poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 24

-Lillie, kochanie obudź się.-Usłyszałam w uchu miękki szept Niall'a. Zatrzepotałam oczami i w pełni je otwarłam, znajdujemy się na zewnątrz hotelu. Jestem zdezorientowana na chwile, ale potem sobie przypominam. Pamiętam, że ukrywamy się przed Alan'em. Patrze na tylne siedzenie i widzę torby z ubraniami dla mnie i Niall'a. Musiał się zatrzymać w mojej okolicy. Pomaga mi wysiąść z samochodu i zabiera torby. Gdy osiedliliśmy się w naszym pokoju, Niall od razu tuli mnie szczelnie do swojej piersi. Pn nawet zaczyna płakać.
-Dzięki Bogu, jesteś bezpieczna.-Odetchnął i trzyma mnie. Przytulam go i lekko potrząsam.
-Powrót na Ziemie, Horan.
-Kocham cię. Nie zapominaj tego.
-Nigdy.-Uśmiecha się lekko i pociąga mnie z powrotem do niego, a ja się patrze. Delikatnie całuje mnie, wszędzie zostawia pocałunki. Całuje czubek głowy i obejmuje mnie jak dziecko.
-Jesteś bezpieczna teraz.-Szepcze delikatnie.-Będę czuwał nad tobą.
-Wreszcie.-Niall'a żart sprawił, że otworzyłam oczy. Wciąż jesteśmy w pokoju hotelowym i teraz usiedliśmy.
-Gdzie j-jesteśmy?-Powiedziałam niepewnie.
-Daleko od domu. Alan nas nie znajdzie. Nie na tą chwilę przynajmniej.
-To dobrze.-Mówię i wstaje. Niall'a brwi są teraz razem.
-Lillie, on nie zrani cię ponownie. Obiecuję.-Powiedział, biorąc moje ręce w jego duże.
-J-ja wiem, to wszystko moja wina! Will nie żyje przeze mnie! Wszyscy jesteście w tym okr...
-Przestań.-Powiedział surowym tonem.
-Przestań, to nie jest twoja wina. Wcale nie.
-Tak, jest! On był za mną i nie bi...-Przerywa mi ale w nie ten sam sposób.
Niall szybko łączy moje wargi, wyciągając moje ciało bliżej do pasa. Od razu moje ręce powędrowały z tyłu do jego włosów aby za nie ciągnąć. Niall na prawdę nie czeka długo, kiedy oplata moje nogi w okół jego tułowia. Kładzie mnie delikatnie na łóżku, unosząc się nade mną. Jego miękkie usta robią sobie szlak w dół mojej szyi, ssie ją bardzo mocno. Spowodowało to, że lekko jęczę.
-Jesteś moja.-Mamrocze.
-Nikogo innego. Tylko moja.-Nie daje mi czasu na odpowiedź, jego usta znalazły się na moich ponownie. Czuję jak jego duże ręce zjeżdżają w dół mojego ciała i znajdują się na moim pasie od spodni i majtek. W efekcie ściąga je i rzuca gdzieś.
-Jesteś piękna. I cała moja. Dobrze?-Mruczy przy mojej skórze, tam gdzie całuje. Wszystko co mogę zrobić to kiwnąć głową. On ukradł ze mnie wszystkie słowa. Oddycham szybciej. Czuję jak moje ręce zjeżdżają w dół do jego spodni i bokserek, powoli wsuwając się w nie. Niall mocno wziął tył moich ud i owinął sobie moje nogi wokół jego pleców. Czułam go przy moim wejściu. Chwile popatrzył na mnie, ale potem szybko wbił się we mnie. Nie mogłam kontrolować jęków, które uciekały mi z ust, gdy jego ciało wchodzi we mnie namiętnie. Patrze na Nialla, który już patrzy na mnie.
-Kocham cię.-On w zasadzie poruszył ustami.
-Ja też cię kocham Niall. Szybciej.-Wydyszałam. Niall robi tak jak mówię, ciągnę go za włosy, co pogłębia jego pchnięcia. Całe jego ciało jest napięte, a wszystkie jego mięśnie są widoczne. Żyły też są widoczne na jego szyi, również. Pokazywały się tylko jak był odpowiednio zgięty. I był definitywnie zgięty teraz. Łapię prześcieradło w ręce i jęczę głośno. Moje palce były zwinięte, a oczy szczypały kiedy zamykałam szczelnie. Słyszę Niall'a głębokie jęki, kiedy jego pchnięcia są szybsze.
-N-Niall j-ja...-Nie mogłam dokończyć. Czuję jak jedna ręka Niall'a umieszcza się w górnej części pleców i podnosi mnie trochę, więc byłam bliżej niego. Moje ręce są owinięte wokół karku, a wargami poruszam się po jego policzku.
-Zwolnij Lillie. Zwolnij dla mnie.-Wydyszał do mojego ucha. Jego błyszczące ciało współpracowało z moim, jego pchnięcia wykonywały dobrą prace.
-C-cholera Lillie.-Jęknął mi do ucha. Czuję, że osiągnął orgazm i wychodzi ze mnie, patrząc na mnie.
-Jak ty to robisz?-Pyta, całując mój nos. Rumienie się.
-R-robić co?-Mówię, przeczesując palcami lekko wilgotne włosy.
-Mieć kontrolę nade mną tak jak ty. Wiedz, że dziewczyny nie robiły nigdy tego. Ale, ty tak.-Rumienie się i jestem czerwona, a on lekko chichocze. Przytula mnie do swojej piersi, a jego usta spoczęły na mojej głowie. Oczywiście, moja ręka znalazła kawałek koszulki i trzymam się jej.
-Lillie. Moja Lillie. Podoba mi się to.-Mamrocze z uśmieszkiem.
Kilka dni później, Niall pozostawił mnie na chwile. Jedyny raz, kiedy poszedł w lewo po jedzenie. Niall nigdy nie stracił kontaktu fizycznego ze mną. Zawsze mnie dotyka. Ja nie narzekam, wciąż jednak obawiam się, że Alan nas znajdzie. Ale do tej pory go nie było.
To było kilka tygodni później, kiedy szliśmy z Niall'em przez miasto. W końcu go przekonałam. Potrzebne było mi powietrze, świeże powietrze. Jest trochę czepliwy, ale ja nie zamierzam mówić z nim o tym. Mam szczęście, że on ma ten głos. Gdy wychodzimy z Nandos widzę kogoś. Ktoś, przez kogo mój żołądek się skręca. Bałam się go. Modliłam się, żeby nie zobaczyć go ponownie. Nigdy nawet nie krzyżując się z nim. Wchodził do sklepu i nawiązał kontakt wzrokowy ze mną. Strach opanował mnie. On mnie zobaczył. I znowu to zrobił. Z drugiej strony ulicy, gapi się na mnie człowiek, który zamienił moje życie w piekło.
Mój ojciec.


#DarkNiallPl

sobota, 27 grudnia 2014

Rozdział 23

Wszyscy skończyliśmy w samochodzie Harry'ego. Mogłam powiedzieć, że Greg chciał znaleźć Niall'a tak samo jak ja. Greg powiedział, że Alan nadal myśli, że jest po jego stronie więc  wie czy Niall jest z nim czy nie. Na ten moment nie jest, dzięki Bogu. Uważam, że powinnam zadzwonić do Becci i powiedzieć jej, żeby nie wracała do domu. To nie jest bezpieczne. Wybieram jej numer, a ona odbiera od razu.
-Becca to ja.
-Lillie, hej co się dzieje?
-Słuchaj, nie mogę ci tego teraz wyjaśnić, ale nie wracaj do domu, to nie jest bezpieczne. Zostań u rodziców. Proszę.
-Czekaj, co?! Lillie co się dzieje, wszystko z tobą w porządku?
-W-w porządku. Proszę nie wracaj do domu jeśli nie powiem ci, że jest dobrze.-Zanim ona może odpowiedzieć, rozłanczam się. Muszę odciągnąć ją od tego. Becca tego nie potrzebuje.
-H-Harry mogę cię prosić żebyś okrążył hotel.-Pytam po minucie. Patrzy na mnie, ale robi to o co zapytałam. Wróciliśmy do hotelu, a ja biegnę po lesie za nim. Chłopcy biegną za mną i wydawało się, że można to zrozumieć dlaczego chciałam wrócić tak szybko jak zobaczyli jego ciało. Ciało Will'a. Ja po prostu musiałam zobaczyć. Musiałam. Nie mogłam powstrzymać łez kiedy uklęknęłam koło niego.
-Dziękuje.-Wyszeptałam. Siedzę tam chwile, a potem wstaje i idę do samochodu, nie mówiąc ani słowa. Potem jakby nigdy nic się nie wydarzyło ruszyliśmy. Wszyscy się zgodziliśmy aby pojechać do domu Niall'a, na początku. Harry i Louis przychodzą i pomagają znaleźć Niall'a. W końcu obiecałam im, że jak znajdziemy Niall'a mogą jechać. To nie jest tak, ze wykorzystuje ich lub coś, ale po prostu nie chce aby zostali zranieni. Wyglądają na miłych facetów.
-Lillie, po znalezieniu Niall'a jaki masz plan albo co chcesz zrobić? Alan to psychopata, nie zamierza przestać cię obserwować.-Greg mówi nie odrywając oczu od drogi. Harry pozwolił mu jechać.
-J-ja nie wiem, szczerze mówiąc. Prawdopodobnie ukryję się na chwile. Zostanę cicho.-Kiwa głową i wzdycha.
-Przykro mi z powodu Will'a. Wiem, że pomógł ci wiele.-Westchnęłam teraz.
-Dzięki. I dziękuje za pomoc. Co sprawiło, że zmieniłeś swoje serce?
-Sposób w jaki Niall jest dla ciebie.-Śmieje się lekko.
-Ten dzieciak nie dbał o nic, dopóki nie mógł cię mieć. Dokonałaś czegoś w nim, nie sądzę, że wiesz. W dobry sposób. Jedyną kobietą w jego życiu, którą chronił niż cokolwiek innego była mama. To dlatego zabolało go kiedy wyrzucili go. Przypuszczam, że to moja wina. To piekło, to jest chyba moja wina. Po prostu chciałem, żeby Niall cię miał i ma. Na zawsze, tak jak żyje. Ale tak jak powiedziałem. Zmieniłaś go. I ja nie zrobiłem tego pierwszy. Więc, przepraszam.-Zajęło mi chwile aby przetworzyć to co powiedział. Greg po prostu powiedział przepraszam? Ten sam, który uderzył mnie i pytał mnie o seks z nim oraz nękał mnie, mówi przepraszam? Nie mogę w to uwierzyć. Potem znowu mogłam to samo powiedzieć o Niall'u. On się zmienił. Pamiętam kiedy zamknął mnie w swoim domu lub nachodził mnie w klubie. Ale pamiętam też kiedy zaczął mięknąć. Pierwszy raz był delikatny dla mnie, po raz pierwszy zrobiliśmy to, w nocy poszliśmy zanurzyć się w swoich ciałach. Niall się zmienił. Dlaczego nie mógł Greg? W końcu westchnęłam i kiwnęłam głową.
-Jest dobrze Greg, pomagasz teraz i tylko to się liczy.
-Niall jest szczęściarzem.-Mówi, spoglądając na mnie i uśmiechając się nieco. Zanim mogę odpowiedzieć, widzę padające światło bezpośrednio na nas i wiem co się stanie dalej.
-GREG UWAŻAJ!-Krzyczę. Greg skręca w czasie przed uderzeniem samochodu. Ale niestety byliśmy na moście. Więc kiedy on zjechał "poszliśmy, rzucając się z krawędzi do lodowatej wody". W pierwszej chwili nie zrozumiałam co się stało. Wszystko było słabe. W końcu gdy moje oczy koncentrują, zdaję sobie sprawę, że samochód tonie w jeziorze, a obecnie pływający samochód. Greg był na swoim miejscu jak ja. Ja z drugiej strony walczę. Cholerny pas się zaciął. Rozpaczliwie staram się nie przegrać, a Greg stara się mi pomóc, ale to nie ma sensu. Zamykam oczy na sekundę w przerażeniu, kiedy wzięłam głęboki oddech, gdy głowa przechodziła nad naszą głową. Harry z Louis'em w końcu dostają się do drzwi i mają odpływać, ale zatrzymują się kiedy widzą naszą sytuację. Staram się im przekazać aby odeszli, ale on już się stara aby pomóc mi. Louis wydaje się, że mnie zrozumiał. Krzyczy do Harry'ego, żeby wrócił z nim i szarpie go od samochodu. Harry próbuje się wydostać od niego, ale Louis jest zdeterminowany. Bierze swojego lokowatego przyjaciela i wypycha go na powierzchnie. Bezpiecznie. Tak jak chciałam. Zwracam się do Greg'a, który próbuje znaleźć coś do cięcia i nie stracić mnie. Nie ma szczęścia. Jego oczy zamykają się na chwile i mogę powiedzieć, że nie ma dużo powietrza. Ja też nie. Zaczynam próbować go odepchnąć, aby mógł dostać się na powierzchnie i dokończyć szukanie Niall'a. Po zmaganiu się z nim, nie ma wyboru. Płynie w kierunku góry. Teraz zostałam sama. Bez Niall'a czy kogokolwiek. Nie mogłam tutaj siedzieć i umrzeć. Nie mogłam siedzieć tu i niech każdy poświęci wszystko dla mnie. Will zmarł próbując mi pomóc i niech mnie diabli, jeśli właśnie zamierzam się poddać. Ale co mogę zrobić? Coś. Musiałam to zrobić, przynajmniej spróbować. Ostro próbuje się odpiąć. Nikt nie był mnie uratować. Po Niall'u, wykorzystałam to do tego. Nie użyłam od nikogo nadchodzący ratunek. Przypuszczam, że Niall zmienił mnie. Nauczył mnie jak ludzie mogą dbać o ciebie i chronić cię. To wciąż nie oznacza, że nie można walczyć o siebie. Piekło to, to co robiłam cały czas, żeby uwolnić się od Alan'a. Ale ból spowodowany przez brak tlenu, zatrzymuje mnie.  Czułam, że moja głowa zaraz eksploduje jeśli się nie nasycę. Więc zasysam z wodą. Po prostu chcę zakończyć ten okropny ból. Ale oczywiście teraz nie mogłam oddychać.
Widzę znajomą postać zbliżającą się do samochodu. Brudne, blond włosy i niepodrabialne niebieskie oczy. Niall. W jaki sposób? Myślę, że to nie ma znaczenia w tym momencie. Dusiłam się i bałam się, że Niall musi patrzyć jak umieram. Niall podpłynął do samochodu i nawet nie nawiązał kontaktu wzrokowego ze mną, ale zamiast tego wyrwał scyzoryk. Przeciął pas bezpieczeństwa i nie jestem pewna co się stało potem. Moje oczy powędrowały do tyłu mojej głowy, nie wykonując mojego rozkazu aby były otwarte.
Następną rzeczą, jaką wiem to, że zostawiliśmy lodowatą wodę za sobą. Jezus, czuję się jakby moje gardło było wykonane z papieru ściernego, kiedy kaszle i walczę aby złapać oddech. Nawet nie zrozumiałam, że ktoś jest na mnie, kiedy poczułam ciepło tego ciała. Niall. Ten rodzaj ciepła może pochodzić tylko od niego. Trzymam się jego z wdzięcznością, że jest bezpieczny i cały. Patrzy na mnie z przerażeniem i całuje moje lodowate usta. On nic nie mówi. Nie czuję, że tego potrzebuje. Rozglądam się wokół i widzę Harry'ego, Louis'a, Greg'a i kogoś kogo nie rozpoznaje. Był w dobrej formie. Krótkie włosy i niewinnie wyglądająca twarz ze szczenięcymi, brązowymi oczami. Niall bierze mnie na nogi o owija wokół mnie kurtkę gdy drżę w sposób nie kontrolowany.
-Dzięki za nóż, Liam.-Niall mówi, rzucając scyzorykiem z powrotem do nieznajomego, Liam. Kiwa głową i patrzy na mnie, jakby upewniając się, że wszystko w porządku.
-Zawieź Harry'ego i Louis'a do domu.-Mówię w końcu do Greg'a. Głowa Harry'ego skupia się na mnie i podchodzi do mnie. Czuję jak Niall przysuwa się do mnie nieznacznie, cały on.
-Będzie w porządku?-Harry pyta ze strachem, który miga w jego szmaragdowych oczach.
-Tak, dziękuje ci za wszystko. Za uratowanie mnie. Tobie też Louis.-Louis kiwa głową, a Harry tylko wzdycha.
-Mam nadzieję, że uporządkujesz ten bałagan.-Mówi w końcu. Przytakuje, miejąc nadzieje na to samo. Harry i Louis wracają do nowego samochodu. Samochód Liam'a zgaduję, ponieważ Liam wszedł do niego z Harry'm, Louis'em i Greg'iem. A potem już ich nie było. Niall daje rękę mocno wokół mojej talii i prowadzi nas do samochodu. Zaczynamy jechać.
-Skąd wiedziałeś?-Pytam w końcu.
-Wiesz, że ten samochód, który zjechał z drogi? To byłem ja.-Przytakuje, teraz rozumiejąc.
-Lillie, powiedziano mi o Will'u, tak mi przykro, że musiał przez to przejść. Przykro mi, że musiał przejść przez któregokolwiek z tego.-Mówi ściskając mocno kierownice. Wzdycham.
-Niall, nie wiedziałeś niczego z tego co mogło się wydarzyć.-Westchnął i kiwa głową.
-Ciesze się, że znalazłem cię w tym czasie.-Mamrocze po minucie.
-Ja też. Kto to był, tam, Liam, tak sądze?-Pytam, przypominając sobie.
-Tak, Liam. Pomaga mi w znajdowaniu. Zayn i Perrie mieli samolot i są bezpieczni. Liam pomógł mi dostać pokój w hotelu dla nas z państwa i różne identyfikatory. Mamy zamiar zostać na niskim poziomie przez chwilę. Dopóki Alan zapomni, albo coś. Wiem, jestem po tobie bo zabiłem jego brata. A ja, nie chciałem, niech sprawi, że zapłaci za coś co zrobił. w porządku? Będziesz bezpieczna ze mną. Zawsze będziesz.-Wszystko co zrobiłam to kiwnęłam głową. Wzdycha i kładzie rękę na moim udzie, przez chwilę.
-Odpocznij trochę księżniczko, wyglądasz na wyczerpaną.-Przytakuje ponownie i po chwili odpływam.
-Kocham cię Lillie.-Szepcze cicho zanim zasypiam.
-----------------------
Mam małą prośbe do was :D Gdybyście mogli na twitterze "rozgłaszać" to tłumaczenie. Dziękuje, kocham was ♥  #DarkNiallPl

sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział 22

*Niall POV*
-Lillie.-Wykrzyczałem kiedy wypadła przez okno. Kurwa, muszę iść do niej. Jest zraniona! Strzelam kilka razy i próbuje dostać się do rozbitego okna kiedy widzę jak Will skoczył. Nagle Zayn ciągnie mnie w dół osłaniając nas przed resztą facetów. Przynajmniej ja też próbuje. Alan strzela o wiele bardziej tym razem. Perrie wygląda jakby miała dość. Wszyscy tak wyglądamy. Wstaje i jeden facet celuję w nią. Pudłuje, a ona teraz celuje w niego. Wykopuje mu broń z ręki i uderza go kilka razy mocno w brzuch. Kończąc z nim uderza go tak mocno jak potrafi swoją bronią, a on upada na ziemie. Cholera jest dobra. Zayn kryje jej plecy, a z biegiem czasu zaczynają uciekać. Ewentualnie wszyscy zniknęli. Moje pragnienia o Lillie były przytłaczające. Miała być bezpieczna.
-Perrie!-Zayn nagle krzyczy. Patrzę za nimi i zobaczyłem Perrie trzymającą się za ramię. Myślę, że facet nie spudłował po tym. Krew leciała z jej ramienia, a ból skręcał ją od środka.
-Cholera, Niall muszę zabrać ją do szpitala!-Zayn powiedział nerwowo, patrząc na nią.
-Nie możesz, dowiedzą się jak zabierzesz ją do szpitala.-Perrie przytakuje mi.
-Z-Zayn mogę zrobić plan zastępczy.
-Nie, nie możesz.
-Tak, mogę. Spójrz, myślę, że kula przeszyła po prostu moje ramie, możemy zawinąć je w coś, aby zatrzymać krwawienie.-Myśli przez chwile, ale potem kiwa głową.
-Co z Lillie.-Perrie mówi, patrząc na mnie.
-Wyszła przez okno z Will'em. Wyglądało to jakby jej ramie by...-Nagle jestem odcięty od wszystkich strzałów z broni. Wszystkie nasze głowy spojrzały w okna. Lillie. Co jeśli dostaną się do niej. Moje ciało znowu zaczęło drżeć. Will jest z nią, ona musi być w porządku. Ona po prostu jest zbyt. Idę po wszystkim do mężczyzn Alan'a i Alan'a, jeśli ona nie żyj... Nie, nie mogę tak myśleć. Kiedykolwiek. Lillie jest dla mnie wszystkim i nie wiem co bym zrobił gdyby nie było jej na tym świecie. Ale była. Musiała być .
-W porządku Perrie, ty i Zayn musicie uciekać stąd, znajdę ją sam. Nie mogła być daleko.
-Jesteś pewny Niall? Alan nadal chce ciebie i ją przed...
-Tak, ale jest już po, więc idźcie. Jest dobrze. Wymyśle coś.-Zayn i Perrie wymieniają spojrzenia, ale potem wzdychają i kiwają głową.
-Dobra, pa Ni, powiedz Lillie, że jest szczęściarą, dziewczyna szczęścia.-Perrie mówi, przytulając mnie. Kiwam głową.
-Cześć stary. Zadzwonię do ciebie kiedyś. Po prostu patrz jak to poszło.-Przytakuje ponownie i przytulam Zayn'a. Zanim poszli, odwrócili się i spojrzeli na mnie. Kiwam głową, odsyłając ich aby złapali samolot. Nie będę kłamać, będę za nimi tęsknił. Należy się im wiele. Moje myśli są bardziej zkoncentrowane na Lillie. Wyciągnąłem mój telefon i wybrałem numer.
-Tak?-Odpowiada.
-Cześć, Liam potrzebuje twojej pomocy.
*Lillie POV*
Budzę się i czuję się spocona. Otwieram natychmiast oczy i szukam Niall'a. Potem sobie przypominam, kiedy kładę się na moim ramieniu. Patrzę na nią i widzę, że jest zszyta? Co do kurwy.
-Hej, w końcu wstałaś.-Facet z kręconymi włosami mówi, pochylając się z krzesła obok mojego łóżka.
-G-gdzie ja jestem?-To wszystko co powiedziałam. Harry, myślę, że powiedział mi jego imię, uśmiecha się i widzę jego dołeczki.
-Jesteś w moim domu. Znalazłem cię na poboczu drogi w drodze powrotnej, pomyślałam co ci się stało?
-Hmm, w jaki sposób zaszyłeś mi ramie?-Szybko uniknęłam jego pytania. Wzdycha.
-Moja mama jest przyjaciółką pielęgniarki.
-Dlaczego nie zabrałeś mnie do szpitala?-Chociaż ciesze się, że nie.
-Żyje trochę po za miastem, a jego mama była bliżej. Wyglądało na to, że potrzebujesz pomocy, teraz.
-Dziękuje.-Westchnęłam. Kiwa głową i się uśmiecha.
-Więc... co się stał?-Mówi przybliżając się do mnie.
-Harry, bardzo dziękuje. Ale myślę, że to moja sprawa.-Mowię i wstaje z łóżka.
-Hej, teraz.-Mówi wciągając mnie z powrotem do łóżka.-Połóż się, nie wyglądasz zbyt dobrze. Posłuchaj, pomyślałem, że zasługuje na wyjaśnienia bo cię uratowałem, ale jak nie chcesz powiedzieć to w porządku.-Trochę odpoczęłam. Nie wiem, czy mogę zaufać Harry'emu. Wiem tylko, że muszę znaleźć Niall'a.
-Hej stary, wstała?-Ktoś nagle powiedział, chodząc. Chłopak z potarganymi włosami przyszedł.
-Oh przepraszam, moja mama po prostu dzwoniła i chciała sprawdzić czy jej ramieniem jest już dobrze.
-Z nią dobrze Louis, Louis to jest oh, uh, jak masz na imię?-Harry zapytał.
-Lillie.
-Louis to jest Lillie, Lillie to jest Louis, jego mama zszyła ci ramię. A ja jestem Harry, tak przy okazji.-Mruga.
-Czarujący.-Louis mówi i podchodzi nieco bliżej.
-Powiedz swojej mamie, ze dziękuje, ale muszę już iść.-Mówię zaczynając ponownie wstać z łóżka.
-Gdzie masz zamiar iść?-Harry pyta, stojąc przede mną.
-Muszę znaleźć mojego chłopaka.-Popycham go i wyprzedzam. Nie chce tak brzmieć, ale to jest Niall i brakuje mi go. Harry chwyta mnie za rękę, a jego twarz jest łagodna.
-Posłuchaj, co najmniej pozwól nam iść z tobą, nie będę czuł się komfortowo pozwalając ci iść samej.-Patrzę na niego przez chwilę, ale w końcu westchnęłam i kiwnęłam głową.
-W porządku, ale powinnam was ostrzec. Jest dużo ludzi celujących we mnie, złych ludzi.
-Co masz na myśli, mówiąc złych ludzi?-Louis pyta.
-Mam na myśli narkomana celującego we mnie, tak? Ten facet chce...
-Chce?-Harry pyta zkoncentrowany.
-Mnie. Myśli, że należę do niego.-Patrze na nich, a Louis i Harry kiwają głowami.
-Wchodzimy w to.-Louis mówi, wskazując na drzwi.
Docieramy do samochodu i ponownie kierujemy się w stronę hotelu. Nie chciałam jeszcze iść na parking lub coś, po prostu chciałam pojechać i zobaczyć czy samochód Niall'a nadal tam był. Albo Zayn'a lub cokolwiek. Kiedy przyjeżdżamy na miejcse hotel wygląda na opuszczony. Samochodu Niall'a nie ma, to znaczy, że3 wszystko z nim w porządku, racja? Potem zauważam coś. Albo kogoś.
-Zatrzymaj się!-Mówię, a Louis ostro zahamował.
-Co?!-Obaj zakrzyczeli. Nie dostali odpowiedzi, wyskoczyłam z samochodu, ignorując ich wołania. Osoba jest oparta na jego samochodzie i wydaję się zadowolony, że zauważyłam go.
-Lillie, dawno się nie widzieliśmy.-Mówi, podchodząc bliżej.
-Greg.-Oddycham. Słucham, wiem, że Greg zrobił dużo rzeczy, ale jeśli on może mi pomóc znaleźć Niall'a, zrobię wszystko.
-Wiesz gdzie jest Niall?
-Nie, ale wiem, że Alan nie jest zadowolony. W ogóle.
-Rozmawiałeś z Alan'em?
-Tak, byłem w szpitalu z Rick'iem, który jest bratem Alan'a tak przy okazji, Rick'owi nic nie jest Lil. On tam trafił po prostu kilka godzin temu i Alan jest jak gówno. Powiedział, że Niall wynagrodzi mu to.-Nie mogłam nawet pomyśleć. Rick żyje. Brat Alan'a. Alan chce nie żyjącego Niall'a. Wow.
-Greg, dlaczego mi to mówisz? Od kiedy troszczysz się o mnie i pomagasz mi?-W końcu coś się ze mnie wydostało.
-Słuchaj, wiem, że spowodowałem tobie dużo kłopotów, ale Niall szaleje za tobą, a on jest moim bratem.-Nie mogłam uwierzyć w to co wychodzi z ust Greg'a. Był miękki. Podobnie jak Niall, chyba.
-Dziękuje, Greg, pomożesz mi szukać Niall'a?
-Oczywiście, ale jest jeszcze jedna rzecz.-Nie byłam pewna czy chce wiedzieć, ale kiwnęłam głową aby kontynuował.
-Alan chce wziąć Niall'a na sam dół za zabicie jego brata, a jedynym sposobem to atakować jego słaby punkt. Aby zabić jego słaby punkt.
-A jego słabym punktem jest?-Harry nagle pyta za mną razem z Louis'em. Greg i ja wymieniliśmy spojrzenia, moje jest trochę przerażone.
-Ja.-Oddycham.
-------------------
Rozdział nie sprawdzony :)