa. Od razu moje ręce powędrowały z tyłu do jego włosów aby za nie ciągnąć. Niall na prawdę nie czeka długo, kiedy oplata moje nogi w okół jego tułowia. Kładzie mnie delikatnie na łóżku, unosząc się nade mną. Jego miękkie usta robią sobie szlak w dół mojej szyi, ssie ją bardzo mocno. Spowodowało to, że lekko jęczę.
-Jesteś moja.-Mamrocze.
-Nikogo innego. Tylko moja.-Nie daje mi czasu na odpowiedź, jego usta znalazły się na moich ponownie. Czuję jak jego duże ręce zjeżdżają w dół mojego ciała i znajdują się na moim pasie od spodni i majtek. W efekcie ściąga je i rzuca gdzieś.
-Jesteś piękna. I cała moja. Dobrze?-Mruczy przy mojej skórze, tam gdzie całuje. Wszystko co mogę zrobić to kiwnąć głową. On ukradł ze mnie wszystkie słowa. Oddycham szybciej. Czuję jak moje ręce zjeżdżają w dół do jego spodni i bokserek, powoli wsuwając się w nie. Niall mocno wziął tył moich ud i owinął sobie moje nogi wokół jego pleców. Czułam go przy moim wejściu. Chwile popatrzył na mnie, ale potem szybko wbił się we mnie. Nie mogłam kontrolować jęków, które uciekały mi z ust, gdy jego ciało wchodzi we mnie namiętnie. Patrze na Nialla, który już patrzy na mnie.
-Kocham cię.-On w zasadzie poruszył ustami.
-Ja też cię kocham Niall. Szybciej.-Wydyszałam. Niall robi tak jak mówię, ciągnę go za włosy, co pogłębia jego pchnięcia. Całe jego ciało jest napięte, a wszystkie jego mięśnie są widoczne. Żyły też są widoczne na jego szyi, również. Pokazywały się tylko jak był odpowiednio zgięty. I był definitywnie zgięty teraz. Łapię prześcieradło w ręce i jęczę głośno. Moje palce były zwinięte, a oczy szczypały kiedy zamykałam szczelnie. Słyszę Niall'a głębokie jęki, kiedy jego pchnięcia są szybsze.
-N-Niall j-ja...-Nie mogłam dokończyć. Czuję jak jedna ręka Niall'a umieszcza się w górnej części pleców i podnosi mnie trochę, więc byłam bliżej niego. Moje ręce są owinięte wokół karku, a wargami poruszam się po jego policzku.
-Zwolnij Lillie. Zwolnij dla mnie.-Wydyszał do mojego ucha. Jego błyszczące ciało współpracowało z moim, jego pchnięcia wykonywały dobrą prace.
-C-cholera Lillie.-Jęknął mi do ucha. Czuję, że osiągnął orgazm i wychodzi ze mnie, patrząc na mnie.
-Jak ty to robisz?-Pyta, całując mój nos. Rumienie się.
-R-robić co?-Mówię, przeczesując palcami lekko wilgotne włosy.
-Mieć kontrolę nade mną tak jak ty. Wiedz, że dziewczyny nie robiły nigdy tego. Ale, ty tak.-Rumienie się i jestem czerwona, a on lekko chichocze. Przytula mnie do swojej piersi, a jego usta spoczęły na mojej głowie. Oczywiście, moja ręka znalazła kawałek koszulki i trzymam się jej.
-Lillie. Moja Lillie. Podoba mi się to.-Mamrocze z uśmieszkiem.
Kilka dni później, Niall pozostawił mnie na chwile. Jedyny raz, kiedy poszedł w lewo po jedzenie. Niall nigdy nie stracił kontaktu fizycznego ze mną. Zawsze mnie dotyka. Ja nie narzekam, wciąż jednak obawiam się, że Alan nas znajdzie. Ale do tej pory go nie było.
To było kilka tygodni później, kiedy szliśmy z Niall'em przez miasto. W końcu go przekonałam. Potrzebne było mi powietrze, świeże powietrze. Jest trochę czepliwy, ale ja nie zamierzam mówić z nim o tym. Mam szczęście, że on ma ten głos. Gdy wychodzimy z Nandos widzę kogoś. Ktoś, przez kogo mój żołądek się skręca. Bałam się go. Modliłam się, żeby nie zobaczyć go ponownie. Nigdy nawet nie krzyżując się z nim. Wchodził do sklepu i nawiązał kontakt wzrokowy ze mną. Strach opanował mnie. On mnie zobaczył. I znowu to zrobił. Z drugiej strony ulicy, gapi się na mnie człowiek, który zamienił moje życie w piekło.
Mój ojciec.


#DarkNiallPl

sobota, 27 grudnia 2014

Rozdział 23

Wszyscy skończyliśmy w samochodzie Harry'ego. Mogłam powiedzieć, że Greg chciał znaleźć Niall'a tak samo jak ja. Greg powiedział, że Alan nadal myśli, że jest po jego stronie więc  wie czy Niall jest z nim czy nie. Na ten moment nie jest, dzięki Bogu. Uważam, że powinnam zadzwonić do Becci i powiedzieć jej, żeby nie wracała do domu. To nie jest bezpieczne. Wybieram jej numer, a ona odbiera od razu.
-Becca to ja.
-Lillie, hej co się dzieje?
-Słuchaj, nie mogę ci tego teraz wyjaśnić, ale nie wracaj do domu, to nie jest bezpieczne. Zostań u rodziców. Proszę.
-Czekaj, co?! Lillie co się dzieje, wszystko z tobą w porządku?
-W-w porządku. Proszę nie wracaj do domu jeśli nie powiem ci, że jest dobrze.-Zanim ona może odpowiedzieć, rozłanczam się. Muszę odciągnąć ją od tego. Becca tego nie potrzebuje.
-H-Harry mogę cię prosić żebyś okrążył hotel.-Pytam po minucie. Patrzy na mnie, ale robi to o co zapytałam. Wróciliśmy do hotelu, a ja biegnę po lesie za nim. Chłopcy biegną za mną i wydawało się, że można to zrozumieć dlaczego chciałam wrócić tak szybko jak zobaczyli jego ciało. Ciało Will'a. Ja po prostu musiałam zobaczyć. Musiałam. Nie mogłam powstrzymać łez kiedy uklęknęłam koło niego.
-Dziękuje.-Wyszeptałam. Siedzę tam chwile, a potem wstaje i idę do samochodu, nie mówiąc ani słowa. Potem jakby nigdy nic się nie wydarzyło ruszyliśmy. Wszyscy się zgodziliśmy aby pojechać do domu Niall'a, na początku. Harry i Louis przychodzą i pomagają znaleźć Niall'a. W końcu obiecałam im, że jak znajdziemy Niall'a mogą jechać. To nie jest tak, ze wykorzystuje ich lub coś, ale po prostu nie chce aby zostali zranieni. Wyglądają na miłych facetów.
-Lillie, po znalezieniu Niall'a jaki masz plan albo co chcesz zrobić? Alan to psychopata, nie zamierza przestać cię obserwować.-Greg mówi nie odrywając oczu od drogi. Harry pozwolił mu jechać.
-J-ja nie wiem, szczerze mówiąc. Prawdopodobnie ukryję się na chwile. Zostanę cicho.-Kiwa głową i wzdycha.
-Przykro mi z powodu Will'a. Wiem, że pomógł ci wiele.-Westchnęłam teraz.
-Dzięki. I dziękuje za pomoc. Co sprawiło, że zmieniłeś swoje serce?
-Sposób w jaki Niall jest dla ciebie.-Śmieje się lekko.
-Ten dzieciak nie dbał o nic, dopóki nie mógł cię mieć. Dokonałaś czegoś w nim, nie sądzę, że wiesz. W dobry sposób. Jedyną kobietą w jego życiu, którą chronił niż cokolwiek innego była mama. To dlatego zabolało go kiedy wyrzucili go. Przypuszczam, że to moja wina. To piekło, to jest chyba moja wina. Po prostu chciałem, żeby Niall cię miał i ma. Na zawsze, tak jak żyje. Ale tak jak powiedziałem. Zmieniłaś go. I ja nie zrobiłem tego pierwszy. Więc, przepraszam.-Zajęło mi chwile aby przetworzyć to co powiedział. Greg po prostu powiedział przepraszam? Ten sam, który uderzył mnie i pytał mnie o seks z nim oraz nękał mnie, mówi przepraszam? Nie mogę w to uwierzyć. Potem znowu mogłam to samo powiedzieć o Niall'u. On się zmienił. Pamiętam kiedy zamknął mnie w swoim domu lub nachodził mnie w klubie. Ale pamiętam też kiedy zaczął mięknąć. Pierwszy raz był delikatny dla mnie, po raz pierwszy zrobiliśmy to, w nocy poszliśmy zanurzyć się w swoich ciałach. Niall się zmienił. Dlaczego nie mógł Greg? W końcu westchnęłam i kiwnęłam głową.
-Jest dobrze Greg, pomagasz teraz i tylko to się liczy.
-Niall jest szczęściarzem.-Mówi, spoglądając na mnie i uśmiechając się nieco. Zanim mogę odpowiedzieć, widzę padające światło bezpośrednio na nas i wiem co się stanie dalej.
-GREG UWAŻAJ!-Krzyczę. Greg skręca w czasie przed uderzeniem samochodu. Ale niestety byliśmy na moście. Więc kiedy on zjechał "poszliśmy, rzucając się z krawędzi do lodowatej wody". W pierwszej chwili nie zrozumiałam co się stało. Wszystko było słabe. W końcu gdy moje oczy koncentrują, zdaję sobie sprawę, że samochód tonie w jeziorze, a obecnie pływający samochód. Greg był na swoim miejscu jak ja. Ja z drugiej strony walczę. Cholerny pas się zaciął. Rozpaczliwie staram się nie przegrać, a Greg stara się mi pomóc, ale to nie ma sensu. Zamykam oczy na sekundę w przerażeniu, kiedy wzięłam głęboki oddech, gdy głowa przechodziła nad naszą głową. Harry z Louis'em w końcu dostają się do drzwi i mają odpływać, ale zatrzymują się kiedy widzą naszą sytuację. Staram się im przekazać aby odeszli, ale on już się stara aby pomóc mi. Louis wydaje się, że mnie zrozumiał. Krzyczy do Harry'ego, żeby wrócił z nim i szarpie go od samochodu. Harry próbuje się wydostać od niego, ale Louis jest zdeterminowany. Bierze swojego lokowatego przyjaciela i wypycha go na powierzchnie. Bezpiecznie. Tak jak chciałam. Zwracam się do Greg'a, który próbuje znaleźć coś do cięcia i nie stracić mnie. Nie ma szczęścia. Jego oczy zamykają się na chwile i mogę powiedzieć, że nie ma dużo powietrza. Ja też nie. Zaczynam próbować go odepchnąć, aby mógł dostać się na powierzchnie i dokończyć szukanie Niall'a. Po zmaganiu się z nim, nie ma wyboru. Płynie w kierunku góry. Teraz zostałam sama. Bez Niall'a czy kogokolwiek. Nie mogłam tutaj siedzieć i umrzeć. Nie mogłam siedzieć tu i niech każdy poświęci wszystko dla mnie. Will zmarł próbując mi pomóc i niech mnie diabli, jeśli właśnie zamierzam się poddać. Ale co mogę zrobić? Coś. Musiałam to zrobić, przynajmniej spróbować. Ostro próbuje się odpiąć. Nikt nie był mnie uratować. Po Niall'u, wykorzystałam to do tego. Nie użyłam od nikogo nadchodzący ratunek. Przypuszczam, że Niall zmienił mnie. Nauczył mnie jak ludzie mogą dbać o ciebie i chronić cię. To wciąż nie oznacza, że nie można walczyć o siebie. Piekło to, to co robiłam cały czas, żeby uwolnić się od Alan'a. Ale ból spowodowany przez brak tlenu, zatrzymuje mnie.  Czułam, że moja głowa zaraz eksploduje jeśli się nie nasycę. Więc zasysam z wodą. Po prostu chcę zakończyć ten okropny ból. Ale oczywiście teraz nie mogłam oddychać.
Widzę znajomą postać zbliżającą się do samochodu. Brudne, blond włosy i niepodrabialne niebieskie oczy. Niall. W jaki sposób? Myślę, że to nie ma znaczenia w tym momencie. Dusiłam się i bałam się, że Niall musi patrzyć jak umieram. Niall podpłynął do samochodu i nawet nie nawiązał kontaktu wzrokowego ze mną, ale zamiast tego wyrwał scyzoryk. Przeciął pas bezpieczeństwa i nie jestem pewna co się stało potem. Moje oczy powędrowały do tyłu mojej głowy, nie wykonując mojego rozkazu aby były otwarte.
Następną rzeczą, jaką wiem to, że zostawiliśmy lodowatą wodę za sobą. Jezus, czuję się jakby moje gardło było wykonane z papieru ściernego, kiedy kaszle i walczę aby złapać oddech. Nawet nie zrozumiałam, że ktoś jest na mnie, kiedy poczułam ciepło tego ciała. Niall. Ten rodzaj ciepła może pochodzić tylko od niego. Trzymam się jego z wdzięcznością, że jest bezpieczny i cały. Patrzy na mnie z przerażeniem i całuje moje lodowate usta. On nic nie mówi. Nie czuję, że tego potrzebuje. Rozglądam się wokół i widzę Harry'ego, Louis'a, Greg'a i kogoś kogo nie rozpoznaje. Był w dobrej formie. Krótkie włosy i niewinnie wyglądająca twarz ze szczenięcymi, brązowymi oczami. Niall bierze mnie na nogi o owija wokół mnie kurtkę gdy drżę w sposób nie kontrolowany.
-Dzięki za nóż, Liam.-Niall mówi, rzucając scyzorykiem z powrotem do nieznajomego, Liam. Kiwa głową i patrzy na mnie, jakby upewniając się, że wszystko w porządku.
-Zawieź Harry'ego i Louis'a do domu.-Mówię w końcu do Greg'a. Głowa Harry'ego skupia się na mnie i podchodzi do mnie. Czuję jak Niall przysuwa się do mnie nieznacznie, cały on.
-Będzie w porządku?-Harry pyta ze strachem, który miga w jego szmaragdowych oczach.
-Tak, dziękuje ci za wszystko. Za uratowanie mnie. Tobie też Louis.-Louis kiwa głową, a Harry tylko wzdycha.
-Mam nadzieję, że uporządkujesz ten bałagan.-Mówi w końcu. Przytakuje, miejąc nadzieje na to samo. Harry i Louis wracają do nowego samochodu. Samochód Liam'a zgaduję, ponieważ Liam wszedł do niego z Harry'm, Louis'em i Greg'iem. A potem już ich nie było. Niall daje rękę mocno wokół mojej talii i prowadzi nas do samochodu. Zaczynamy jechać.
-Skąd wiedziałeś?-Pytam w końcu.
-Wiesz, że ten samochód, który zjechał z drogi? To byłem ja.-Przytakuje, teraz rozumiejąc.
-Lillie, powiedziano mi o Will'u, tak mi przykro, że musiał przez to przejść. Przykro mi, że musiał przejść przez któregokolwiek z tego.-Mówi ściskając mocno kierownice. Wzdycham.
-Niall, nie wiedziałeś niczego z tego co mogło się wydarzyć.-Westchnął i kiwa głową.
-Ciesze się, że znalazłem cię w tym czasie.-Mamrocze po minucie.
-Ja też. Kto to był, tam, Liam, tak sądze?-Pytam, przypominając sobie.
-Tak, Liam. Pomaga mi w znajdowaniu. Zayn i Perrie mieli samolot i są bezpieczni. Liam pomógł mi dostać pokój w hotelu dla nas z państwa i różne identyfikatory. Mamy zamiar zostać na niskim poziomie przez chwilę. Dopóki Alan zapomni, albo coś. Wiem, jestem po tobie bo zabiłem jego brata. A ja, nie chciałem, niech sprawi, że zapłaci za coś co zrobił. w porządku? Będziesz bezpieczna ze mną. Zawsze będziesz.-Wszystko co zrobiłam to kiwnęłam głową. Wzdycha i kładzie rękę na moim udzie, przez chwilę.
-Odpocznij trochę księżniczko, wyglądasz na wyczerpaną.-Przytakuje ponownie i po chwili odpływam.
-Kocham cię Lillie.-Szepcze cicho zanim zasypiam.
-----------------------
Mam małą prośbe do was :D Gdybyście mogli na twitterze "rozgłaszać" to tłumaczenie. Dziękuje, kocham was ♥  #DarkNiallPl

sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział 22

*Niall POV*
-Lillie.-Wykrzyczałem kiedy wypadła przez okno. Kurwa, muszę iść do niej. Jest zraniona! Strzelam kilka razy i próbuje dostać się do rozbitego okna kiedy widzę jak Will skoczył. Nagle Zayn ciągnie mnie w dół osłaniając nas przed resztą facetów. Przynajmniej ja też próbuje. Alan strzela o wiele bardziej tym razem. Perrie wygląda jakby miała dość. Wszyscy tak wyglądamy. Wstaje i jeden facet celuję w nią. Pudłuje, a ona teraz celuje w niego. Wykopuje mu broń z ręki i uderza go kilka razy mocno w brzuch. Kończąc z nim uderza go tak mocno jak potrafi swoją bronią, a on upada na ziemie. Cholera jest dobra. Zayn kryje jej plecy, a z biegiem czasu zaczynają uciekać. Ewentualnie wszyscy zniknęli. Moje pragnienia o Lillie były przytłaczające. Miała być bezpieczna.
-Perrie!-Zayn nagle krzyczy. Patrzę za nimi i zobaczyłem Perrie trzymającą się za ramię. Myślę, że facet nie spudłował po tym. Krew leciała z jej ramienia, a ból skręcał ją od środka.
-Cholera, Niall muszę zabrać ją do szpitala!-Zayn powiedział nerwowo, patrząc na nią.
-Nie możesz, dowiedzą się jak zabierzesz ją do szpitala.-Perrie przytakuje mi.
-Z-Zayn mogę zrobić plan zastępczy.
-Nie, nie możesz.
-Tak, mogę. Spójrz, myślę, że kula przeszyła po prostu moje ramie, możemy zawinąć je w coś, aby zatrzymać krwawienie.-Myśli przez chwile, ale potem kiwa głową.
-Co z Lillie.-Perrie mówi, patrząc na mnie.
-Wyszła przez okno z Will'em. Wyglądało to jakby jej ramie by...-Nagle jestem odcięty od wszystkich strzałów z broni. Wszystkie nasze głowy spojrzały w okna. Lillie. Co jeśli dostaną się do niej. Moje ciało znowu zaczęło drżeć. Will jest z nią, ona musi być w porządku. Ona po prostu jest zbyt. Idę po wszystkim do mężczyzn Alan'a i Alan'a, jeśli ona nie żyj... Nie, nie mogę tak myśleć. Kiedykolwiek. Lillie jest dla mnie wszystkim i nie wiem co bym zrobił gdyby nie było jej na tym świecie. Ale była. Musiała być .
-W porządku Perrie, ty i Zayn musicie uciekać stąd, znajdę ją sam. Nie mogła być daleko.
-Jesteś pewny Niall? Alan nadal chce ciebie i ją przed...
-Tak, ale jest już po, więc idźcie. Jest dobrze. Wymyśle coś.-Zayn i Perrie wymieniają spojrzenia, ale potem wzdychają i kiwają głową.
-Dobra, pa Ni, powiedz Lillie, że jest szczęściarą, dziewczyna szczęścia.-Perrie mówi, przytulając mnie. Kiwam głową.
-Cześć stary. Zadzwonię do ciebie kiedyś. Po prostu patrz jak to poszło.-Przytakuje ponownie i przytulam Zayn'a. Zanim poszli, odwrócili się i spojrzeli na mnie. Kiwam głową, odsyłając ich aby złapali samolot. Nie będę kłamać, będę za nimi tęsknił. Należy się im wiele. Moje myśli są bardziej zkoncentrowane na Lillie. Wyciągnąłem mój telefon i wybrałem numer.
-Tak?-Odpowiada.
-Cześć, Liam potrzebuje twojej pomocy.
*Lillie POV*
Budzę się i czuję się spocona. Otwieram natychmiast oczy i szukam Niall'a. Potem sobie przypominam, kiedy kładę się na moim ramieniu. Patrzę na nią i widzę, że jest zszyta? Co do kurwy.
-Hej, w końcu wstałaś.-Facet z kręconymi włosami mówi, pochylając się z krzesła obok mojego łóżka.
-G-gdzie ja jestem?-To wszystko co powiedziałam. Harry, myślę, że powiedział mi jego imię, uśmiecha się i widzę jego dołeczki.
-Jesteś w moim domu. Znalazłem cię na poboczu drogi w drodze powrotnej, pomyślałam co ci się stało?
-Hmm, w jaki sposób zaszyłeś mi ramie?-Szybko uniknęłam jego pytania. Wzdycha.
-Moja mama jest przyjaciółką pielęgniarki.
-Dlaczego nie zabrałeś mnie do szpitala?-Chociaż ciesze się, że nie.
-Żyje trochę po za miastem, a jego mama była bliżej. Wyglądało na to, że potrzebujesz pomocy, teraz.
-Dziękuje.-Westchnęłam. Kiwa głową i się uśmiecha.
-Więc... co się stał?-Mówi przybliżając się do mnie.
-Harry, bardzo dziękuje. Ale myślę, że to moja sprawa.-Mowię i wstaje z łóżka.
-Hej, teraz.-Mówi wciągając mnie z powrotem do łóżka.-Połóż się, nie wyglądasz zbyt dobrze. Posłuchaj, pomyślałem, że zasługuje na wyjaśnienia bo cię uratowałem, ale jak nie chcesz powiedzieć to w porządku.-Trochę odpoczęłam. Nie wiem, czy mogę zaufać Harry'emu. Wiem tylko, że muszę znaleźć Niall'a.
-Hej stary, wstała?-Ktoś nagle powiedział, chodząc. Chłopak z potarganymi włosami przyszedł.
-Oh przepraszam, moja mama po prostu dzwoniła i chciała sprawdzić czy jej ramieniem jest już dobrze.
-Z nią dobrze Louis, Louis to jest oh, uh, jak masz na imię?-Harry zapytał.
-Lillie.
-Louis to jest Lillie, Lillie to jest Louis, jego mama zszyła ci ramię. A ja jestem Harry, tak przy okazji.-Mruga.
-Czarujący.-Louis mówi i podchodzi nieco bliżej.
-Powiedz swojej mamie, ze dziękuje, ale muszę już iść.-Mówię zaczynając ponownie wstać z łóżka.
-Gdzie masz zamiar iść?-Harry pyta, stojąc przede mną.
-Muszę znaleźć mojego chłopaka.-Popycham go i wyprzedzam. Nie chce tak brzmieć, ale to jest Niall i brakuje mi go. Harry chwyta mnie za rękę, a jego twarz jest łagodna.
-Posłuchaj, co najmniej pozwól nam iść z tobą, nie będę czuł się komfortowo pozwalając ci iść samej.-Patrzę na niego przez chwilę, ale w końcu westchnęłam i kiwnęłam głową.
-W porządku, ale powinnam was ostrzec. Jest dużo ludzi celujących we mnie, złych ludzi.
-Co masz na myśli, mówiąc złych ludzi?-Louis pyta.
-Mam na myśli narkomana celującego we mnie, tak? Ten facet chce...
-Chce?-Harry pyta zkoncentrowany.
-Mnie. Myśli, że należę do niego.-Patrze na nich, a Louis i Harry kiwają głowami.
-Wchodzimy w to.-Louis mówi, wskazując na drzwi.
Docieramy do samochodu i ponownie kierujemy się w stronę hotelu. Nie chciałam jeszcze iść na parking lub coś, po prostu chciałam pojechać i zobaczyć czy samochód Niall'a nadal tam był. Albo Zayn'a lub cokolwiek. Kiedy przyjeżdżamy na miejcse hotel wygląda na opuszczony. Samochodu Niall'a nie ma, to znaczy, że3 wszystko z nim w porządku, racja? Potem zauważam coś. Albo kogoś.
-Zatrzymaj się!-Mówię, a Louis ostro zahamował.
-Co?!-Obaj zakrzyczeli. Nie dostali odpowiedzi, wyskoczyłam z samochodu, ignorując ich wołania. Osoba jest oparta na jego samochodzie i wydaję się zadowolony, że zauważyłam go.
-Lillie, dawno się nie widzieliśmy.-Mówi, podchodząc bliżej.
-Greg.-Oddycham. Słucham, wiem, że Greg zrobił dużo rzeczy, ale jeśli on może mi pomóc znaleźć Niall'a, zrobię wszystko.
-Wiesz gdzie jest Niall?
-Nie, ale wiem, że Alan nie jest zadowolony. W ogóle.
-Rozmawiałeś z Alan'em?
-Tak, byłem w szpitalu z Rick'iem, który jest bratem Alan'a tak przy okazji, Rick'owi nic nie jest Lil. On tam trafił po prostu kilka godzin temu i Alan jest jak gówno. Powiedział, że Niall wynagrodzi mu to.-Nie mogłam nawet pomyśleć. Rick żyje. Brat Alan'a. Alan chce nie żyjącego Niall'a. Wow.
-Greg, dlaczego mi to mówisz? Od kiedy troszczysz się o mnie i pomagasz mi?-W końcu coś się ze mnie wydostało.
-Słuchaj, wiem, że spowodowałem tobie dużo kłopotów, ale Niall szaleje za tobą, a on jest moim bratem.-Nie mogłam uwierzyć w to co wychodzi z ust Greg'a. Był miękki. Podobnie jak Niall, chyba.
-Dziękuje, Greg, pomożesz mi szukać Niall'a?
-Oczywiście, ale jest jeszcze jedna rzecz.-Nie byłam pewna czy chce wiedzieć, ale kiwnęłam głową aby kontynuował.
-Alan chce wziąć Niall'a na sam dół za zabicie jego brata, a jedynym sposobem to atakować jego słaby punkt. Aby zabić jego słaby punkt.
-A jego słabym punktem jest?-Harry nagle pyta za mną razem z Louis'em. Greg i ja wymieniliśmy spojrzenia, moje jest trochę przerażone.
-Ja.-Oddycham.
-------------------
Rozdział nie sprawdzony :)

piątek, 14 listopada 2014

Rozdział 21

-Lillie, kochanie obudź się.-Słysze aksamitny szept Niall'a w moim uchu. Musiałam zasnąć. Otwieram oczy i widzę, że zaparkowaliśmy na zewnątrz hotelu.
-Chodź.-Mówi, podnosząc mnie za nogi.-Wyglądasz na wyczerpaną.
-N-Niall co z Zayn'em, Perrie, Will'em i Elliott'em!
-Nie miałem od nich wieści. Lillie, proszę chodźmy do środka.-Mówi, a jego twarz staje się twarda ponownie. Wzdycham i idę za nim. Jak tylko zameldowaliśmy się i poszliśmy do swoich pokoi, siedzę na Niall'u i i mówię mu żeby zadzwonił do nich.
-Dobrze, dobrze.-Mówi w końcu. Wybiera numer i daje na głośno mówiący.
-Niall.-Zayn w końcu odbiera.
-Zayn, stary wszystko w porządku?
-Tak, w porządku. Gdzie jesteście, spotkamy się.
-Zayn nie, musicie lecieć gdzieś z Perrie, słyszałeś Alan'a. C-co się stało z Alan'em?-Zapytałam.
Wiem Lil, mamy już lot, ale nie możemy lecieć do jutrzejszego ranka. I Alan, jest nadal żywy. Jeden z jego ludzi został postrzelony i stoczył się na nas. Gdzie jesteście?-Niall daje mu wskazówki, a ja nie mogłam pomóc, ale czuję ulgę. Mimo, że chciałam czuć się bezpiecznie, chciałam zobaczyć ich ponownie. Zawdzięczamy im wiele.
Zayn i reszta przybywają wreszcie. Wszyscy wydają się dobrze wyglądać, ale Elliott był niespokojny.
-Więc nikt na pewno nie śledził was?-Niall pytał, zerkając na okno.
-Tak, jesteśmy pewni. A z wami wszystko w porządku?-Will zapytał.
-Tak, dziękuje wam bardzo. Nie wiem co by się stało...-Ucichnęłam. Aktualnie coś innego mogło się wydarzyć. Niall by umarł. To przerażające myśli.
-Tak, tak witamy.-Elliott powiedział szybko. Nikt nie myślał o tym. Ale ja tak.
Niall, Zayn, Perrie i Elliott zaczęli mówić, że Alan nie przestanie na mnie patrzeć. Chciałam ich słuchać, ale Elliott bawił się czymś w kieszeni płaszcza.
-Powinniśmy iść.-Perrie mówi, odciągając moją uwagę od niego. Zanim ktoś może zareagować Elliot szarpie mnie za szyje i przystawia coś zimnego do mojej skroni. Oh, co do cholery.Niall i Zayn zaczęli iść do przodu, ale naciska rzecz bardziej do mojej głowy.
-Podejdź bliżej, a ona będzie nie żywa.-Oczy Niall'a są dzikie z ciemności.
-Elliott, do cholery człowieku, co ty robisz?-Will zapytał, próbując przemówić mu do rozsądku.
-Alan za proponował mi pieniądze. Jego ludzie czekają na schodach. Przepraszam.-Wszyscy patrzą na niego niebezpiecznie. Powoli zaczynamy odchodzić do tyły, ale miałam dość tego.  Miałam dość tego gówna. Mam już dość wszystkich myśli, po prostu pomogę im wyciągnąć się trochę z tego gówna. Szybko daje mój łokieć do tyłu, uderzając go mocno w żebra. Na szczęście puścił mnie z bólu, a ja znajduję okazję. Odwracam się wściekła jak cholera i moja pięść ląduję w prawo na jego jelita. Elliott kaszle, ale potem zwraca broń w góre i strzela. To był znak. Popędziłam do Niall'a, który ukrywał uśmieszek. Bardzo szybko znika ten uśmieszek, gdy ludzie zaczynają do nas strzelać. Niall popycha mnie na ziemie i kucam jak kaczka pod ladą. Wyciąga broń i moje uszy drętwiały on strzałów. Ktoś szarpie mnie i jesteśmy teraz za kanapą, która została teraz przewrócona. Zayn i Perrie bronią się za krzesłem, a Niall jest nadal w kuchni.
-Will wydostań ją stąd!-Zayn przekrzykuje strzały. Zaczynam potrząsać głową. Nie zostawie Niall'a. Will chwyta moje ramię i zaczyna mnie szarpać w stronę okna. Na szczęście byliśmy na pierwszym piętrze.
-Will nie zostawię Niall'a!-Mówię i próbuję wyrwać się z jego uścisku.
-Lillie nie bądź śmieszna, chodź!
-Nie!Kiedy odwróciłam się, żeby iść do Niall'a, coś szarpało mnie. Elliott ciągnie mnie w dół i wysyłał mi spojrzenie na swoją kieszeń. Miał zamiar spróbować narkotyków i dać mi je. Zanim Will i ja zdążyliśmy zareagować, coś prysnęło na mnie. Elliott wygląda na zszokowanego chwilę, ale potem patrzy na mnie i połyka je. On zsunął się na dół z mojego ciała i przestał oddychać i ruszać się. Jego krew była na mnie. To nie było dobre dla mojego żołądka. Zakrzyczałam jak w horrorze. Jego trup leżał bezwładnie na mnie. Jego krew zalała moją skórę, zabarwiając mnie, przypominając mi. Will szybko ściąga go ze mnie i wyglądał na trochę zszokowanego. Podnosi mnie na nogi i widzę Niall'a, który ma skierowany pistolet w naszą stronę. To był on. Strzelał do Elliott'a. Zabił go. Zamykam oczy na chwilę, a on wygląda jakby chciał zabić wszystkich z tego pokoju. Ale również wygląda na... przerażonego. Nasz kontakt jest przerwany, kiedy strzały są blisko nas. Will pociągnął mnie w dół i znowu kucamy jak kaczki, staram się nie patrzeć na Elliott'a.
-Will idź!-Zayn wykrzyczał. Jest dość wkurzony i on i Perrie próbują zabić jak najwięcej ludzi, tyle ile jest możliwe. Nagle słychać syreny. Wszyscy nawiązali kontakt wzrokowy ze sobą, ale to nie powstrzymuje ludzi Alan'a do strzelania. Will prowadzi mnie do okna i otwiera je. Spoglądam na Niall'a, który na mnie patrzy. On jest w pokoju i to byłoby samobójstwo, aby ty przyszedł.
-Idź.-Poruszył ustami. Nie mogę. Nie chce. Nie bez Niall'a. Will pcha mnie do okna, kiedy strzela do ludzi.
Niechętnie wspinam się na okno, ale kula uderzy w szybę rozbijając ją na mnie. Czuję jak jeden z odłamków szyby trafia do mojego ramienia, nie czułam się z tym dobrze. W szoku wychyliłam głowę przez okno i wylądowałam z hukiem na ramieniu. Szkło wbiło się głębiej w moje ramie. Nie mogę pomóc, ale krzyczę. To cholernie boli. Słysze kolejne uderzenie i widzę Will'a. Wstał już i pomógł mi stanąć na nogi.
-Nie, nie Will nie możemy ich zostawić, pros...
-Nie mamy wyboru.-Mówi ostro nie patrząc na mnie. Mam zamiar zaprotestować, ale ktoś szedł do nas. Modliłam się aby to był Niall. To nie był on. To był jeden z facetów Alan'a. Will przeklina, ale bierze mnie za rękę i biegnie jak wiatr. Staram się ignorować pieczenie ramienia, kiedy biegniemy w kierunku lasu obok hotelu. Facet jednak się nie daje, biegniemy teraz w lesie z pełną prędkością. Nagle Will krzyknął z bólu i upada na ziemie trzymając się za nogę. Jednocześnie słychać przeszywające strzały. Jego noga krwawiła od strzału.
-Will o mój Boże, o mój Boże.-Szept działa na niego.
-Facet, musisz uciekać, teraz.-On mówi szybko. Zaczynam płakać teraz.
-Nie, przestań proszę wstań, proszę.-Błagam i próbuje go podnieść. To nie ma sensu.
-Lillie, idź, tylko bym zwalniał, jest dobrze idź.-Mówi na początku ostro, ale rozczula się na końcu. Zaczynam potrząsać głową, a łzy spływały mi po twarzy. Wiedziałam co się stanie, jeśli odejdę. Słyszymy, że facet jest coraz bliżej, a Will zaczyna mnie popychać.
-Idź, jest w porządku, idź!-Krzyczy. Moje ciało zdradza mnie, a moje nogi zaczynają nosić mnie z dala od niego. On zaczyna uciekać od niego, kiedy byłam już w dobrej odległości. Jednak ja wciąż mogłam go widzieć. Zatrzymałam się. Musiałam wiedzieć co zrobi.  Mimo, że znałam odpowiedź. Facet szarpie się z nim, a jego broń była zauważalna. Słyszę rozmowę, ale nie mogę zrozumieć. Muszę trzymać rękę na ustach, kiedy facet przystawia pistolet do głowy Will'a. Zamykam oczy, które mnie szczypią, gdy słyszę strzał pistoletu. Chciałam szlochać. Chciałam krzyczeć. Ja wiedziałam, ja po prostu wiedziałam, że on odszedł. Will nie żyje. Ponownie otwieram oczy, by znaleźć faceta, patrzącego na jego ciało pozbawione życia. Zaczyna rozglądać się i biegnie ponownie. To był dla mnie znak aby  też zacząć biegnąć. Nie wiem co powinnam zrobić. Jak nie pobiegnąć do ciała Will'a, ale zrobiłam to. Nie mogę patrzeć na to. Will umarł, próbując ratować mnie, nie mogę tego zrujnować. Biegnę, biegnę i biegnę, nie mogę tak. Fizycznie już nie mogę. Wybiegłam z lasu i jestem już na drodze. Byłam w bocznej uliczce, chcę Niall'a bardziej niż kiedykolwiek. Musiało być z nim wszystko dobrze. Musiało być. Zayn i Perrie musieli być. Zwijam się w kłębek i zauważam krew Elliott'a na mnie. Mój żołądek przewraca się do góry nogami i nie mogę kontrolować wymiocin, które wychodzą ze mnie. Mam nadzieję, że zgubiłam faceta. Nie mogłam wstać, nawet jeśli on tam nadal był. Potrzebuję Niall'a. Musiałam mieć pewność, że jest wszystko w porządku. Czuję, że się poddaję, nie mam wyboru, czy chcę czy nie..
Muszę dalej walczyć. Dla Will'a, dla Niall'a. Nie mogę umrzeć, wiedziałam za dużo, ale miałam wrażenie jeśli się wymknę, to mogę znaleźć i zabić. Załóżmy jeśli bym tu została nie było by lepiej. Nie ruszam się w najbliższym czasie. To było jak tysiące cegieł ułożonych na mnie.
Nie jestem pewna jak długo tam leżałam, ale czuję jak ktoś mnie podnosi. Chcę krzyczeć. Walczyć. Ale moje ciało zostało stłumione przez odrętwienie. I nie pomagało to, że traciłam krew z tego cholernego rozcięcia na moim ramieniu. Kurwa Lillie zrób coś! Chciałabym. Trzymałam się tego, może chciałam. Osoba szepnęła do mnie.
-Shh kochanie, przestań walczyć. Nie pomogę ci raniąc cię.-Nie rozpoznałam jego głosu. Proszę go by pozwolił mi odejść, muszę dostać się do Niall'a, ale wyszedł z tego tylko jęk. Chciałabym zobaczyć twarz tej osoby. Jego lekki chichot sprawia, że chcę otworzyć oczy, ale nie mogę.
-Teraz jest w porządku. Jestem Harry. Harry Styles.
--------------------------------------------
Chciałabym abyście weszli na konto cudownej @SophieAlaya i weszli na jej opowiadanie oraz napisali kilka miłych słów, dopiero zaczyna :) 

niedziela, 9 listopada 2014

Rozdział 20

Kierujemy się ponownie do chatki i rzuca mną cały czas.
Ponownie.
Niall już tam jest przyklejony taśmą do krzesła. Kiedy mnie widzi jego twarz staje się twarda. To staje się jeszcze bardziej trudne, gdy przyklejają mnie do krzesła i stawiają przed Niall'em.
-Zacznijmy od ciebie Niall.-Alan chodzi dookoła. Niall i ja nie przerwaliśmy kontaktu wzrokowego.
-Nie przyniosłeś pieniędzy na czas. Myślisz, że możesz być inteligentniejszy ode mnie i nastawić moich ludzi przeciwko mnie. Ha. Teraz ona zapłaci. Ona należy teraz do mnie.-Niall mruknął i wziął głęboki oddech, a jego całe ciało jest sztywne.
-Więc co zrobić, co zrobić... jak wspaniale.-Alan nagle wymierzył cios Niall'owi w twarz. Próbuje się wydostać z krzesła, ale to było głupie, aby spróbować. Alan dał jeszcze kilka ciosów w jego jelita, powodując, że jego twarz jest czerwona z bólu.
-PRZESTAŃ!-Płacze po tym jak uderzył Niall'a kilka razy.
-Proszę, przestań to go boli!-Alan odwraca się do mnie, trochę zdyszany po pracy. Niall osuwa się trochę na krześle, ale nadal jest czujny.
-A co dostanę w zamian?-Alan pyta nagle rozbawiony.
-P-proszę, ja po prostu chce żebyś przestał.-Jąkam się, powodując, że Alan chichota. Alan zaczyna ponownie go bić, a ja jestem gotowa aby po prostu go zabić. Byłam gotowa, aby go zabić.
-ALAN PRZESTAŃ!-Znowu płacze. Alan odwraca się do mnie i patrzy na mnie ze złością. Staje blisko mojej twarzy i mówi.
-Twoja kolej.-Z tych dwóch prostych słów, Niall szaleje. Jest ranny, więc to też powoduję dużo jęków.
-Nie dotykaj jej.-Niall ciężko oddycha. Nie wiem dlaczego prosił. To tylko wywołało więcej ciosów. Alan wziął mnie za rękę i odwrócił się w stronę Niall'a, który wpatruje się jak szalony.
-Takie delikatne palce Lillie.-Powiedział, bawiąc się nimi.-Zastanawiam się...-Alan zaskoczył mnie, wziął szybko i mocno do góry jeden z moich palców i można usłyszeć straszny hałas łamania kości. Krzyczę z bólu i płacze, nie chce tego, ale dla dobra Niall'a. Tylko go złamał. Niall krzyknął ze złości i z bólu tez.
-PRZESTAŃ! ZATRZYMAJ SIĘ!-Krzyknął i próbuje szarpnąć się do nas. To tylko wywołało u Alana, aby przejść do innego palca. Teraz ja próbuje szarpać się do Niall'a. Kiedy czuję kolejny trzask, staram się stłumić krzyk przez zaciśnięcie zębów.
-P-PROSZĘ PRZESTAŃ! PRZESTAŃ DOTYKAĆ JĄ!-Niall praktycznie podskakuje na krześle. Twarz Alan'a prawie złagodniała, jak ociera moje łzy. Pulsowanie w moich palcach boli!
-Błagaj, kochanie.-Powiedział do mnie. Jestem zdezorientowana, on lekko przejeżdża po moich pulsujących palcach. Naciska delikatnie na nie, powodując u mnie skowyt. Usmiecha się i bierze moje złamane palce w swoją dłoń i ściska je. Płacze i wiercę się na swoim krześle.
-Błagaj Lillie. Błagaj Niall'a, żeby ci pomógł. Błagaj go, żeby ból odszedł.-Kręcę głową na nie. Niall jest zbyt zły aby nawet rozmawiać. On miota się na krześle również, krzycząc z frustracji. Alan czerpie więcej przyjemności, kiedy jest coraz bardziej wściekły z mojego protestu.
-Cały ból może odejść, jeśli tylko poprosisz go, to wszystko dla ciebie tak będzie dla ciebie lepiej kochanie.-W tym momencie ból w palcach powoduje, że krzyczę głośno.
-Błagaj!
-Nie!
-Błagaj!-Krzyczy i zaciska mocno dłoń wokół moich palców.
-Oh, Jezu, Niall pomocy, spraw, aby p-przestał! To boli!-Staram się to wypluć tak szybko jak się da. Jedną rzecz jaką nie mogę znieść to patrzenie na Niall'a co zrobi/
-Zrobię to, obiecuję to, kocham cię, po p-pr... ah.. PIERDOLIĆ CIĘ ALAN!-Wciąż próbuje z desperacją dostać się do nas. Alan puszcza moje palce i siedzi uśmiechając się. Jakby właśnie wygrał nagrodę, czy coś.
-Muszę powiedzieć, że ta zabawa była całkiem zabawna.-Niall i ja utkwiliśmy spojrzenie na nim, wywołując u niego chichot. Jego chichot jednak szybko zniknął, gdy jeden z jego ludzi szepnął mu coś do ucha. Alan zacisnął szczękę, a jego wzrok zatrzymał się na Niall'u.
-Nigdy nie zgadniesz, co właśnie usłyszałem Niall.-Powiedział i zniżył się do jego poziomu.
-Rick, którego pobiłeś jest jakby gównem. Przywieźli go do szpitala i nie wiem dlaczego ci idioci chcą go aresztować. Ale myślę, że nie ma to znaczenia, bo pobiłeś go tak mocno, że jest w stanie śmierci mózgowej. W śpiączce.-Moje oczy wypełniły się łzami przerażenia. Niall szybko spojrzał na mnie jakby chciał powiedzieć, że jest mu przykro. Na twarzy Niall'a znowu jest ślad przez Alan'a.
-Myślę, że po prostu zapłacisz za to.-Warczy wskazując na jednego ze swoich ludzi, aby podał mu coś. Próbowałam zgrać się z krzesłem, kiedy zdałam sobie sprawę co to jest. Pistolet. Alan wziął go i wycelował w głowę Niall'a. Byłam tam szlochając i krzycząc w tym momencie. Niall nie odwrócił ode mnie wzroku. Był zaskakująco spokojny. Zmęczony szept dotarł do mnie jako pocieszająca rzecz, krzyknęłam do Alan'a aby go nie zabijał.  Alan odbezpieczył broń i dał palce na spust.
-Lillie.-Niall powiedział prawie szeptem.-Nie patrz się księżniczko.
Nie mogłam tego zrobić. Nie mogłam siedzieć tu i patrzyć czy to zrobi. Ale co mogłam zrobić? Niall nie może umrzeć. Tuż przed tym jak Alan chciał wystrzelić, usłyszeliśmy głośne strzały z góry schodów. To sprawiło, że wszyscy podskoczyliśmy, a Alan wycelował w drzwi od piwnicy. Ktoś powoli schodził w dół po schodach, a drzwi, które były otwierane zaskrzypiały. To był jeden z facetów Alan'a. Wszyscy byli spokojni, dopóki nie zobaczyliśmy kto to był za nim. Zayn. Zayn miał pistolet i wskazał palcem na trzech innych facetów, którzy też mieli broń. Will, Perrie i Elliott. Każdy z nich celował do kogoś w pokoju.
-Rzuć broń.-Zayn powiedział ostro do Alan'a i jego ludzi. Którzy wskazują na nich. Twarz Alan'a jest zszokowana, ale mogę powiedzieć, że stara się to ukryć. Nie poruszył się.
-Powiedziałem, rzuć to!-On teraz krzyczy. Alan powoli odkłada pistolet w dół, podobnie jak wszyscy jego ludzie. To był klucz do Alan'a. Jego ludzie. On ich potrzebował, dlatego zadziałał tak, gdy dowiedział się, że Niall w zasadzie zabił jednego z nich. Musiał ich jak chronić, jak najbardziej. Zayn popatrzył na mnie i na Niall'a.
-Teraz to stracisz.-Powiedział. Alan zacisnął szczękę i skinął na jednego z ludzi aby rozwiązał Niall'a.
-Ją też.-Will i Zayn powiedzieli w tym samym czasie.
-Ona jest moja. Taka była umowa. Taka jak nasza Malik. Nie będę znęcał się nad Perrie jeśli będziesz dla mnie pracował. Zerwałeś umowę.
-Skończyłem pracować dla ciebie. I Lillie też zostanie uwolniona.-Zayn nie owijał.
-Nie! Umowa jest da...-Został zagłuszony przez huk. Jeden z ludzi Alan'amopadł na podłogę. Jestem pewna, że nie żyje. To sprawiło, że mój żołądek się przewracał. Twarz Alan'a była oszołomiona.
-Uwolnij ją. Albo ty będziesz następny.-Zayn powiedział przez zaciśnięte zęby. Alan przełknął ślinę i kazał następnemu ze ze swoich ludzi mnie rozwiązać. Rozcięli taśmę i wpadłam w ramiona Niall'a. Oboje byliśmy obok Zayn'a i Niall'a twarz przybrała taki sam wyraz twarzy jak jego przyjaciół.
-Idźcie. Idźcie z tąd, będziemy zaraz za wami. Oh i tutaj.-Zayn powiedział, rzucając kluczykami do Niall'a.
-CO, Zayn nie, co z tob...
-Idź Lillie. Poradzimy sobie. Niall, weź ją stąd, gdzieś, gdzie jest bezpiecznie.-Niall nie kłócił się. Owinął ramię opiekuńczo wokół mojej talii i zaczął prowadzić mnie.
-Ona jest moja Horan. Nie możesz jej ukrywać zawsze.-Alan krzyczy za nami. Niall zatrzymał się w pół kroku i odwrócił się. Ciemność przeszła przez jego ciało. Chwyciłam go za rękaw koszuli i próbowałam go zatrzymać.
-Niall! Idź!-Zayn domagał się głośno. Niall popatrzył na Zayn'a i złagodniał. Szybko odwrócił się w moją stronę, kładąc rękę na mojej talii. Zatrzymałam się jak wryta, kiedy usłyszałam jak szczelają z broni. Niall obrócił się i nowość,  musiałam coś zrobić.
-Zayn. Will.-Ciężko oddychałam. Nie mogłam ich zostawić. Pomogli nam.
-Lillie nie! Zatrzymaj się! Musimy ich zostawić!-Krzyknął Niall. Cofam się o krok w kierunku chatki, ale czuję jak Niall przerzuca mnie przez ramię.
-Nie! Niall musimy im pomóc!-Mówię i znowu płacze. Niall nic nie mówi. Niall zostawia mnie w samochodzie i sam szybko do niego wchodzi. Wkrótce jedziemy z dala od tej chatki. Szlocham w tym momencie.
-Lillie proszę, przestań płakać. Dowiemy się o nich później, dobrze? Zaufaj mi, ja też nie chciałem ich zostawić.-Mówi rozczulając się trochę. Kiwam głową i wzbudzam łzy kiedy przypomnę sobie o moich złamanych palcach. Twarz Niall'a stwardniała i zatrzymał się na poboczu drogi. Był wkurzony kiedy wziął delikatnie moją rękę w swoją dużą. Bada ostrożnie moje palce i poszukuje coś w schowku. Wszystko co mogłam zauważyć to jakaś brudna szmatka. Oderwał trochę materiału i spojrzał na mnie.
-To może zaboleć.-Mówił tak cicho jak tylko mógł. To było trudne, choć wiedziałam, że zabijało go to, że choć trochę spowodował mi najmniejszy ból. Nie wspominając, że musiał patrzeć jak błagałam go o pomoc. Zaczął mocno owijać materiał wokół moich dwóch spuchniętych palców. Rozluźnił trochę jak usłyszał mój syk. Bełkotał cały czas, dopóki nie skończył. Spojrzał na mnie ze łzami w oczach. Przypuszczam, że patrzyłam na niego w ten sam sposób. Miał bardzo poobijaną twarz i to spowodowało, że więcej łez napłynęło do moich oczów. Szybko przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Pocałował moje łzy i położył swoje ogromne ręce na mojej twarzy. To było jakby sprawdzał czy czegoś nie przeoczył. Nadal byłam potajemnie w bólu. Powoli zamknął lukę między nami i pocałował namiętnie. Przybliżyłam się bliżej do pocałunku, nie chciałam go stracić albo żeby zniknął.
-Tak mi przykro.-Wymamrotał po oderwaniu się. Ukrył twarz w zagięciu mojej szyi.
-Tak mi przykro, że dopuściłem nas do tego.-Wyciągnął swoją twarz, aby na mnie spojrzeć.
-Niall to nie jest twoja wina. Proszę, nie wmawiaj sobie tego.
-Ale Lillie on c...
-Wiem Ni, wiem. Ale jesteśmy z dala od niego. Poza tym nie jestem jedyna, której robił te rzeczy.-Mówię, śledząc jego rane powyżej brwi. Westchnął i pocałował mnie ponownie.
-Kocham cię i będę cię chronić, zrobię wszystko co mogę.-Powiedział stanowczo patrząc na mnie.
-Ja tez cię kocham Niall.-Mówię i przytuliłam się do jego piersi, a on pocałował mnie. Będzie trochę ciężko. Wiedząc czy nie wiedząc, że Alan wciąż tam jest. Ale dowiemy się już wkrótce. I dowiemy się czy z Zayn'em i resztą przyjaciół jest wszystko w porządku. Dopóki miałam Niall'a, a Niall mnie. Chcemy to zrobić.

Rozdział 19

Zayn ostrożnie wynosi mnie, a mi udaje się dojść jakoś do samochodu, nie zauważoną. Po tym jak ruszyliśmy, zaczęłam się relaksować. Byłam teraz z dala od Alan'a i Rick'a.
-Zayn musimy udać się po Niall'a!-Błagam dość głośno.
-Zrobimy to, obiecuję. Chodźmy sprawdzić w motelu lub w pierwszym lepszym i zadzwonimy do niego, dobrze?-Kiwnęłam głową i próbowałam się trochę rozerwać. Miałam wrażenie, że Niall był w gorszym stanie od kiedy się ostatnio widzieliśmy. Usłyszałam jak Zayn wzdycha, więc zaczęłam szybko mrugać, aby powstrzymać łzy.
-Lillie, kochanie wszystko będzie dobrze. Tak?-Powiedział, rozczulając się trochę.
-Dobrze.-Mówię, kiwając głową i staram się uspokoić. Zayn dojeżdża do motelo około dwadzieścia minut później. Jak sprawdziliśmy wszystko, Zayn zadzwonił do Perrie i poprosił ją, abyśmy się spotkali. Kiedy jesteśmy w końcu w naszym pokoju Zayn dzwoni do Niall'a.
-Cholera.-Zayn pluję na wiszącą słuchawkę.
-Co?!
-Nie odpowiada.-Strach paraliżuję mnie na myśl, co można było zrobić dla niego.
-O mój Boże Zayn, on może być martwy! Musimy iść i go znaleźć, muszę...
-Lillie uspokój się. On żyje, tak? Słuchaj, zadzwonię do Perrie abyśmy się spotkali niedaleko domu Niall'a i znajdziemy go, w porządku?
-Idę z tobą!
-Nie, nie idziesz. Zostajesz tutaj. Nikt nie wie, że tu jesteś i jesteś bezpieczna. Niall dosłownie mnie zabije, jeśli ci się coś stanie. Teraz, weź to.-Mówi, wyciągając pistolet z tyłu jego spodni. Trzyma go, A mi zajmuję minute aby go od niego wziąść.
-Nie wiem jak tego używać.
-To proste. Wystarczy pociągnąć to.-Wyciąga górną część pistoletu.-A następnie pociągnąć za spust, proszę weź to.-Daje mi go ponownie. Waham się, ale go zabieram.
-Będę za niedługo. żyj go, jeśli będzie potrzeba.-Mówi przed wyjściem. Jestem przerażona. Przerażona, że Niall jest ciężko ranny, a nawet nie żyje. Modliłam się żeby nie był. Zdecydowałam się wziąć prysznic, aby zabić czas. Szybko wskoczyłam do niego, a ciepła woda zrelaksowała moje kości. Byłam zupełnie spokojna, aż usłyszałam huk drzwi. Zamarłam z przerażenie. Proszę niech to będzie Zayn, proszę. Wyszłam, nałożyłam jakieś ubrania i wzięłam broń. Nie miałam pojęcia, co ja robię. Wyciągnęłam do góry część tak jak Zayn robił i powoli otworzyłam drzwi do łazienki. Nic nie widzę. Ale nie oznacza to gówna. Chwiejnie trzymam broń z nadzieja, że nikogo tutaj nie było. Tylko wyobrażam sobie rzeczy. Nie mam takiego szczęścia. Nagle ktoś chwycił mnie od tyłu, powodując, że strzeliłam z pistoletu. Złapał mnie za ręce i automatycznie upadam. Jednocześnie krzyczę i próbuje walczyć z obcym. A przynajmniej staram się. Blokował mnie od wszystkiego wokół. Obróciłam się i zobaczyłam twarz Rick'a.
-Hej kochanie. Widzę, że Zayn chciał cię mieć tylko dla siebie, tak? To nie jest fer w stosunku do mnie, racja?
-Zostaw mnie!!-Krzyczę z całych sił, mając nadzieje, że ktoś mnie usłyszy.
-Zamknij się suko!-Warczy i popycha mnie na łózko, przyciskając mnie.
-Lubię słuchać jak mnie błagasz, przed brzydkimi rzeczami.-Mówi kiedy znajduje coś w kieszeni. Moje serce się zatrzymało, gdy zobaczyłam co to jest. Nóż. Zaczynam szlochać.
-Shh, w porządku kochanie. Wszystko co możesz robić to krzyczeć i błagać mnie żebym przestał.-Mówi i lekko jeździ ostrzem wzdłuż mojej szczęki. Staram się odepchnąć go ode mnie, ale to nie ma sensu.
-To będzie bolało kochanie.-Uśmiechnął się. Nagle jakby go nie było na mnie. Tylko był zwrócony. To był Niall, Zayn i inna dziewczyna, mogę się założyć, że to Perrie. Zayn i Perrie szybko przyszli do mnie, a Niall przygwoździł faceta do ziemi. Nie mogłam go widzieć, ale całe jego ciało trzęsło się ze złości. Jego napięte ramie odsunęło się i uderzyło w Rick'a i tak w kółko.
-Zayn zrób coś!-Krzyczę, gdy to widzę. Zayn próbował rozdzielić Niall'a i Rick'a, to wszystko przypomniało mi zajście w klubie.
-Odpierdol się Zayn!-Niall wciąż dawał cios za ciosem.
-On nie żyje!-Niall'a głos był napięty i zabójczy.
-Niall! Niall przestań!-Krzyczę. Rick się nie ruszał, a ja obawiałam się najgorszego. Staram się iść w ich kierunku, ale Niall mi nie pozwala.
-Zostań tam!-Krzyczy.-Zayn weź ją stąd!
-Niall idź do niej. Teraz. Musisz wydostać ją stąd, idź!-Zayn nakazuje. Mija długa minuta zanim Niall wstaje i idzie do mnie. Chcę płakać, gdy widzę jego twarz. Ma siwe oko, pokrwawione wargi, posiniaczony policzek, a jego brew krwawiła. Choćby nie wiem jak wyglądał i tak jest piękny. Jego oczy patrzą na mnie w bólu. Wygląda na wściekłego na mnie. Powoli do mnie podchodzi i mocno bierze mnie za ręke. Nie utrzymuje kontaktu wzrokowego ze mną i robi sobie przejście do drzwi.
-Dziękuje Zayn.-Mówi przed wyjściem, Zayn kiwa głową na niego, a potem na mnie. Niall wyprowadził mnie z pokoju z motelu, a ja jestem w szoku, gdy się do mnie nie odzywa. Zayn i Perrie przekazali nam jak bezpiecznie dostać się do samochodu razem.
-Niall, co się do cholery z tobą dzieje?!-Wyrwałam swoją rękę z jego. Powoli odwraca się w moją stronę, gniew jest widoczny w jego lodowatych oczach.
-Co ty. Do kurwy. Sobie myślisz?!-Warczy.
-Myślałem, że nigdy cię nie zobaczę. Zayn powiedział mi wszystko co dla ciebie zrobił. Zamknął cię w tym pokoju i Bóg wie co robił z moją małą dziewczynką!-Niall drżał od stóp do głów. Czułam ciepło jego ciała, które bije od niego.
-Wiesz jak przestraszony byłem?! Ty. Nigdy. Kiedykolwiek. Nie staraj się mnie chronić, bo to oznacza, że narażasz nas na niebezpieczeństwo. Słyszysz mnie! Kiedykolwiek!-Krzyczy i uderzył pięścią w ścianę za mną. Nie krzyczę, twarz Niall'a zmienia się błyskawicznie, zmienia się z wściekłej na przerażoną. Przejeżdża palcami przez włosy i po raz pierwszy rzeczywiście płacze. Tak łzami płacze.
-L-lillie przepraszam, ja po prostu nie mogę się tak o-otworzyć, nie mogę k...-Jąka się, ale potem przestał mówić i ciągnie mnie do swojej piersi. Opiera się na mnie, a ja zaczynam płakać.
-Kocham cię. Boże, kocham cię.-Płacze w zgięciu mojej szyi. Tuż przed tym, gdy chciałam mu powiedzieć że go kocham, ktoś rozdzielił nas. Krzyczę ze strachu przed najgorszym. Mam rację. Alan. Niall był przytrzymywany przez czterech mężczyzn, a ja jestem przez dwóch. Alan w patrzył na mnie ze wściekłością.
-Możesz krzyczeć zabiję ciebie i Niall'a.-Splunął.
-Podstaw mi samochód i upewnij się, że suka pojedzie ze mną.-Nakazuje swoim ludzią. Twarz Niall'a jest czerwona i płonie w ciemności.
-Cholera, Alen nie rób tego!-Niall ryknął.-Pozwól jej odejść! Proszę!
-Zamknij się Horan. Ona jest teraz moja, pamiętasz? Ktoś nie przyniósł pieniędzy.
-Nie mogłem! Twoi ludzie...-Nagle czuję ostry ból na policzku od uderzenia, zakrzyczałam z bólu.
-HEJ! NIE DOTYKAJ JEJ SUKINSYNU!!-Niall krzyczy. Czuję inne ukłucie i nie można stłumic mojego płaczu.
-ALAN PRZESTAŃ! Przysięgam na Boga, że zabiję cię kurwa.
-Niall jeśli będziesz mi grozić, dla niej to może być najgorsze.-Niall robi wszystko co może, ale nie krzyczy. Żyły widoczne są na jego skórze.
-Teraz dajcie ich do samochodu.-Alan zażądał ponownie. Mężczyźni  rozdzielili mnie i Niall'a, więc wykrzyknęliśmy swoje imiona. Było to jednak na próżno.Oboje byliśmy w innych samochodach, ale jechaliśmy z powrotem do tej samej chaty. I miałam wrażenie, że tortury właśnie miały się rozpocząć.

sobota, 4 października 2014

Rozdział 18

Zayn i inni faceci szybko wyszli ze mną na zewnątrz. Nadal mieli ręce na moich ramionach i ściskali mocno, ale już się przyzwyczaiłam. Alan nie szedł za nami. On nie wyszedł, rozmawiał z Niall'em. Modliłam się, żeby nie zranił Niall'a i byłam wdzięczna, że Becca na tydzień była po za miastem, aby odwiedzić rodziców. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i Niall będzie bezpieczny. Na prosto mojego domu był zaparkowany van, chłopcy wrzucili mnie do niego. Zayn został ze mną, kiedy facet ruszył. Zayn jest przystojnym facetem. Ciemna skóra, oczy i włosy, były dopasowane. Gwałtowny charakter, również. Musiałam znowu zacząć płakać, ponieważ przybliżył się do mnie i zaczął pocierać moje plecy. Nie patrzyłam długo, aby zobaczyć, że to wytatuowany chłopak, który wygląda na strasznego ale tak nie jest. Myślę, że to jest to spojrzenie w jego brązowe oczy. Gdzieś głęboko w nim, jest dobry człowiek. A może to były moje pojebany myśli w tej chwili. Obrócił mnie lekko i złączył moje ręce razem, kiedy słyszę głośny hałas. Taśma klejąca. Czuję jak mocno obwinął nią kilka razy wokół moich nadgarstków, podczas gdy wyszeptał.
-Przepraszam skarbie, muszę to zrobić.-Z moich oczu kapie kilka łez, zanim Zayn mnie z powrotem odwraca. Przechodzi do moich stóp i robi to samo.
Dojechaliśmy do jakiejś chatki. Wygląda ładnie, ale myślę, że nie chce tam iść. Oczywiście, facet który prowadzi bierze mnie i przerzuca sobie przez ramie. Schodzimy na dół do piwnicy i niedbale rzuca mnie, wychodząc i zamykając drzwi. Dlaczego, on do cholery mnie związał? Staram się usiąść, a sprawia mi to wiele problemów zanim to zrobiłam. Nie siedzę jednak długo, kiedy słyszę jak drzwi się otwierają. Stoi w nich Alan, Zayn i inny facet. Alan uśmiecha się lekko i podchodzi do mnie. Staram się cofać, ale kanapa blokuję moje ruchy.
-Hej, nie próbuj przede mną uciekać, kochanie. Nie uciekaj jeśli chcesz, żeby twój pobyt tu był dobry.
-Nie dotykaj mnie.-Mówię, kiedy bierze mnie za moje nogi.
-Cicho.-Powiedział, wyciągając scyzoryk. Przeraża mnie przez chwilę, ale szybko się to zmieni kiedy przecina taśmę. Robi to samo z moimi stopami.
-Lepiej?-Pyta, kładąc swoją rękę na moim udzie. Szybko zabrałam jego rękę.
-Co się stało kochanie? Panienka Niall'a, czy coś?-Szydzi. Zacisnęłam zęby.
-Przestań.
-Jesteś seksowna, kiedy się złościsz.Niall jest szczęściarzem.-Mówi głaszcząc mnie po policzku.
-Alan może powinieneś po prostu zostawić ją w spokoju.-Zayn powiedział. Alan popatrzył na niego i ramieniem przytulił mnie, przyciągając mnie bliżej niego.
-Zamknij się Malik, jeśli chcę ją mieć, to będę ją miał! I chce ją.-Wstał i przerzucił mnie sobie przez ramię. Waliłam w jego plecy, jakby jutra miało nie być.
-Puść mnie!-Bezradnie popatrzyłam na Zayn'a. Wygląda jakby stracił słowa i ruchy. Alan wziął mnie do oddzielnego pomieszczenia w piwnicy i zamknął drzwi, jak mnie rzucił. Wydaje mi się, że to sypialnia. Na prawdę nie czuję się dobrze. Alan podchodzi do mnie bliżej.
-P-proszę.-Biadoliłam. To sprawia, że uśmiecha się szeroko.
-Uspokój się kochanie.-Mówi, wchodząc pomiędzy moje nogi.
-Po prostu chcę się dobrze zabawić.-Jego gorący oddech, musnął moje ucho, powodując ciarki na moich plecach. Nie pomagało mi to, że miałam shorty i jedną z koszulek Niall'a. Alan owinął swoje ręce wokół mojej talii, i poprowadził je w dół moich pleców. Schodząc do mojego tyłka. Zaczął ocierać się o mnie, więc nie mogłam uciec. Byłam za bardzo przerażona, żeby uciec.
-Hmm, czujesz się dobrze?-Szepcze, kiedy całuję moją szyję delikatnie. Zaczynam płakać. Nie dobrze. Wszystko nie dobrze. Odwraca mnie, więc mój tyłek jest pod jego. Jego ręce są na moich biodrach i trzyma mnie mocno, dzięki czemu ocieram się o niego. Jęczy i chichocze cicho.
-Zrób coś kochanie.
-Pieprz się.-Wreszcie wyplułam. Wygląda, że mu się to nie spodobało. Rzuca się na krzesło i siada na nim.
-Słuchaj dziwko, dasz mi to co chce, a ja upewnię się, że Niall nigdy nie przyjdzie.-Szarpie mnie i upadam na kolana, oraz skamlę. Zaczął, żebym zatańczyłam mu taniec erotyczny. Trzyma mocno za moje biodra i stoję przed nim. Za każdym razem kiedy mnie prowadzi, jestem bliżej jego twarzy. Jego oczy są pełne pożądania.
-Może powinienem dać ci jeden. Dla twojego chłopaka.-Mówi robiąc mi malinkę. Skrzywiłam się i starałam się wyrwać mu, ale był zbyt silny. Adrenalina działa we mnie. Ponownie nachyla się nade mną, chcąc zrobić mi kolejną malinke.
-Z-zostaw mnie! Przestań!-Płaczę, próbując się wydostać od niego, jak szalona. Nie ustąpił jednak.
-Ow! Przestań, ranisz mnie!-Krzyczę, gdy czuję jego zęby. Moje ramiona były w dole. Więc zrobiłam jedyną rzecz jaką mogłam. Zderzyłam się głową z jego. Zakrzyczał z bólu i szarpnął się do tyłu. Jego ręce automatycznie powędrowały do głowy, a ja widzę swoją szanse. Wyskoczyłam i potykam się, kiedy biegnę do drzwi. Były zablokowane. Cholera, zapomniałam. Zaczynam walić w nie z nadzieją, że Zayn je otworzy. Mam małe szanse, Alan przygwoździł mnie do drzwi i uderzył. Wygląda na wkurzonego. Poznałam po, mocnym uderzeniu na policzku. Było to na tyle mocne, że upadłam na ziemie, płacząc.
-Wstawaj suko!-Alan warczy, ciągnąc mnie za włosy. Krzyczę i płacze.
-P-pozwól mi odejść! Proszę, przestań!-Skuliłam się, gdy jego ręka ponownie mnie uderzyła. Otrzymałam kolejny ostry cios w drugi policzek. Tym razem Alan opuszcza mnie na podłodze. Zwijam się w kłębek z nadzieją, żeby skończył. Dla mojego szczęścia skończył.Wychodzi z pokoju, mamrocząc przekleństwa. Zamykam oczy, gdy słyszę, że wrócił. Byłam zaskoczona, innym głosem.
-Lillie, to ja.-Zayn mówi cichym głosem. Podchodzi do mnie i klęka. Ogląda moją twarz i wzdycha, tuląc mnie do jego piersi.
-Wszystko w porządku?-Pyta, brzmiąc na zaniepokojonego. Nie chciałam z nim walczyć, tylko szlochałam.
-N-nie. Nie jest w porządku. Potrzebuję Niall'a.
-Shh, wiem to. Wiem, że on robi wszystko, żeby cię uratować.
-Proszę, nie pozwól mu zrobić tego ponownie. Proszę?-Błagam Zayn'a, trzymając go mocniej.
-Obronie cię, skarbie. Dla Niall'a. Zawdzięczam temu dzieciakowi życie. Jeśli Niall nie przyjedzie tu na czas, ja cię stąd wyniosę. Widziałem, co Alan jest w stanie zrobić. Moja dziewczyna Perrie też. On wykorzystywał ją i bił.
-To okropne.-Pociągnęłam nosem i usiadłam.-Co się stało?
-Miałem z nim umowę. Jeśli pozwoli Perrie odejść, będę pracował dla niego tyle ile będzie chciał.-Zaczęłam ciężko oddychać. Zayn nie wygląda się być jak inni faceci, był jak Niall.
-To dlatego dla niego pracujesz?-Kiwa głowa i wzdycha.
-Tak. Jeśli nie chce, aby cierpiała.-Uśmiechnęłam się lekko. Musi ją na prawdę kochać. To mówi, ze Niall nie jest taki zły. Nagle ktoś schodzi po schodach.
-Zayn kolego, jesteś tu?-Głos woła. Zaczynam panikować. Moje ciało działa, zanim mój mózg może, Zayn wstaje ode mnie i zaczyna działać. Zayn mnie chwycił i delikatnie całuje mnie w szyję. Facet wchodzi i wygląda na zakłopotanego.
-Oh-ah hej bracie, daj mi pięć minut. Nie mów nic szefowi, proszę Rick?-Zayn powiedział. Facet oblizał wargi, ale kiwa głową i odchodzi.
-Nie, proszę nie zostawiaj mnie z nim!-Mówię, przerażona. Zostaję i wzdycha.
-Dobra.-Zayn zamruczał, podając mi rękę.
-Dzięki.

Obudziłam się, kiedy ktoś mną potrząsa. Zasnęłam i Zayn położył mnie na łóżku.
-Lillie! Lillie, wstawaj!-Zayn szepcze ostro. Moje oczy szybko mrugają i patrze na niego zdezorientowana.
-Co?-Pytam, wciąż sennie.
-Słyszałem jak Rick mówi pozostałym, że Niall idzie już na dno i że wszyscy chcą cię pieprzyć. Słuchaj musimy iść.-Mówi, szarpiąc mnie.
-C-co z Niall'em?-Pytam pilnie. Teraz bardziej świadoma.
-Dogonimy go, ale najpierw musimy skupić się na wyjściu.
-Zayn co z Perrie?-Wzdycha.
-Opuścimy razem kraj, kiedy Niall zafunduje ci bezpieczeństwo, dobrze?-Kiwam głową i bierze mnie za rękę, gotowy do działania.
-Więc chodźmy.
--------------------------------------
Chciałabym wam pokazać świetne fanfiction http://www.wattpad.com/story/24316975-stay-with-me które jest pisaną przez wspaniałą dziewczyne :) Dopiero zaczyna, więc napiszcie kilka słów w komentarzach :)

niedziela, 7 września 2014

Rozdział 17

*Niall's Pov*
Mój pierwszy instynkt, kiedy się obudzę jest sprawdzenie czy Lillie jest w moich ramionach. Oczywiście jest. Jej lekki oddech na mojej nagiej piersi zapewnił mnie, że jest w porządku i bezpiecznie. Boże, ona jest piękna. Śpi tak słodko. Delikatnie odrzucam jej włosy z twarzy. Budzi się od mojego dotyku i trzepocze rzęsami, zanim otwiera swoje brązowe oczy. Uśmiecham się lekko i moje usta wędrują na jej, a później wracają, oczywiście w uśmiechu.
-Dobry, księżniczko.-Mówię, przytulając ją do mojej piersi.
-Dobry.-Powiedziała, przytulając twarz głębiej.
-Ostatnia noc...-Uśmiecha się na mojej skórze. Też się uśmiecham. Ale trochę nerwowo.
-Była?-Nie pokarze Lillie, jak się denerwuję.
-Piękna. Niesamowita. Seksowna.-Wyszeptała ostatnie słowo, a po moim ciele przeszły ciarki.
-Dla mnie również. Ale dla mnie to nie tylko seks. To jest kochanie.-Patrzy na mnie z uśmiechem i powoduję, że moje serce szybciej biję. Wiedziała, jak to zrobić.
-Dla mnie też.-To też spowodowało u mnie uśmiech. Pocałowałem ją lekko w usta i wstałem, ubierając się. Ona również to zrobiła.
~.~
Zadecydowałem, żeby wziąć gdzieś Lillie. Potrzebowaliśmy więcej, o tym. Weszliśmy do Nandos, jednej z moich ulubionych miejsc. Kelner zrobił swoją pracę i wkrótce jemy i rozmawiamy. W pewnym momencie podczas obiadu zauważyłem, że Lillie rzuciła okiem na swój telefon. Jej wyraz twarzy jest pusty, co utrudnia jej odczytanie. Chcę zapytać kto to był, ale po ostatniej nocy, sądzę, że się muszę odrobinę wycofać. Więc nie pytam. Nie wiem co z nią było. Ale kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy na tym ognisku to był jak instynkt, żeby była bezpieczna. Czułem się dobrze. Poza tym ona wyglądała na... załamaną. Miałem ochotę spróbować ją naprawić. Grała trudną na zewnątrz, ale w środku jest krucha. Przypuszczam, że jest podobna z tym do mnie. Dobrze, że nie jest tak szorstka jak ja, mam tędencje do tego. Tylko kiedy przyszła Lillie, trochę zmiękłem. Może Greg. Zaufaj, nie jestem wielkim fanem jego. Zwłaszcza, że dowiedziałem się, że stalkuję Lillie. Ale to jest mój brat. I wiem, że mogę trzymać ją bezpiecznie od niego, bo jeśli kiedykolwiek położyłby na niej palca, pobiłbym go. Mógłby dostać kilka ciosów, ale ogólnie chciałbym go zmiażdżyć. Przypuszczam, że tam gdzie moje problemy, to złość się przydaję. Ale nie mogę powiedzieć tego samego o Alan'ie. Nie sądzę, że mógłbym go pobić, czy byłoby to sam na sam, ale on zawsze jest z kimś. Jestem silny, ale nie tak silny, aby pobić grupę facetów.Ale gdyby przyszło co do czego, to umrę, próbując uratować Lillie. Chciałbym zrobić wszystko, by ją uratować. Bez szwanku. Dlatego ten telefon mnie niepokoi. Po Nandos i jej piąty raz kiedy zerka na telefon, nie wytrzymałem. Musiałem wiedzieć. Weszliśmy do samochodu i wziąłem jej telefon.
-Niall!-Skarży się, gdy wchodzę w jej wiadomości tekstowe. Nie podobało mi się to, co tam widziałem.
Alan: Cześć seksowna ;) xx
Alan: Powiedz swojemu chłopakowi, że mówię cześć
Alan: Założe się, że dałbym ci lepszy czas
Alan: To nie grzeczne nie odpowiadać 
Alan: Mam nadzieję, że czyta to ;) xx
Moję duże ręcę, trzymają tak mocno telefon, że dziwię się, że jeszcze się nie złamał. To było za wiele dla mnie. Nikt nie będzie rozmawiał z nią w ten sposób. Nikt. Rzuciłem telefonem.
-Lillie wyjdź, wejdź do środka i zadzwoń do Will'a.-Mówię ściskając kierownicę.
-Dokąd jedziesz?!-Jej głos był pilny. Staram się aby moje ciało było napięte, gdy ją całuję.
-Zajmę się tym.-Wymamrotałem, po oderwaniu się. Spojrzała na mnie psimi oczami, ale podjąłem już decyzję. Zanim ona może coś powiedzieć, zatrzymałem ją.
-Lillie, proszę zrób jak mówię.-Próbowałem tak mocno, żeby nie podnieść głosu na nią. To łamie mi serce, kiedy sprawiam, że płaczę albo przerażam ją. Przed zamknięciem drzwi odwraca się do mnie.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też kocham, księżniczko.-Mówię przed przyśpieszeniem.
*Lillie Pov*
Niall przyśpieszył, a moje serce robiło dokładnie to samo. To nie może być dobre. Ale robię to co mówi. Zablokowałam drzwi i dzwonię do Will'a. On jest u mnie kilka minut, po naszej rozmowie.
-Czy wiesz coś o tym Alan'ie?!-Pytam, wariując.
-Nie za dużo. Nie pracuję z Niall'em, więc nie wiem. Ale wiem, kto wie.
-Kto?!
-Znam go przez Niall'a i tylko na imprezach z nim rozmawiałem. Nazywa się Zayn Malik.
-Skąd wie o Niall'u i Alan'ie?
-Pracuję z Alan'em, wierzę. Niall i on wyglądają, że się dogadują.-Nigdy nie słyszałam żeby Niall wspominał o Zayn'ie. Może mógłby pomóc w jakiś sposób.
~.~
Po jakimś czasie w końcu usłyszałam Niall'a jak wchodzi przez drzwi. Jestem pierwsza, kiedy spotykam go w drzwiach, Will powoli ciągnie się za mną. Wyglądał na nie uszkodzonego, dzięki Bogu.
-Jesteś pod opieką, księżniczko. Nie martw się.-Mówi. Wzdycham i przytulam go.
-Proszę powiedz mi, że nie rozwiązałeś tego przemocą?-Uśmiechnął się lekko.
-Tak źle jak tego chciałem, to nie. Nie zrobiłem tego. Zapłaciłem mu pieniędzmi.-Cofa się i całuję mnie.
-Dzięki Will, że byłeś z nią. Jestem, kolego.-Niall mówi, pamiętając, że Will tu jest.
-Nie ma problemu, stary. Cieszę się, że to załatwiłeś.-Niall kiwa głową i daję Will'owi przyjacielski uścisk.
-Więc, on nie chce twojego brata, ani nikogo?-Pytam i idę za Niall'em do sypialni. Niall wzdycha.
-No nie. Nie będzie ci przeszkadzać. Ale nadal mamy doczynienia z nim.
-Niall nie możesz! Musisz się z tego wy...
-Uspokój się Lil, mamy umowę, która będzie trwać tylko rok. Obiecuję.-Trochę mnie to uspokoiło. Postanowiłam odpuścić to na noc. Przeprowadzę ją później. Niall rozebrał się, a jego spodni nie ma, są bokserki, zobaczyłam bliznę na jego piersi. Nie, żebym narzekała, ale oczywiście się pytam skąd te blizny pochodzą.
-Niall?-Pytam, jak idzie z powrotem do salonu i włącza telewizor. On klepie miejsce obok siebie.
-Tak, kochanie.-Mówi, biorąc mnie w ramiona i przytulając do swojej nagiej piersi.
-Czy możesz mi powiedzieć, skąd te blizny pochodzą?-Wzdycha i całuję czubek mojej głowy.
-Praca, kochanie. Większość z nich jest z pracy. Ale ten jeden.-Wskazuję na dużą bliznę na ramieniu.
-To jest z walki ulicznej. Facet zapytał się coś mnie i kiedy zobaczył, że mogę zrobić z niego gówno, wyciągnął nóż.-Wyjaśnia. Nienawidzę tego kogoś, kto to zrobił.
-A ten?-Wskazuję na znak podpalenia.
-To od Greg'a. Oboje byliśmy niesamowicie pijani i Greg, żeby było zabawniej podpalił mnie. Nie skończyło się to dobrze.-Zacisnęłam zęby, przeklinając na Greg'a. To głupi osioł. Przytuliłam Niall'a bardziej i pocałowałam jego klatkę piersiową.
-Nie będzie więcej blizn, dobrze?-Szepcze. Śmieję się i całuję mnie.
-Postaram się, księżniczko.
~.~
Resztę nocy spędziliśmy na relaksowaniu się i oglądając telewizje. Kiedy chce zasnąć ktoś hałaśliwie wali w drzwi. Ja i Niall zarówno potrząsamy głowami, kiedy widzimy Alan'a i pięciu innych facetów w drzwiach. Niall szybko ukrywa mnie za plecami. Alan nie wygląda na szczęśliwego.
-Co ty tutaj robisz?!-Niall pluję, a jego ciało drży ze złości.
-Ty, ty jesteś przyjacielem, który mnie oszukał!-Alan ryknął, na co się odsunęłam.
-Gdzie jest reszta pieniędzy Horan? Hmmm? Jest tylko połowa tego co powiedziałeś!
-Nie wiem o czym mówisz! Jest wszystko!-Niall był już zły.
-Nie, nie, nie jest. I to jest obraźliwe dla mnie, że myślisz, że możesz mnie oszukać.-Alan wydaję się nagle spokojniejszy, kiedy zagląda za ramię Niall'a i zauważa mnie. Kurwa.
-Może, powinienem wziąć ją w zamian.-Alan powiedział, uśmiechając się. Wszystko stało się tak szybko. Alan pokazał na mnie i jeden z jego ludzi zaczął iść w moją stronę. Niall nie jest rozważny. Spojrzał wściekle. Zadał cios w twarz mężczyzny, czyniąc hałas pękającego nosa. Teraz podniósł tempo. Niall jak najszybciej uderzył kolejnego faceta, dwóch innych podeszło do niego, a dwóch innych podeszło z lewej i wzięli mnie w stronę Alan'a, trzymali mnie mocno. Niall próbował wyrwać się im, ale mężczyzna, który dostał wcześniej od niego, teraz jemu przyłożył cios w twarz. Powoduję to, że walczę z nimi, żeby dostać się do Niall'a. Ale nie było to łatwe. Niall chciał się uwolnić, ale był przytrzymywany przez trzech mężczyzn teraz. Walczył jak szalony, kiedy mnie zobaczył. Nie mogę nawet wyjaśnić, ile ciemności nawiedza Niall'a. To było jak przejęcie jego ciała, oczy i prawdopodobnie jego umysł.
-Puść ją!-Ryknął. To oczywiście powoduję uśmiech u Alan'a.
-Dlaczego? Będzie idealnym zamiennikiem za pieniądze i narkotyki.-Alan mówi, testując Niall'a.
-Przysięgam na Boga, jeżeli jej nie puścisz zabiję cię.-Niall warczy. Alan robi krok dalej. Uśmiecha się do Niall'a i jego uwaga spada na mnie. Powoduję, że Niall głęboko oddycha i walczy więcej. Alan głaszcze mnie po pliczku i zerka do tyłu na Niall'a, jeszcze raz. Szpieg bez matury Alan, zostaję brutalnie zabity przez Niall'a. Alan powoli zszedł do mojej szyji, umieszczając tam swoje usta. Czuję jego uśmieszek, kiedy Niall krzyczy sfrustrowany, że nie może się uwolnić od facetów. Alan zaczyna ssać i całować moją szyję, powodując, że powstrzymuję płacz.
-Odejdź od niej!-Niall patrzy mi prosto w oczy. Staram się walczyć jak Niall, teraz, ale obaj mężczyźni dość mocno mnie trzymali. Więc wszystko co mogłam zrobić to patrzeć jak torturują Niall'a, kiedy Alan mnie oznaczał. Alan ssał mocniej, kiedy Niall krzyczał, żeby przestał. Jeden głośny jęk uciekł z moich ust, a Niall oszalał z wściekłości. Żyły z jego szyi i ramion były widoczne, a jego całe ciało drżało.
-Krzywdzisz ją! Przestań!Zrobię co tylko chcesz, ale przestań!-Usta Alan'a oderwały się od mojej szyi. Ale nie odwrócił się, aby spojrzeć na Niall'a. Po prostu zrobił ruch ręką, a jego ludzie przypięli ręce Niall'a za nim, kiedy podszedł do niego, odchodząc ode mnie. Nie wiedziałam, że płakałam, kiedy Alan otarł łzę, za nim poszedł do Niall'a. Alan rzucił się z pięścią w twarz Niall'a, a później w jego brzuch. Zaskomliłam kiedy uderzył go ponownie.
-Jeśli nie mogę jej mieć, zapłacisz.-Alan wypluł, uderzając go znowu. Niall mruknął, jak przedtem. Szlochałam, kiedy usta Niall'a zaczęły krwawić, a oczy były napuchnięte.
-Przestań!!-Próbuję ze wszystkich sił dostać się do Niall'a. Nie stało się to.
-Pproszę przestań! Zabijesz go!!-Alan przestał bić ciało Niall'a i odwrócił się do mnie, ocierając pot z czoła.
-Nie można mieć wszystkiego, kochanie.-Powiedział, uśmiechając się.
-Ppójdę z tobą. Niall doniesie ci resztę pieniędzy. Proszę.-Błagałam.
-Przestań Lillie.-Niall mamroczę w bólu, starając się brzmiąc na wymagającego. Alan ignoruję Niall'a i myśli chwilę.
-Dobra oferta. Niall?-Mówi, odwracając się do chłopaka.
-Reszta moich pieniędzy w określonym czasie, kotku. Jeśli ich nie masz, ona jest moja. Na zawsze.-Niall zaciska szczękę wraz z pięściami i reszty jego ciała.
-Wy jej kurwa nie zabierzecie. Zayn kolego pomóż mi.-Niall mówi do jednego faceta, który mnie trzyma. Czyli ten opalony, brunet to Zayn?
-Zayn pracuję dla mnie Horan. Robi to, co ja chcę.-Alan pluję, zwracając uwagę Niall'a.
-Puść ją skurwysynie.-Niall warknął, widząc, że Alan mówi poważnie.
-Nie unoś się Horan. To jest to czego chcesz. Zadzwoń do mnie, jeśli będziesz to miał. No i nie myśl o wezwaniu policji. Obserwujemy cię i nie zawahamy się strzelić ci kulką w głowę.-Niall warczy, powodując, że Alan się uśmiechnął szeroko. Patrzy w moją stronę.
-Powiedz kochasiu, pa.-Jego ludzie mnie puszczają i idę do Niall'a nie kontrolując płaczu. Mężczyźni nie mają odwagi puścić Niall'a, widzę jego posiniaczoną twarz.
-Nie idź.-Warczy.
-Nie możesz z nim iść. Zakurwie go, gdy położy palec na to...-Nachylam się i delikatnie naciskam swoimi ustami na jego, prawdopodobnie powodując ból.
-Teraz moja kolej, aby cię chronić, teraz.-Szepcze. Niall'a oczy wypełniają się łzami wściekłości, kiedy się od niego odsunęłam do Alan'a.
-Nie! Lillie! Nie!
-Nie unoś się Horan.-Usłyszałam, zanim Zayn i jego przyjaciele odciągnęli mnie od Niall'a.

piątek, 22 sierpnia 2014

Rozdział 16

Wziął głęboki oddech przed rozpoczęciem.
-Dobrze więc, wiesz kiedy mówiłem ci o narkotykach?-Bałam się, ale pokiwałam głową.
-Cóż przestałem brać, tak jak obiecałem, ale nie całkowicie uciekłem od tego. Greg brał je trochę temu. Zanim poznałem ciebie. Byłem z nim powiązany.Wydał ich i wszystkie rzeczy. Zrobiło się niebezpiecznie. Ludzie chcieli coraz więcej narkotyków a, takie rzeczy nie zostały spełnione. Nauczyłem się bronić, nawet nieźle. Ale kiedy cię poznałem, wiedziałem, że muszę się z tego wydostać. Wiedziałem, że w jakiś sposób jesteś w to zaangażowana. Kiedy próbowałem się od tego uwolnić, powiedziano mi, że wiedzą o tobie i grozili mi, że zrobią ci krzywdę, jeśli odejdę od interesów i nie będę im dostarczać narkotyków.-Byłam wściekła, ale musiałam coś wiedzieć.
-K-im oni są?
-Największy nasz klient. Nazywa się Alan. Jest silny i wiele osób to wie. Osoby niebezpieczne. Dowiedział się o tobie od Greg'a czy coś, a on teraz grozi ci krzywdą. Mamy umowę, jestem jego sprzedawcą na zasadzie daję tobie życie, a ja daje mu narkotyki, kiedy mu się podoba i wychodzimy bez szwanku. Nie mogę ryzykować, ale starałem się znaleźć jakąś lukę, czy coś. Biorę głęboki oddech i wszystko zaczyna do mnie docierać.
-Powiedz coś. Proszę?-Niall mówi po chwili. Myślę, że już ochłonęłam.
-Ja muszę ci coś powiedzieć. Dostaje wiadomości od nieznanej osoby. Myślisz, że to Alan?-Jego twarz stwardniała i kiwa głową.
-Najbardziej prawdopodobnie. Co on ci pisał?
-Obserwował mnie. On mi to uświadamia czasami. Niall b-boję się.-Jego twarz mięknie, gdy przytula mnie do swojej piersi.
-Wiem, księżniczko, ale nie pozwolę im cię skrzywdzić. Kiedykolwiek.
-Wiem, nie boję się o siebie. Boję się o ciebie. Mówiłeś, że są niebezpieczni, że on zna ludzi!
-Shh, Lillie jest dobrze. Robiłem to wystarczająco długo, aby dowiedzieć się jak się bronić.
-Ale Ni...
-Lillie, proszę.
-Przestałam mówić, ale trzymam go mocno. Nie byłam zła, po prostu przerażona. Nie mogłam stracić Niall'a.
-Lillie, na prawdę przepraszam. Nie powinnaś być w to zaangażowana. Nigdy nie wybaczę sobie, jeśli to...
-Niall shh, jest dobrze, w porządku. Trzymałeś mnie bezpiecznie do tej pory.-Mówię, przytulając go. On przytula mnie mocno i całuję delikatnie.
-Idziemy do łóżka, tak?-Kiwam głową i prowadzi mnie do łóżka, a ja zasypiam jak tylko moja głowa dotyka poduszki.
~.~
Następnego ranka budzę się i ktoś puka do moich drzwi. Słyszę bieżącą wodę pod prysznicem i zakładam, że Niall tam jest. Wstaję i otwieram drzwi, ale żałuję, że to zrobiłam.
-Hej Lillie.-Powiedział wysoki mężczyzna, wpraszając się i zamykając drzwi.
-Czy Niall jest w domu?-Miałam wrażenie, że wiem kim on jest.
-Alan?-Pytam przez zaciśnięte zęby. Uśmiecha się i kiwa głową. To jest duży, muskularny facet. Straszny klimat.
-Zadałem ci pytanie, kochanie.
-Tak, jest. Bierze prysznic, wchodź.
-Oh, więc możesz dostarczyć mu wiadomość ode mnie.-Mówi i podchodzi do mnie bliżej. Niestety moje stopy nie funkcjonują
-Powiedz mu, że wciąż nie dostałem swoich rzeczy, a ja jestem bardzo niecierpliwy.-Mówi, chowając kawałek moich włosów. Pochyla się, na prawdę blisko, więc jego usta są koło mojego ucha.
-Jestem pewien, że nie chce żeby ci się coś stało, jeśli tego nie zrobi. Jesteś bardzo ładną dziewczyną.-Szepcze. Całe moje ciało sztywnieje i wreszcie odsunęłam się od niego, powodując u niego chichot.
-Upewnij się, że będzie wiedzieć, kochanie.-Z tym, odszedł. Pozostawiając u mnie przerażenie. Oczywiście Niall przyszedł tu, kiedy on wyszedł. Odwrócił się do mnie i pocałował mnie, ale zatrzymuję się, nie widząc mojej odpowiedzi.
-Co jest?-Pyta ochrypłym głosem.
-Alan, po prostu tu był. Powiedział, że się nie cierpliwi.-Mówię stanowczo. Niall'a twarz ciemnieje. Wszystko, po prostu jest ciemne.
-Czy on cię dotknął?-Mówi, dając rękę na mój policzek. Kiwam głową na nie. Niall przytula mnie do swojej nagiej piersi i trzyma mocno i ochronnie.
-Przykro mi.-Mamroczę. Miałam wrażenie, że słyszę to ponownie.
~.~
Przez ostatnie dni Niall i ja, byliśmy blisko, znaczy tak myślę. Znaczy Niall nie pozwolił mi nigdzie iść bez niego i stale sprawdza mój telefon, aby sprawdzić czy Alan nęka mnie jeszcze. Ale nie robi tego, dzięki Ci Boże. Dzisiaj muszę iść do pracy i Niall męczy mnie żebym nie szła.
-Lillie, proszę.-Błagał. Wzdycham.
-Niall, daj spokój, to było kilka dni temu, dałeś mu to co chciał, myślę, że to w porządku żebym szła do pracy. Proszę?-Zaciska szczękę i nic nie mówi.
-Pozwól mi, przynajmniej cię odwieźć.-Wzdycham i kiwam głową. Gdy zamierzamy wychodzić, ktoś puka do drzwi. Greg.
-Co ty tu robisz. Powiedziałem ci, jeszcze raz tu przyjdziesz, a pożałujesz.-Niall pluję.
-Oh, uspokój się braciszku. Przyszłem tu, powiedzieć ci coś, co chcesz wiedzieć...
-Co?-Pluje i tym razem.
-Alan. Powiedział, że tobie dziękuje, a Lillie, cześć.
-Cholera.-Słysze głośny pomruk Niall'a i on instynktownie ukrywa mnie za plecami.
-I, że będzie potrzebować za niedługo. Bardzo szybko.-Niall kiwa głową i mogę czuć jego napięte ciało. Greg wyszedł i całą drogę do moje pracy Niall jest nadal napięty.
-Kocham cię.-Mówi i łapie mnie za rękę, zanim wydostaję się z samochodu. Uśmiecham się lekko.
-Ja ciebie też Ni.-Idę do pracy i jak zawsze jestem witana przez Phil'a. Podczas pracy, zauważam jak Niall tu krąży, kilka razy. Nigdy nie odpuszcza. Hej, rozumiem go, on po prostu stara się utrzymać mnie bezpiecznie i chcę go, ale nie wiem, myślę, że to jest już po prostu rzeczą Niall'a. Nie mam mu tego za złe. Chcę, aby zawsze upewniał się, że jest w porządku.
~.~
Po pracy Niall jest bardzo opiekuńczy i zaborczy. Gdy poszliśmy coś zjeść Niall nie pozwolił nikomu patrzeć się na mnie, bez otrzymywania jego osztrzegawczego spojrzenia. On zawsze blokuje mnie od innych ludzi w miejscu, gdzie można zjeść. Kiedy ktoś się do mnie dostanie, on już tam jest. Blokuję mnie od nich. Mogę powiedzieć, że starał się, żeby to nie było widoczne na pierwszy rzut oka. Ale wychodziło mu to marnie. Kiedy wróciliśmy do domu, w końcu miałam dość.
-Słuchaj Niall, wiem, że starasz się chronić mnie i innych, ale nie możesz mnie dusić. Proszę.-Patrzy na mnie, wyglądając na złego.
-Tak, mogę. -Mówi głęboko. Wzdycham.
-Nie, nie możesz. Nie możesz chronić mnie od wszystkich i wszystkiego Niall.
-Akurat ja mogę.-Gniewnie fucze, teraz. Staram się jednak sobie mówić, że robi to bo mu zależy.
-Dobrze.-To wszystko co mówię, za nim odchodzę. Niall oczywiście łapie mnie za ramię i obkręca. Niespodziewanie jednak jego twarz jest delikatna.
-Przepraszam, ja po...-Nie pozwoliłam mu skończyć. Natychmiastowo daje swój język do jego ust. Podnosi mnie, moje nogi automatycznie owijają się wokół jego pasa, a jego ręce mocno trzymają za mój tyłek. Atakuję moją szyję, delikatnie całując, powodując u mnie zawrót głowy. Potrzebowałam więcej. Ściągam jego koszule, a on robi to samo z moimi spodniami. Wkrótce jesteśmy na korytarzu do mojego pokoju, ja w pół naga i atakując się nawzajem pocałunkami. To było jak wyścig, żeby się tam dostać. W końcu się tam dostaliśmy i jesteśmy już kompletnie nadzy. Niall rzuca mnie na łóżko i czołga się do góry, żeby ostro całować moje piersi. Jęki uciekają z moich ust, wiedział jak sprawić, żeby dźwięki przyjemności uciekały z moich ust. Zdecydowałam się, że go zadowolę. Wzięłam jego "przyjaciela" do ręki, delikatnie bawiąc się nim. On jęczy mi do ucha, podczas gdy ja ostro całuję go. To sprawia, ze chcę wejść na niego. Udaję mi się.
-Przestań, się drażnić do cholery.-Jęczy mi do ucha ochrypłym głosem, powodując u mnie uśmiech na jego policzku. Przyśpieszam, ale początkowo idę powoli w górę i w dół. On nie lubi tego, tak bardzo. Czuję, że całuję i ssa ostro moje czułe miejsce na szyi, powodując, że ciężko oddycham i jęcze. Zaczyna przyśpieszać, a on jęczy do mojego ucha. Cholera, to było wyłącznie dla mnie. Wkrótce nie może tego znieść i chwyta mnie za rękę delikatnie, ale stanowczo. Kładzie moją rękę, na swojej szyi, więc mogę pociągnąć za jego włosy w następnej akcji. Jego pchnięcia we mnie, są powolne. Ciągnę za jego włosy tak jak lubi i chce. Jego ciało wciąż pozostaje w stałym rytmie. Jego pchnięcia we mnie były powolne i namiętne. To sprawia, że tracę swoje myśli. Namiętne, tak. To było jedno słowo, aby opisać jego ruchy. Zaczyna cicho jęczeć jego imię do ucha, dając mu dreszcze.
-Ja po prostu chce, abyś była bezpieczna.-Teraz to on szepta mi do ucha, wysyłając dreszcze.
-Chronić cię.-Pcha głębiej co powoduje szczypanie pod moimi powiekami i drapanie paznokciami po jego plecach.
-Bo cię kocham, Lillie.-To dla mnie.
-Też cie kocham Ni, tak bardzo.-Mówię przed osiągnięciem orgazmu i wychodzi ze mnie. Położył się obok mnie i od razu wziął mnie w swoje ramiona. Był trochę spocony, ale ja też byłam.
-Zrobię wszystko co w mojej mocy, abyś była bezpieczna, księżniczko.-Szepcze aksamitnym tonem.
-Wiem Niall. Wiem.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 15

Gorąco. To jest to co czuje. Jestem spocona i jest gorąco. To nie jest dobry sposób, żeby się obudzić. Otwieram oczy, aby znaleźć się całkowicie zmiażdżona pod Niall'em. Nie był na mnie, ale jego głowa była pomiędzy moją szyją, a jego ręce były ciasno owinięte wokół mnie. Staram się wydostać od niego, ale on był większy ode mnie.
-N-niall.-Mamroczę trochę, ale nie ustąpił.
-Niall!-Mówię nieco głośniej.
-Uh? Co? Co jest!?-Mówi do mnie zaspany, na co oddech uwiązł mi w gardle.
-Cholera m-miażdżysz mnie.-Szarpie się, otwierając swoje zaspane oczy i patrzy na mnie z martwieniem.
-Wszystko w porządku?!-Pyta, przecierając oczy i marszcząc brwi razem.
-Teraz, wszystko w porządku.-Mówię, siadając. Relaksuje się i patrzy na mnie.
-Lillie?
-Tak Niall?
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.-Bierze mnie na kolana i trzyma jak małe dziecko. Boże ja go kocham. Pociera moje plecy i całuje po głowie. Miał łatwy sposób, żebym się zrelaksowała.
-Ktoś musi iść do pracy, nie?-Mówi po chwili. Westchnęłam.
-Tak. Nie che iść Ni.-Skomle.
-Wiem księżniczko, zaufaj mi, że nie chce żebyś szła.-Jęczę i trzymam się go mocniej.
-Niall, bardzo mi przykro z powodu ostatniej nocy. Nie powinnam była od ciebie uciekać.-Czuję jak jego uścisk się wzmacnia.
-Jest w porządku kochanie, to przeszłość. I przepraszam, że podniosłem głos.-Kiwam głową i patrze na niego po czym złożyłam pocałunek na jego ustach. Pięknych ustach. Wzdycha i patrzy na zegarek.
-Spóźnisz się.-Wydęłam wargi, a on pocałował mnie w nos. Wstaje i jestem gotowa. Byłam bardzo rozproszona. Niall był wszystkim o czym myślałam. Wszystko co chciałam. Potrzebuje. Jedyna rzecz jaka mi została to, to czy nie zabić Phil'a. Mały kutas, który poczuję mój gniew w minutę. Wyskoczyłam z samochodu i Niall odjechał z pod Starbucks. Phil oczywiście jest nieświadomy.
-Oh, hej Lillie...-Nie dokończył, poprzez bicie w jego głowę.
-Co do cholery?! Za co to było?!
-Oh, co ja chce do cholery! Wiesz dokładnie, co! Dlaczego powiedziałeś Niall'owi, kiedy powiedziałam ci nie!-Uderzyłam go ponownie, a on złapał się za to miejsce.
-Oh... Lil przepraszam, po prostu martwię się o ciebie.-Usiadłam na ladzie zła i nadąsana.
-Tak dobra robota, zabił swojego brata i teraz pójdzie do więzienia.
-Poczekaj?! Co?! O mó Boże Lillie, tak mi przykro. N-nie myślałem o t-tym, o bo...
-Dobrze, woah spokojnie, żartowałam. Suka wróciła.-Łapie oddech i patrzy na mnie.
-Jesteś okrutna.-Wzruszam ramionami i czuję się nieco lepiej.
~.~
-Nowe miejsce w mieście.-Niall mówi po odebraniu mnie z pracy. Mówił o nowej kawiarni w mieście. My jedziemy ją wypróbować. Wysiadam z samochodu, a moja torba spada i wysypują się z niej wszystkie rzeczy. Niall klęka i pomaga mi zbierać, po czym na chwilę przestaje. Parzę w górę i widzę dlaczego.
-Co to do cholery jest?-Pyta jeszcze spokojnie, ale chłodno. Trzyma moje papierosy.
-Umm, Niall ja prawie nie pale.
-Więc dlaczego je masz?-Mogę powiedzieć, że naprawdę stara zachować się spokój.
-Nie wiem.-Patrzę w dół. Chowa je w kieszeni i bierze głęboki oddech.
-Spójrz Lillie, te rzeczy cię mogą zabić. Zaufaj mi, wiem. Nigdy więcej, dobrze?-Przytaknęłam i uśmiechnęłam się delikatnie. Wchodzimy do środka i siadamy na swoich miejscach. To miłe. Naprawdę miłe.
-To jak tam Phil?-Pyta z sarkazmem. Wzruszyła ramionami.
-Dobrze. Uderzyłam go kilka razy.-Niall chichocze i nie mówi nic więcej.
-Hej, co to jest?-Niall pyta, jak nasze jedzenie przybywa. Pokazuje na znak na mojej dłoni. To było ledwie zauważalne, ale w dobrym świetle było. To było coś, co nie podobało mi się gdy o tym mówię.
-Lillie, zadałem pytanie.-Niall mówi mi, a ja się otrząsłam. Patrze na niego, gubiąc słowa.
-To było dawno.-Wybełkotałam. Patrzy na mnie zdziwiony.
-Nigdy nie zauważyłem, żebyś wcześniej to miała.-Czułam, że panikuje. To była jedna rzecz, przed, którą nie otworzyłam się dla Niall'a. Dla nikogo, tak naprawdę.
-T-to od mojego taty.-Jego zdziwienie na twarzy się powiększa.
-Co masz na myśli od taty?-Jego głos był niski i groźny. Kręce głową.
-Niall to stało się dawno temu. Przed mamą i kiedy jeszcze nie opuściłam...
-Odpowiedz. Na. Pytanie.-Żąda. Przygryzłam dolną wargę i popatrzyłam w dół.
-To jest z jego papierosa. Myślał, że mu obciągnę kiedy był pijany. Powiedzmy, że za kare w tej chwili stałam się jego popielniczką.-Niall nie wygląda jakby chciał dyskutować. Bez słowa wstał i zaczyna wychodzić. Zostawiam pieniądze na stole i biegnę za nim.
-Niall! Co robisz?!-Krzyczę, próbując dogonić go.
-Znajdę tego sukinsyna i zrobię mu to, co zrobił tobie!-Pluję, idąc w kierunku samochodu.
-Niall nawet nie wiem gdzie on mieszka! Przestań!-Szarpię go tak, że stoi na przeciwko mnie.
-Co jeszcze? Co jeszcze ci zrobił?!-Mam zamiar argumentować, ale wyprzedza mnie.
-Powiedz mi!
-Uderzył mnie, dobra! Jezu, Niall nie chce o tym rozmawiać, w porządku! Tak, uderzył mnie, przypalił i złamał mi ramie jeden raz ale dobre jest to, co zamierzasz zrobić, huh?! Trzymam się z dala od niego!-Płakałam teraz. Nienawidzę myślenia o nim. Chciałam zapomnieć wszystko.
-On jest już martwy.-Niall warknął, przed odwróceniem się ode mnie. Zatrzymałam go i robię jedną rzecz, tak myślę. Szarpię się z nim i kieruje się do jego ust, mając nadzieje, że to zadziała. To robię. Oddaje pocałunek i jest blisko mnie, jak tylko może. Trzymał mnie mocno, jakbym miała gdzieś zaraz zniknąć. To było seksowne. Moje palce lekko pociągnęły jego włosy, na co jęknął. Niall popycha mnie na samochód i z grubsza całuje moją szyję. Szybko próbuje znaleźć klamke i udaje mi sie. Popycha mnie do środka i wchodzi po mnie, zamykając drzwi. Popycham go do tyłu i dziękuje, że ma przyciemniane szyby inaczej czekał by długo. Leże plecami na siedzeniach, a on szybko ściąga spodnie razem z bokserkami Calvina Kleina. Mogę powiedzieć, że siłą go odwróciłam. Szarpie w dół moje spodnie i ściągam je. On ustawia się przed moją dziurką i pcha mnie, nie dając mi nawet przystosować się do niego. Wkrótce zaczynam jęczeć głośno, żeby przyśpieszył. Trzymam się jego klatki piersiowej, sfrustrowana, że nie mogę czuć jego skóry pod paznokciami tylko podkoszulek.
-Cholera, Niall.-Syknęłam i wsadziłam ręce pod jego podkoszulek, zadowolona z tego, że mogę ją drapać. Warczy do mojego ucha wraz z niektórymi chrząknięciami i jękami.
-Czujesz się dobrze?-Pyta głębokim, gardłowym głosem. Jęknęłam w odpowiedzi i mogę poczuć, że jego pchnięcia są niechlujne. Był blisko, tak jak ja. Opieram się na jego ramieniu, jak docieramy razem. Oczywiście po końcu tego, dyszy i siedzi, podciągając spodnie z bokserkami. Robię to samo. Opadł na mnie i ma głowę w zagięciu mojej szyi.
-Lillie kocham cię, jasne? Kocham cię jak do księżyca i z powrotem.-Mruczy w moją skórę, zostawiając pocałunki. Zaśmiałam się trochę z jego komentarza.
-Wiem, Ni, wiem. Kocham cię. Tak bardzo.-Całuje czubek jego głowy.
Następnego ranka z wyjątkiem znalazłam Niall'a w łóżku obok siebie. Pojechaliśmy do mnie i po powrocie nie robiliśmy niczego szalonego. Myślę, że to by było za dużo, kiedy zrobiliśmy to już w samochodzie. Zamiast Niall'a, znalazłam notatkę. Poszedł do pracy. Ugh. Zadzwoniłam do Will'a, czy wie co robi Niall. Nic. Świetnie. Robi się dość późno, a ja nie dostałam żadnego sygnału od Niall'a. Wiem, wiem to nie jest wielka sprawa, ale nie lubie tego kiedy to robi. Więc, kiedy słyszę brzęczenie telefonu, biegnę szybko z nadzieją, że to Niall.
Nieznany: coraz samotna?
Zacisnęłam zęby i tym razem odpowiedziałam.
Lillie: Kim jesteś do cholery?!
Nieznany: Tylko przyjaciel.
Lillie: Jaki przyjaciel?!
Nie dostaje odpowiedzi. Rzucam telefonem i jestem zdenerwowana, bo Niall zabrał moje papierosy. Przez noc nie było śladu po Niall'u, lub jakiegokolwiek kontaktu z nim i zastanawiałam się czy nie iść go szukać. Nie wiem. Ja po prostu siedziałam na kanapie i czekałam. Ja nie wiem nawet od czego zacząć, patrzeć się na niego.
Moje palce się trzęsły, gdy niecierpliwie czekałam na Niall'a kiedy wróci do domu. Nadal. Gdzie on do cholery jest?! Nigdy mi nie mówił gdzie jest i co robi. Zwykle nie interesowałam się tym, ale mam straszne przeczucie, że robi coś złego. Nielegalnego. Nie wiem jak dostać się do tego gówna. Wyszedł rano i do teraz go nie ma! Nienawidzę, kiedy tak robi. Zawsze mi mówi, żebym się nie martwiła, ale jestem jego dziewczyną! Nie mogę mu pomóc, martwieniem się. Tylko dlatego, że ma tatuaże i wygląda na twardziela, nie oznacza, że jest jednym z nich. To znaczy potrafi przestraszyć innych facetów, ale ale jeśli chodzi o to gówno to nie wiem. Martwię się. Nie wiem dlaczego, myślę, że to coś nielegalnego. I po prostu się martwię, kiedy tak myślę. Słysze nagle odgłosy dochodzące z drzwi i ktoś wchodzi. Niall. Wygląda na wyczerpanego. Wstaję powoli i krzyżuje ręce na klatce piersiowej. Odwraca się i widzi mnie jak stoję i wzdycha.
-Nie martw się o to Lil. Idź do łóżka.-Mówi tak delikatnie jak może. To mnie wkurza.
-Nie! Nie idę do łóżka, gdzie ty do cholery byłeś?!
-Powiedziałem nie martw się o to.-Pluję i próbuje przejść obok mnie. Chwytam rękaw jego koszuli i zatrzymuje go. Położyłam dłoń na jego policzku i patrze błagalnie.
-Proszę Nall. Proszę, martwię się o ciebie.
-Nie musisz, robię wszystko żeby cię chronić. Żebyś była bezpieczna.-Mówi, a ja mięknę.
-Robisz to, żeby mnie chronić. Proszę, powiedz mi.
-Jest lepiej, gdy nie wiesz.
-Ale...
-Proszę Lillie.-Mogę powiedzieć, że był sfrustrowany. Ale ja nie zamierzam wrócić na dół.
-Nie Niall! Kupowałam to gówno, za długo!-Jego twarz skamieniała. Bierze mnie mocno za ramiona, co jest trochę przerażające. Nie podobało mi się, gdy był taki w stosunku do mnie. Agresywny w stosunku do mnie. Jego błękitne jak ocean oczy, są teraz jak lód.
-Oni nas podglądają Lillie! Nasz każdy ruch! Robię to co mówią i to co chcą, tak cię nie zranią! Nie przeżyłbym, gdyby położyli na tobie palec! Rozumiesz mnie! Chciałbym umrzeć!-Musiałam się rozkleić lub coś, bo Niall ociera łzę z mojego policzka. Całuje mnie lekko i bierze głęboki oddech.
-Przepraszam. Nie chciałem cię przestraszyć. Po prostu nie mogę pozwolić, żeby cię skrzywdzili.
-Kto?-Mój głos łamię się trochę. Westchnął ponownie i prowadzi mnie na kanapę, po czym bierze mnie na kolana.
-Dobrze. Powiem ci wszystko.-Mówi, całując mnie ponownie.
---------------------
dziękuje za komentarze i wszysko! ♥ Już jest prawie 1,000 wyświetleń!
Zapraszam na moje nowe tłumaczenie - http://www.wattpad.com/63830496-haunted-luke-brooks-t%C5%82umaczenie :)
Do następnego ♥

czwartek, 31 lipca 2014

Rozdział 14

Lekkie nucenie, wyciągnęło mnie z mojego snu. Niall nuci. Wszystkie wspomnienia z wczorajszej nocy, wracają do mojego mózgu. Idealnie. Zatrzepotałam oczami, zanim je całkowicie otworzyłam i spotkałam się z idealną parą błękitnych oczu. Głowa Niall'a jest podparta na jednej ręce, drugą robi okręgi na moich plecach. Uśmiecha się gdy zdaję sobie sprawę, że nie śpię i patrze się na niego.
-Hej.
-Cześć.-Uśmiechnęłam się do niego. Był perfekcyjny. Jego włosy były potargane, a jego głęboki głos, sprawiał, że z rana robię się zwariowana. Nasze nagie ciała, wciąż są do siebie przytulone, podniosłam się i pocałowałam go.
-Dziękuje, za ostatnią noc.-Wyszeptałam. Uśmiechnął się.
-Nie, dziękuje.-Przygryzłam wargę i spojrzałam w dół, rumieniąc się.
-Co?-Pyta chichocząc.
-Co miałeś na myśli, mówiąc mi to wczorajszej nocy? K-kochasz mnie?-Jego brwi się marszczą, a jego ręka głaszcze mnie po policzku.
-Oczywiście, że tak. Z każdą kością w moim ciele.-Uśmiecham się i przytulam do jego piersi. Moje serce zaczyna przyśpieszać.
-Dobrze, miałam to samo na myśli.-Nie muszę patrzeć na niego, żeby wiedzieć, że się uśmiecha. Jego wielkie ramiona otulają się w okół mnie, a ja czuję się teraz jak małe dziecko w stosunku do niego. Nie chce wstawać teraz. Nie chce psuć tej chwili. Ale w końcu wstaliśmy. Ubrałam jedną z koszul Niall'a i spodnie dresowe oraz robię kawę. Gdy to robię czuję, że Niall'a ramiona otulają mnie od tyłu.
-Idę na siłownie, wrócę w krótcę, dobrze?-Powiedział, opierając podbródek na moim ramieniu. Kiwam głową i uśmiecham się na myśl, o spoconym Niall'u i jego mięśniach. Seksownie. Odwracam się, żeby zobaczyć już ubranego Niall'a, był w koszykarskich szortach oraz w  koszulce z odkrytymi ramionami.
-Pa, księżniczko.-Mówi całując mnie.
-Oh i tak przy okazji, wczorajsza noc, niesamowita.-Z tym odszedł. Uśmiecham się do siebie i się z nim zgadzam. Po wypiciu kawy postanawiam iść na dwór i zapalić. Tak, wiem palenie jest złe, ale to zaczęło się, gdy mama z tatą się zaczęli kłócić. Niall oczywiście nie wie. Nie robię tego często, rzadko. Ale poczułam chęć. Złapałam torbę i wyciągnęłam jednego. Nie chciałam być nie grzeczna, więc wyszłam na zewnątrz i zapaliłam. Wdech i wydech. To było dobre. Mimo, że to może spowodować u mnie raka. Ale znowu, ja rzadko pale. Kilka razy kiedy wydycham dym, przychodzi do mnie wiadomość. Nieznany numer. Moje serce zaczyna szybciej bić, gdy spojrzałam na tekst.
Nieznany: Wiesz, palenie jest złe dla ciebie xx
Moja głowa podnosi się i poszukuje dookoła. Strach dochodzi do mojego mózgu i zaczynam się trząść. Mój telefon wibruje ponownie.
Nieznany: Nie możesz mnie zobaczyć, ale ja ciebie tak. Wyglądasz całkiem miło, przy twoim chłopaku Lillie Xx
Moje serce się zatrzymało. Skąd on wie jak się nazywam? Szybko wstaje i wchodze do domu, ale ktoś kręci się wokół mnie. Krzyczę i ręka Grega znajduję się na moich ustach.
-Jezus, Greg wystraszyłeś mnie!-Pluję, biorąc jego rękę ode mnie.,
-Przepraszam, dlaczego jesteś taka nerwowa?-Dostałam olśnienia.
-Oh, nie wiesz, przestań wysyłać mi zastraszające wiadomości!-Patrzy na mnie zdezorientowany, a później się uśmiecha.
-To nie ja kochanie. Ale myślę, że wiem kto to może być...
-Kto?
-Niall nie powiedział ci nic o nim?-Patrzę na niego zdezorientowana.
-O czym ty mówisz?!-Greg uśmiecha się i odwraca się ode mnie, odchodząc.
-Greg!
-On nie mówi ci prawdy Lillie. -To wszystko co mówi przed wyjściem. Złość i zmieszanie gotowała się we mnie. Co do cholery to ma znaczyć?! Mimo, że nie ufałam Greg'owi, wierze mu, że Niall nie mówi mi wszystkiego.
Nieznany: Ty i Greg lepiej trzymajcie gęby na kłodkę, Niall nie może się dowiedzieć... xx
Zacisnęłam zęby i rzuciłam telefonem o ścianę. Bałam się i nie rozumiałam o co chodzi. Na pewno nie powiem Niall'owi. Nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdyby mu się coś stało. Idę i upewniam się, że z moim telefonem jest wszystko w porządku, akurat Niall przychodzi do domu, Boże on jest seksowny. Gdy się spocił, jego mięśnie wydają się bardziej wyraziste. On widzi mnie jako pierwszą i się uśmiecha.
-Wiesz, mam zamiar wskoczyć pod prysznic, ale możemy oszczędzić wodę i iść razem.-Zaśmiałam się.
-Dlaczego ja nie wiedziałam, że tak bardzo dbasz o naszą planetę.
-Oh definitywnie, tak bardzo.-Mówi, powodując u mnie chichot. Cholera, on mnie nakręca. Prowadzi mnie do łazienki, muskając moją szyję. Posadził mnie na zlewie i uruchamia wodę pod prysznicem. Podchodzi do mnie i jednym szybkim ruchem ściąga moją koszule. Nie kłopotałam się rano, żeby założyć biustonosz. Szybko ściągnęłam jego koszulkę i zaczęłam robić szlak swoimi wargami do jego. Wkrótce jesteśmy oboje pod ciepłym prysznicem, całując się.  Nagle popchnął mnie, a ja owinęłam nogi wokół jego. Głośny jęk uciekł z moich ust, czyniąc go szybszym i szybszym. Jezus wiedział, jak sprawić żeby moje palce się zacisnęły. Wkrótce Niall nie mógł mnie już utrzymać, a do tego jeszcze woda utrudniała nam. Ustawiłam się na nogach i odwróciłam się. Niall wszedł we mnie teraz w taki w sposób, że Jezus to było jeszcze lepsze. Jego ręce zabezpieczyły się wokół moich bioder, dzięki czemu mogę śledzić ruchy jego pchnięć.
-N-Niall.-Oddycham. Nie muszę mówić więcej. On wie i czuję, że jest blisko.
-Kurwa.-Warczy osiągając, zaraz po mnie. Odwracam się z powrotem do niego, dysząc.
-Cholera, księżniczko miałem dzisiaj dwa dobre treningi.-Mruga. Przewracam oczami na niego i przytulam się do jego piersi. Po umyciu się, wydostaliśmy się z pod prysznica, żeby się dowiedzieć, że Niall ma iść do pracy. Ponownie. Byłam zła i chciałam się zapytać jego o to, ale zdenerwował by się tak jak ja. Więc dowie się bez pytania jego. Postanowiłam zadzwonić do Will'a.
-Więc nadal nie powiedziałaś Niall'owi o Greg'u, co?-Pyta po chwili bycia tu. Westchnęłam.
-Nie. Ty też ma...
-Relaks. Powiedziałem nie, więc nie powiem.-Uśmiechnęłam się do niego.
-Dziękuje, wiem o co mam zapytać, ale tego jest dużo.
-Tak, zwłaszcza, ze jestem jedynym facetem z, którym ufa ci Niall.-Westchnęłam ponownie.
-Wiem, przep...-Przestałam przez kogoś, kto trzaska drzwiami, Niall bo drzwi były zamknięte. Wychodzimy z kuchni, aby zobaczyć Niall'a.  Bardzo wkurzonego Niall'a. I od razu zaczęłam tchórzyć przed Will'em.
-Co się dzieje, Niall?-Zwracam się do niego, brzmiąc spokojnie.
-Will. Myślę, że powinieneś wyjść. Dziękuje, że dotrzymywałeś jej towarzystwa, ale naprawdę muszę z nią porozmawiać. Sam.-Will na mnie patrzy, a ja kiwam głową. Nie mówi żadnych słów. Niall patrzy w dół ze złości. Wreszcie patrzy. Jego oczy są ciemne, a ja czuję przerażenie.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?-Mówi, ledwie szeptem.
-Powiedzieć ci co?-Pytam nerwowo.
-Twój mały przyjaciel odwiedził mnie dzisiaj. Ten kutas, Phil.-Na Boga, miał się nie wtrącać, ,jeśli chodzi o to. Zabiję Phil'a jeśli to zrobił. Niall kontynuuje.
-Teraz nie kłam. Czy Greg przyszedł do twojej pracy i zranił cię?-Powiedział dziwnie, spokojnie. Byłam zagubiona w słowach. Phil, zabiję Phil'a. On nie wie nic co się dzieje.
-O-on nie zranił mnie.
-Odpowiedz na pytanie.
-Niall proszę, to ni...
-Cholera, Lillie odpowiedz na to pieprzone pytanie! Czy on cię prześladuję?!-Krzyczy na co się cofam.
-Tak!-Krzyczę. Niall bierze głęboki, zły oddech.
-Dlaczego do cholery nie powiedziałaś mi tego!-Pyta ostro.
-Powiedział, że c-cię zrani lub m-mnie! Przepraszam N-Niall.-Jąkałam się.
-Czy on? Czy on cię skrzywdził?-Jego głos był mieszanką natarczywości i wściekłości. Zaczynam teraz płakać.
-Niall, proszę.
-Kurwa, powiedz mi.-Ten jego spokój mnie przerażał. Ale coś ze mnie się wydostało.
-Nie!-Nie jestem pewna skąd to pochodzi. Ale gniew gotował się we mnie.
-Lillie powiedz mi t...
-Nie Niall! To nie jest ważne! Nic mi nie  jest! Nie jestem jedyna, która ma tutaj tajemnice!
-O czym ty mówisz?!
-Ty nie opowiadasz mi o swojej pracy! Co ty do kurwy robisz!
-Nie wprowadzajmy tego do rozmowy.
-Jak mamy tego nie robić!-Mówię do niego i przechodzę przez drzwi. Gorące łzy spływają mi po twarzy i słysze jak woła moje imię.
-Lillie! Zatrzymaj się!-Jest teraz blisko mnie i nie wiem dlaczego, ale zaczynam uciekać. Kocham go. Ale moje nogi mnie zdradziły i biegnę szybciej. Nie chce go zdenerwować, ale biegnę szybciej przez jego ulice, aż bolą mnie nogi. Patrzę za siebie i jest blisko na mojej drodze. Musiałam skręcić na środku ulice, ale słyszę głośny dźwięk klaksonu. Oglądam się wokół, żeby zobaczyć, że jedzie na mnie i nie mogę nic z tym zrobić. Coś upadło na mnie. To nie było wystarczające silne, żeby to był samochód, to była osoba. Niall. On uratował mnie z pod samochodu. Wylądował na mnie. Chociaż przypuszczam, że mogło być gorzej. Patrzy na mnie przerażony i wściekły.
-Jezus, Lillie nic ci się nie stało? Jesteś ranna?-Słowa szybko opuszczają jego usta.
-Nie, nie jestem. Wszystko w porządku.-Mówię wciąż płacząc.-Niall wstaje ze mnie i zgarnia mnie w ramiona, na swoje kolana.
-Co ty kurwa myślałaś?!-Mówi surowo.
-Jezus, przestraszyłaś mnie!-Czuję jak jego serce szaleje w piersi. Wtedy słyszę coś co nigdy nie słyszałam będąc z Niall'em. Pociąganie nosem. Ale to nie było normalne pociąganie nosem... czy on płacze? Patrze na niego, a jego oczy są błyszczące wraz z jego rozpalonymi policzkami.
-Czy ty płaczesz?-Pytam. On tylko wciska mnie w swoją pierś i całuje w głowę.
-Cholernie mnie przestraszyłaś. Kiedy zobaczyłem, że samochód jedzie, ja p-po prostu...-Urwał i wziął głęboki oddech, a następnie wypuścił. Nigdy nie słyszałam, że był blisko płaczu przez jedną rzecz.
-Niall, przepraszam. Ja nie ch...
-Shh, księżniczko jest w porządku, wszystko jest w porządku.-Grucha.
-Dziękuje. Za zepchnięcie mnie z drogi.-Pociągnęłam nosem. Czułam się okropnie. Niall tylko skinął głową i pocałował mnie zanim podniósł mnie w stylu ślubnym i powiedział, że wszystko jest dobrze. Prowadzi mnie z powrotem do domu i kładzie na łóżko, za nim on się położył na nim. Owinął ramiona wokół moich pleców i przyciągnął do siebie, na co robię się senna i kładę głowę na jego piersi. Uważnie słucham bicie jego serca, żeby się uspokoić. I jak na zawołanie, uspokoiłam, ale on przerwał tą cisze.
-Kocham cię, Lillie. Proszę, nie strasz mnie tak nigdy więcej. Nie mogę cię stracić. Kiedykolwiek.-Szepce. Pomijam bicie serca i przytulam się do jego piersi bardziej, wciąż nieco wstrząśnięta.
-Przepraszam. Nie zrobię tego, za bardzo cię kocham. Tak bardzo i nie stracisz mnie. Obiecuję.-Westchnął i całuje czubek mojej głowy. I jak zawsze, gdy śpię z Niall'em, moja ręka wędruje do jego koszuli, to pomaga mi zasnąć. Wkrótce odpłynęłam, splątana z Niall'em, bezpieczna. Tak powinno być. Zawsze.
---------------------
Pod ostatnim rozdziałem ktoś napisał, że usunęłam tam tego bloga 5 rozdziałów przed zakończeniem.. To nie ja usunęłam tego bloga bo to nie ja go prowadziłam i nie ja tłumaczyłam to fanfiction. Więc najpierw się spytajcie, a nie osądzajcie :)