piątek, 14 listopada 2014

Rozdział 21

-Lillie, kochanie obudź się.-Słysze aksamitny szept Niall'a w moim uchu. Musiałam zasnąć. Otwieram oczy i widzę, że zaparkowaliśmy na zewnątrz hotelu.
-Chodź.-Mówi, podnosząc mnie za nogi.-Wyglądasz na wyczerpaną.
-N-Niall co z Zayn'em, Perrie, Will'em i Elliott'em!
-Nie miałem od nich wieści. Lillie, proszę chodźmy do środka.-Mówi, a jego twarz staje się twarda ponownie. Wzdycham i idę za nim. Jak tylko zameldowaliśmy się i poszliśmy do swoich pokoi, siedzę na Niall'u i i mówię mu żeby zadzwonił do nich.
-Dobrze, dobrze.-Mówi w końcu. Wybiera numer i daje na głośno mówiący.
-Niall.-Zayn w końcu odbiera.
-Zayn, stary wszystko w porządku?
-Tak, w porządku. Gdzie jesteście, spotkamy się.
-Zayn nie, musicie lecieć gdzieś z Perrie, słyszałeś Alan'a. C-co się stało z Alan'em?-Zapytałam.
Wiem Lil, mamy już lot, ale nie możemy lecieć do jutrzejszego ranka. I Alan, jest nadal żywy. Jeden z jego ludzi został postrzelony i stoczył się na nas. Gdzie jesteście?-Niall daje mu wskazówki, a ja nie mogłam pomóc, ale czuję ulgę. Mimo, że chciałam czuć się bezpiecznie, chciałam zobaczyć ich ponownie. Zawdzięczamy im wiele.
Zayn i reszta przybywają wreszcie. Wszyscy wydają się dobrze wyglądać, ale Elliott był niespokojny.
-Więc nikt na pewno nie śledził was?-Niall pytał, zerkając na okno.
-Tak, jesteśmy pewni. A z wami wszystko w porządku?-Will zapytał.
-Tak, dziękuje wam bardzo. Nie wiem co by się stało...-Ucichnęłam. Aktualnie coś innego mogło się wydarzyć. Niall by umarł. To przerażające myśli.
-Tak, tak witamy.-Elliott powiedział szybko. Nikt nie myślał o tym. Ale ja tak.
Niall, Zayn, Perrie i Elliott zaczęli mówić, że Alan nie przestanie na mnie patrzeć. Chciałam ich słuchać, ale Elliott bawił się czymś w kieszeni płaszcza.
-Powinniśmy iść.-Perrie mówi, odciągając moją uwagę od niego. Zanim ktoś może zareagować Elliot szarpie mnie za szyje i przystawia coś zimnego do mojej skroni. Oh, co do cholery.Niall i Zayn zaczęli iść do przodu, ale naciska rzecz bardziej do mojej głowy.
-Podejdź bliżej, a ona będzie nie żywa.-Oczy Niall'a są dzikie z ciemności.
-Elliott, do cholery człowieku, co ty robisz?-Will zapytał, próbując przemówić mu do rozsądku.
-Alan za proponował mi pieniądze. Jego ludzie czekają na schodach. Przepraszam.-Wszyscy patrzą na niego niebezpiecznie. Powoli zaczynamy odchodzić do tyły, ale miałam dość tego.  Miałam dość tego gówna. Mam już dość wszystkich myśli, po prostu pomogę im wyciągnąć się trochę z tego gówna. Szybko daje mój łokieć do tyłu, uderzając go mocno w żebra. Na szczęście puścił mnie z bólu, a ja znajduję okazję. Odwracam się wściekła jak cholera i moja pięść ląduję w prawo na jego jelita. Elliott kaszle, ale potem zwraca broń w góre i strzela. To był znak. Popędziłam do Niall'a, który ukrywał uśmieszek. Bardzo szybko znika ten uśmieszek, gdy ludzie zaczynają do nas strzelać. Niall popycha mnie na ziemie i kucam jak kaczka pod ladą. Wyciąga broń i moje uszy drętwiały on strzałów. Ktoś szarpie mnie i jesteśmy teraz za kanapą, która została teraz przewrócona. Zayn i Perrie bronią się za krzesłem, a Niall jest nadal w kuchni.
-Will wydostań ją stąd!-Zayn przekrzykuje strzały. Zaczynam potrząsać głową. Nie zostawie Niall'a. Will chwyta moje ramię i zaczyna mnie szarpać w stronę okna. Na szczęście byliśmy na pierwszym piętrze.
-Will nie zostawię Niall'a!-Mówię i próbuję wyrwać się z jego uścisku.
-Lillie nie bądź śmieszna, chodź!
-Nie!Kiedy odwróciłam się, żeby iść do Niall'a, coś szarpało mnie. Elliott ciągnie mnie w dół i wysyłał mi spojrzenie na swoją kieszeń. Miał zamiar spróbować narkotyków i dać mi je. Zanim Will i ja zdążyliśmy zareagować, coś prysnęło na mnie. Elliott wygląda na zszokowanego chwilę, ale potem patrzy na mnie i połyka je. On zsunął się na dół z mojego ciała i przestał oddychać i ruszać się. Jego krew była na mnie. To nie było dobre dla mojego żołądka. Zakrzyczałam jak w horrorze. Jego trup leżał bezwładnie na mnie. Jego krew zalała moją skórę, zabarwiając mnie, przypominając mi. Will szybko ściąga go ze mnie i wyglądał na trochę zszokowanego. Podnosi mnie na nogi i widzę Niall'a, który ma skierowany pistolet w naszą stronę. To był on. Strzelał do Elliott'a. Zabił go. Zamykam oczy na chwilę, a on wygląda jakby chciał zabić wszystkich z tego pokoju. Ale również wygląda na... przerażonego. Nasz kontakt jest przerwany, kiedy strzały są blisko nas. Will pociągnął mnie w dół i znowu kucamy jak kaczki, staram się nie patrzeć na Elliott'a.
-Will idź!-Zayn wykrzyczał. Jest dość wkurzony i on i Perrie próbują zabić jak najwięcej ludzi, tyle ile jest możliwe. Nagle słychać syreny. Wszyscy nawiązali kontakt wzrokowy ze sobą, ale to nie powstrzymuje ludzi Alan'a do strzelania. Will prowadzi mnie do okna i otwiera je. Spoglądam na Niall'a, który na mnie patrzy. On jest w pokoju i to byłoby samobójstwo, aby ty przyszedł.
-Idź.-Poruszył ustami. Nie mogę. Nie chce. Nie bez Niall'a. Will pcha mnie do okna, kiedy strzela do ludzi.
Niechętnie wspinam się na okno, ale kula uderzy w szybę rozbijając ją na mnie. Czuję jak jeden z odłamków szyby trafia do mojego ramienia, nie czułam się z tym dobrze. W szoku wychyliłam głowę przez okno i wylądowałam z hukiem na ramieniu. Szkło wbiło się głębiej w moje ramie. Nie mogę pomóc, ale krzyczę. To cholernie boli. Słysze kolejne uderzenie i widzę Will'a. Wstał już i pomógł mi stanąć na nogi.
-Nie, nie Will nie możemy ich zostawić, pros...
-Nie mamy wyboru.-Mówi ostro nie patrząc na mnie. Mam zamiar zaprotestować, ale ktoś szedł do nas. Modliłam się aby to był Niall. To nie był on. To był jeden z facetów Alan'a. Will przeklina, ale bierze mnie za rękę i biegnie jak wiatr. Staram się ignorować pieczenie ramienia, kiedy biegniemy w kierunku lasu obok hotelu. Facet jednak się nie daje, biegniemy teraz w lesie z pełną prędkością. Nagle Will krzyknął z bólu i upada na ziemie trzymając się za nogę. Jednocześnie słychać przeszywające strzały. Jego noga krwawiła od strzału.
-Will o mój Boże, o mój Boże.-Szept działa na niego.
-Facet, musisz uciekać, teraz.-On mówi szybko. Zaczynam płakać teraz.
-Nie, przestań proszę wstań, proszę.-Błagam i próbuje go podnieść. To nie ma sensu.
-Lillie, idź, tylko bym zwalniał, jest dobrze idź.-Mówi na początku ostro, ale rozczula się na końcu. Zaczynam potrząsać głową, a łzy spływały mi po twarzy. Wiedziałam co się stanie, jeśli odejdę. Słyszymy, że facet jest coraz bliżej, a Will zaczyna mnie popychać.
-Idź, jest w porządku, idź!-Krzyczy. Moje ciało zdradza mnie, a moje nogi zaczynają nosić mnie z dala od niego. On zaczyna uciekać od niego, kiedy byłam już w dobrej odległości. Jednak ja wciąż mogłam go widzieć. Zatrzymałam się. Musiałam wiedzieć co zrobi.  Mimo, że znałam odpowiedź. Facet szarpie się z nim, a jego broń była zauważalna. Słyszę rozmowę, ale nie mogę zrozumieć. Muszę trzymać rękę na ustach, kiedy facet przystawia pistolet do głowy Will'a. Zamykam oczy, które mnie szczypią, gdy słyszę strzał pistoletu. Chciałam szlochać. Chciałam krzyczeć. Ja wiedziałam, ja po prostu wiedziałam, że on odszedł. Will nie żyje. Ponownie otwieram oczy, by znaleźć faceta, patrzącego na jego ciało pozbawione życia. Zaczyna rozglądać się i biegnie ponownie. To był dla mnie znak aby  też zacząć biegnąć. Nie wiem co powinnam zrobić. Jak nie pobiegnąć do ciała Will'a, ale zrobiłam to. Nie mogę patrzeć na to. Will umarł, próbując ratować mnie, nie mogę tego zrujnować. Biegnę, biegnę i biegnę, nie mogę tak. Fizycznie już nie mogę. Wybiegłam z lasu i jestem już na drodze. Byłam w bocznej uliczce, chcę Niall'a bardziej niż kiedykolwiek. Musiało być z nim wszystko dobrze. Musiało być. Zayn i Perrie musieli być. Zwijam się w kłębek i zauważam krew Elliott'a na mnie. Mój żołądek przewraca się do góry nogami i nie mogę kontrolować wymiocin, które wychodzą ze mnie. Mam nadzieję, że zgubiłam faceta. Nie mogłam wstać, nawet jeśli on tam nadal był. Potrzebuję Niall'a. Musiałam mieć pewność, że jest wszystko w porządku. Czuję, że się poddaję, nie mam wyboru, czy chcę czy nie..
Muszę dalej walczyć. Dla Will'a, dla Niall'a. Nie mogę umrzeć, wiedziałam za dużo, ale miałam wrażenie jeśli się wymknę, to mogę znaleźć i zabić. Załóżmy jeśli bym tu została nie było by lepiej. Nie ruszam się w najbliższym czasie. To było jak tysiące cegieł ułożonych na mnie.
Nie jestem pewna jak długo tam leżałam, ale czuję jak ktoś mnie podnosi. Chcę krzyczeć. Walczyć. Ale moje ciało zostało stłumione przez odrętwienie. I nie pomagało to, że traciłam krew z tego cholernego rozcięcia na moim ramieniu. Kurwa Lillie zrób coś! Chciałabym. Trzymałam się tego, może chciałam. Osoba szepnęła do mnie.
-Shh kochanie, przestań walczyć. Nie pomogę ci raniąc cię.-Nie rozpoznałam jego głosu. Proszę go by pozwolił mi odejść, muszę dostać się do Niall'a, ale wyszedł z tego tylko jęk. Chciałabym zobaczyć twarz tej osoby. Jego lekki chichot sprawia, że chcę otworzyć oczy, ale nie mogę.
-Teraz jest w porządku. Jestem Harry. Harry Styles.
--------------------------------------------
Chciałabym abyście weszli na konto cudownej @SophieAlaya i weszli na jej opowiadanie oraz napisali kilka miłych słów, dopiero zaczyna :) 

niedziela, 9 listopada 2014

Rozdział 20

Kierujemy się ponownie do chatki i rzuca mną cały czas.
Ponownie.
Niall już tam jest przyklejony taśmą do krzesła. Kiedy mnie widzi jego twarz staje się twarda. To staje się jeszcze bardziej trudne, gdy przyklejają mnie do krzesła i stawiają przed Niall'em.
-Zacznijmy od ciebie Niall.-Alan chodzi dookoła. Niall i ja nie przerwaliśmy kontaktu wzrokowego.
-Nie przyniosłeś pieniędzy na czas. Myślisz, że możesz być inteligentniejszy ode mnie i nastawić moich ludzi przeciwko mnie. Ha. Teraz ona zapłaci. Ona należy teraz do mnie.-Niall mruknął i wziął głęboki oddech, a jego całe ciało jest sztywne.
-Więc co zrobić, co zrobić... jak wspaniale.-Alan nagle wymierzył cios Niall'owi w twarz. Próbuje się wydostać z krzesła, ale to było głupie, aby spróbować. Alan dał jeszcze kilka ciosów w jego jelita, powodując, że jego twarz jest czerwona z bólu.
-PRZESTAŃ!-Płacze po tym jak uderzył Niall'a kilka razy.
-Proszę, przestań to go boli!-Alan odwraca się do mnie, trochę zdyszany po pracy. Niall osuwa się trochę na krześle, ale nadal jest czujny.
-A co dostanę w zamian?-Alan pyta nagle rozbawiony.
-P-proszę, ja po prostu chce żebyś przestał.-Jąkam się, powodując, że Alan chichota. Alan zaczyna ponownie go bić, a ja jestem gotowa aby po prostu go zabić. Byłam gotowa, aby go zabić.
-ALAN PRZESTAŃ!-Znowu płacze. Alan odwraca się do mnie i patrzy na mnie ze złością. Staje blisko mojej twarzy i mówi.
-Twoja kolej.-Z tych dwóch prostych słów, Niall szaleje. Jest ranny, więc to też powoduję dużo jęków.
-Nie dotykaj jej.-Niall ciężko oddycha. Nie wiem dlaczego prosił. To tylko wywołało więcej ciosów. Alan wziął mnie za rękę i odwrócił się w stronę Niall'a, który wpatruje się jak szalony.
-Takie delikatne palce Lillie.-Powiedział, bawiąc się nimi.-Zastanawiam się...-Alan zaskoczył mnie, wziął szybko i mocno do góry jeden z moich palców i można usłyszeć straszny hałas łamania kości. Krzyczę z bólu i płacze, nie chce tego, ale dla dobra Niall'a. Tylko go złamał. Niall krzyknął ze złości i z bólu tez.
-PRZESTAŃ! ZATRZYMAJ SIĘ!-Krzyknął i próbuje szarpnąć się do nas. To tylko wywołało u Alana, aby przejść do innego palca. Teraz ja próbuje szarpać się do Niall'a. Kiedy czuję kolejny trzask, staram się stłumić krzyk przez zaciśnięcie zębów.
-P-PROSZĘ PRZESTAŃ! PRZESTAŃ DOTYKAĆ JĄ!-Niall praktycznie podskakuje na krześle. Twarz Alan'a prawie złagodniała, jak ociera moje łzy. Pulsowanie w moich palcach boli!
-Błagaj, kochanie.-Powiedział do mnie. Jestem zdezorientowana, on lekko przejeżdża po moich pulsujących palcach. Naciska delikatnie na nie, powodując u mnie skowyt. Usmiecha się i bierze moje złamane palce w swoją dłoń i ściska je. Płacze i wiercę się na swoim krześle.
-Błagaj Lillie. Błagaj Niall'a, żeby ci pomógł. Błagaj go, żeby ból odszedł.-Kręcę głową na nie. Niall jest zbyt zły aby nawet rozmawiać. On miota się na krześle również, krzycząc z frustracji. Alan czerpie więcej przyjemności, kiedy jest coraz bardziej wściekły z mojego protestu.
-Cały ból może odejść, jeśli tylko poprosisz go, to wszystko dla ciebie tak będzie dla ciebie lepiej kochanie.-W tym momencie ból w palcach powoduje, że krzyczę głośno.
-Błagaj!
-Nie!
-Błagaj!-Krzyczy i zaciska mocno dłoń wokół moich palców.
-Oh, Jezu, Niall pomocy, spraw, aby p-przestał! To boli!-Staram się to wypluć tak szybko jak się da. Jedną rzecz jaką nie mogę znieść to patrzenie na Niall'a co zrobi/
-Zrobię to, obiecuję to, kocham cię, po p-pr... ah.. PIERDOLIĆ CIĘ ALAN!-Wciąż próbuje z desperacją dostać się do nas. Alan puszcza moje palce i siedzi uśmiechając się. Jakby właśnie wygrał nagrodę, czy coś.
-Muszę powiedzieć, że ta zabawa była całkiem zabawna.-Niall i ja utkwiliśmy spojrzenie na nim, wywołując u niego chichot. Jego chichot jednak szybko zniknął, gdy jeden z jego ludzi szepnął mu coś do ucha. Alan zacisnął szczękę, a jego wzrok zatrzymał się na Niall'u.
-Nigdy nie zgadniesz, co właśnie usłyszałem Niall.-Powiedział i zniżył się do jego poziomu.
-Rick, którego pobiłeś jest jakby gównem. Przywieźli go do szpitala i nie wiem dlaczego ci idioci chcą go aresztować. Ale myślę, że nie ma to znaczenia, bo pobiłeś go tak mocno, że jest w stanie śmierci mózgowej. W śpiączce.-Moje oczy wypełniły się łzami przerażenia. Niall szybko spojrzał na mnie jakby chciał powiedzieć, że jest mu przykro. Na twarzy Niall'a znowu jest ślad przez Alan'a.
-Myślę, że po prostu zapłacisz za to.-Warczy wskazując na jednego ze swoich ludzi, aby podał mu coś. Próbowałam zgrać się z krzesłem, kiedy zdałam sobie sprawę co to jest. Pistolet. Alan wziął go i wycelował w głowę Niall'a. Byłam tam szlochając i krzycząc w tym momencie. Niall nie odwrócił ode mnie wzroku. Był zaskakująco spokojny. Zmęczony szept dotarł do mnie jako pocieszająca rzecz, krzyknęłam do Alan'a aby go nie zabijał.  Alan odbezpieczył broń i dał palce na spust.
-Lillie.-Niall powiedział prawie szeptem.-Nie patrz się księżniczko.
Nie mogłam tego zrobić. Nie mogłam siedzieć tu i patrzyć czy to zrobi. Ale co mogłam zrobić? Niall nie może umrzeć. Tuż przed tym jak Alan chciał wystrzelić, usłyszeliśmy głośne strzały z góry schodów. To sprawiło, że wszyscy podskoczyliśmy, a Alan wycelował w drzwi od piwnicy. Ktoś powoli schodził w dół po schodach, a drzwi, które były otwierane zaskrzypiały. To był jeden z facetów Alan'a. Wszyscy byli spokojni, dopóki nie zobaczyliśmy kto to był za nim. Zayn. Zayn miał pistolet i wskazał palcem na trzech innych facetów, którzy też mieli broń. Will, Perrie i Elliott. Każdy z nich celował do kogoś w pokoju.
-Rzuć broń.-Zayn powiedział ostro do Alan'a i jego ludzi. Którzy wskazują na nich. Twarz Alan'a jest zszokowana, ale mogę powiedzieć, że stara się to ukryć. Nie poruszył się.
-Powiedziałem, rzuć to!-On teraz krzyczy. Alan powoli odkłada pistolet w dół, podobnie jak wszyscy jego ludzie. To był klucz do Alan'a. Jego ludzie. On ich potrzebował, dlatego zadziałał tak, gdy dowiedział się, że Niall w zasadzie zabił jednego z nich. Musiał ich jak chronić, jak najbardziej. Zayn popatrzył na mnie i na Niall'a.
-Teraz to stracisz.-Powiedział. Alan zacisnął szczękę i skinął na jednego z ludzi aby rozwiązał Niall'a.
-Ją też.-Will i Zayn powiedzieli w tym samym czasie.
-Ona jest moja. Taka była umowa. Taka jak nasza Malik. Nie będę znęcał się nad Perrie jeśli będziesz dla mnie pracował. Zerwałeś umowę.
-Skończyłem pracować dla ciebie. I Lillie też zostanie uwolniona.-Zayn nie owijał.
-Nie! Umowa jest da...-Został zagłuszony przez huk. Jeden z ludzi Alan'amopadł na podłogę. Jestem pewna, że nie żyje. To sprawiło, że mój żołądek się przewracał. Twarz Alan'a była oszołomiona.
-Uwolnij ją. Albo ty będziesz następny.-Zayn powiedział przez zaciśnięte zęby. Alan przełknął ślinę i kazał następnemu ze ze swoich ludzi mnie rozwiązać. Rozcięli taśmę i wpadłam w ramiona Niall'a. Oboje byliśmy obok Zayn'a i Niall'a twarz przybrała taki sam wyraz twarzy jak jego przyjaciół.
-Idźcie. Idźcie z tąd, będziemy zaraz za wami. Oh i tutaj.-Zayn powiedział, rzucając kluczykami do Niall'a.
-CO, Zayn nie, co z tob...
-Idź Lillie. Poradzimy sobie. Niall, weź ją stąd, gdzieś, gdzie jest bezpiecznie.-Niall nie kłócił się. Owinął ramię opiekuńczo wokół mojej talii i zaczął prowadzić mnie.
-Ona jest moja Horan. Nie możesz jej ukrywać zawsze.-Alan krzyczy za nami. Niall zatrzymał się w pół kroku i odwrócił się. Ciemność przeszła przez jego ciało. Chwyciłam go za rękaw koszuli i próbowałam go zatrzymać.
-Niall! Idź!-Zayn domagał się głośno. Niall popatrzył na Zayn'a i złagodniał. Szybko odwrócił się w moją stronę, kładąc rękę na mojej talii. Zatrzymałam się jak wryta, kiedy usłyszałam jak szczelają z broni. Niall obrócił się i nowość,  musiałam coś zrobić.
-Zayn. Will.-Ciężko oddychałam. Nie mogłam ich zostawić. Pomogli nam.
-Lillie nie! Zatrzymaj się! Musimy ich zostawić!-Krzyknął Niall. Cofam się o krok w kierunku chatki, ale czuję jak Niall przerzuca mnie przez ramię.
-Nie! Niall musimy im pomóc!-Mówię i znowu płacze. Niall nic nie mówi. Niall zostawia mnie w samochodzie i sam szybko do niego wchodzi. Wkrótce jedziemy z dala od tej chatki. Szlocham w tym momencie.
-Lillie proszę, przestań płakać. Dowiemy się o nich później, dobrze? Zaufaj mi, ja też nie chciałem ich zostawić.-Mówi rozczulając się trochę. Kiwam głową i wzbudzam łzy kiedy przypomnę sobie o moich złamanych palcach. Twarz Niall'a stwardniała i zatrzymał się na poboczu drogi. Był wkurzony kiedy wziął delikatnie moją rękę w swoją dużą. Bada ostrożnie moje palce i poszukuje coś w schowku. Wszystko co mogłam zauważyć to jakaś brudna szmatka. Oderwał trochę materiału i spojrzał na mnie.
-To może zaboleć.-Mówił tak cicho jak tylko mógł. To było trudne, choć wiedziałam, że zabijało go to, że choć trochę spowodował mi najmniejszy ból. Nie wspominając, że musiał patrzeć jak błagałam go o pomoc. Zaczął mocno owijać materiał wokół moich dwóch spuchniętych palców. Rozluźnił trochę jak usłyszał mój syk. Bełkotał cały czas, dopóki nie skończył. Spojrzał na mnie ze łzami w oczach. Przypuszczam, że patrzyłam na niego w ten sam sposób. Miał bardzo poobijaną twarz i to spowodowało, że więcej łez napłynęło do moich oczów. Szybko przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Pocałował moje łzy i położył swoje ogromne ręce na mojej twarzy. To było jakby sprawdzał czy czegoś nie przeoczył. Nadal byłam potajemnie w bólu. Powoli zamknął lukę między nami i pocałował namiętnie. Przybliżyłam się bliżej do pocałunku, nie chciałam go stracić albo żeby zniknął.
-Tak mi przykro.-Wymamrotał po oderwaniu się. Ukrył twarz w zagięciu mojej szyi.
-Tak mi przykro, że dopuściłem nas do tego.-Wyciągnął swoją twarz, aby na mnie spojrzeć.
-Niall to nie jest twoja wina. Proszę, nie wmawiaj sobie tego.
-Ale Lillie on c...
-Wiem Ni, wiem. Ale jesteśmy z dala od niego. Poza tym nie jestem jedyna, której robił te rzeczy.-Mówię, śledząc jego rane powyżej brwi. Westchnął i pocałował mnie ponownie.
-Kocham cię i będę cię chronić, zrobię wszystko co mogę.-Powiedział stanowczo patrząc na mnie.
-Ja tez cię kocham Niall.-Mówię i przytuliłam się do jego piersi, a on pocałował mnie. Będzie trochę ciężko. Wiedząc czy nie wiedząc, że Alan wciąż tam jest. Ale dowiemy się już wkrótce. I dowiemy się czy z Zayn'em i resztą przyjaciół jest wszystko w porządku. Dopóki miałam Niall'a, a Niall mnie. Chcemy to zrobić.

Rozdział 19

Zayn ostrożnie wynosi mnie, a mi udaje się dojść jakoś do samochodu, nie zauważoną. Po tym jak ruszyliśmy, zaczęłam się relaksować. Byłam teraz z dala od Alan'a i Rick'a.
-Zayn musimy udać się po Niall'a!-Błagam dość głośno.
-Zrobimy to, obiecuję. Chodźmy sprawdzić w motelu lub w pierwszym lepszym i zadzwonimy do niego, dobrze?-Kiwnęłam głową i próbowałam się trochę rozerwać. Miałam wrażenie, że Niall był w gorszym stanie od kiedy się ostatnio widzieliśmy. Usłyszałam jak Zayn wzdycha, więc zaczęłam szybko mrugać, aby powstrzymać łzy.
-Lillie, kochanie wszystko będzie dobrze. Tak?-Powiedział, rozczulając się trochę.
-Dobrze.-Mówię, kiwając głową i staram się uspokoić. Zayn dojeżdża do motelo około dwadzieścia minut później. Jak sprawdziliśmy wszystko, Zayn zadzwonił do Perrie i poprosił ją, abyśmy się spotkali. Kiedy jesteśmy w końcu w naszym pokoju Zayn dzwoni do Niall'a.
-Cholera.-Zayn pluję na wiszącą słuchawkę.
-Co?!
-Nie odpowiada.-Strach paraliżuję mnie na myśl, co można było zrobić dla niego.
-O mój Boże Zayn, on może być martwy! Musimy iść i go znaleźć, muszę...
-Lillie uspokój się. On żyje, tak? Słuchaj, zadzwonię do Perrie abyśmy się spotkali niedaleko domu Niall'a i znajdziemy go, w porządku?
-Idę z tobą!
-Nie, nie idziesz. Zostajesz tutaj. Nikt nie wie, że tu jesteś i jesteś bezpieczna. Niall dosłownie mnie zabije, jeśli ci się coś stanie. Teraz, weź to.-Mówi, wyciągając pistolet z tyłu jego spodni. Trzyma go, A mi zajmuję minute aby go od niego wziąść.
-Nie wiem jak tego używać.
-To proste. Wystarczy pociągnąć to.-Wyciąga górną część pistoletu.-A następnie pociągnąć za spust, proszę weź to.-Daje mi go ponownie. Waham się, ale go zabieram.
-Będę za niedługo. żyj go, jeśli będzie potrzeba.-Mówi przed wyjściem. Jestem przerażona. Przerażona, że Niall jest ciężko ranny, a nawet nie żyje. Modliłam się żeby nie był. Zdecydowałam się wziąć prysznic, aby zabić czas. Szybko wskoczyłam do niego, a ciepła woda zrelaksowała moje kości. Byłam zupełnie spokojna, aż usłyszałam huk drzwi. Zamarłam z przerażenie. Proszę niech to będzie Zayn, proszę. Wyszłam, nałożyłam jakieś ubrania i wzięłam broń. Nie miałam pojęcia, co ja robię. Wyciągnęłam do góry część tak jak Zayn robił i powoli otworzyłam drzwi do łazienki. Nic nie widzę. Ale nie oznacza to gówna. Chwiejnie trzymam broń z nadzieja, że nikogo tutaj nie było. Tylko wyobrażam sobie rzeczy. Nie mam takiego szczęścia. Nagle ktoś chwycił mnie od tyłu, powodując, że strzeliłam z pistoletu. Złapał mnie za ręce i automatycznie upadam. Jednocześnie krzyczę i próbuje walczyć z obcym. A przynajmniej staram się. Blokował mnie od wszystkiego wokół. Obróciłam się i zobaczyłam twarz Rick'a.
-Hej kochanie. Widzę, że Zayn chciał cię mieć tylko dla siebie, tak? To nie jest fer w stosunku do mnie, racja?
-Zostaw mnie!!-Krzyczę z całych sił, mając nadzieje, że ktoś mnie usłyszy.
-Zamknij się suko!-Warczy i popycha mnie na łózko, przyciskając mnie.
-Lubię słuchać jak mnie błagasz, przed brzydkimi rzeczami.-Mówi kiedy znajduje coś w kieszeni. Moje serce się zatrzymało, gdy zobaczyłam co to jest. Nóż. Zaczynam szlochać.
-Shh, w porządku kochanie. Wszystko co możesz robić to krzyczeć i błagać mnie żebym przestał.-Mówi i lekko jeździ ostrzem wzdłuż mojej szczęki. Staram się odepchnąć go ode mnie, ale to nie ma sensu.
-To będzie bolało kochanie.-Uśmiechnął się. Nagle jakby go nie było na mnie. Tylko był zwrócony. To był Niall, Zayn i inna dziewczyna, mogę się założyć, że to Perrie. Zayn i Perrie szybko przyszli do mnie, a Niall przygwoździł faceta do ziemi. Nie mogłam go widzieć, ale całe jego ciało trzęsło się ze złości. Jego napięte ramie odsunęło się i uderzyło w Rick'a i tak w kółko.
-Zayn zrób coś!-Krzyczę, gdy to widzę. Zayn próbował rozdzielić Niall'a i Rick'a, to wszystko przypomniało mi zajście w klubie.
-Odpierdol się Zayn!-Niall wciąż dawał cios za ciosem.
-On nie żyje!-Niall'a głos był napięty i zabójczy.
-Niall! Niall przestań!-Krzyczę. Rick się nie ruszał, a ja obawiałam się najgorszego. Staram się iść w ich kierunku, ale Niall mi nie pozwala.
-Zostań tam!-Krzyczy.-Zayn weź ją stąd!
-Niall idź do niej. Teraz. Musisz wydostać ją stąd, idź!-Zayn nakazuje. Mija długa minuta zanim Niall wstaje i idzie do mnie. Chcę płakać, gdy widzę jego twarz. Ma siwe oko, pokrwawione wargi, posiniaczony policzek, a jego brew krwawiła. Choćby nie wiem jak wyglądał i tak jest piękny. Jego oczy patrzą na mnie w bólu. Wygląda na wściekłego na mnie. Powoli do mnie podchodzi i mocno bierze mnie za ręke. Nie utrzymuje kontaktu wzrokowego ze mną i robi sobie przejście do drzwi.
-Dziękuje Zayn.-Mówi przed wyjściem, Zayn kiwa głową na niego, a potem na mnie. Niall wyprowadził mnie z pokoju z motelu, a ja jestem w szoku, gdy się do mnie nie odzywa. Zayn i Perrie przekazali nam jak bezpiecznie dostać się do samochodu razem.
-Niall, co się do cholery z tobą dzieje?!-Wyrwałam swoją rękę z jego. Powoli odwraca się w moją stronę, gniew jest widoczny w jego lodowatych oczach.
-Co ty. Do kurwy. Sobie myślisz?!-Warczy.
-Myślałem, że nigdy cię nie zobaczę. Zayn powiedział mi wszystko co dla ciebie zrobił. Zamknął cię w tym pokoju i Bóg wie co robił z moją małą dziewczynką!-Niall drżał od stóp do głów. Czułam ciepło jego ciała, które bije od niego.
-Wiesz jak przestraszony byłem?! Ty. Nigdy. Kiedykolwiek. Nie staraj się mnie chronić, bo to oznacza, że narażasz nas na niebezpieczeństwo. Słyszysz mnie! Kiedykolwiek!-Krzyczy i uderzył pięścią w ścianę za mną. Nie krzyczę, twarz Niall'a zmienia się błyskawicznie, zmienia się z wściekłej na przerażoną. Przejeżdża palcami przez włosy i po raz pierwszy rzeczywiście płacze. Tak łzami płacze.
-L-lillie przepraszam, ja po prostu nie mogę się tak o-otworzyć, nie mogę k...-Jąka się, ale potem przestał mówić i ciągnie mnie do swojej piersi. Opiera się na mnie, a ja zaczynam płakać.
-Kocham cię. Boże, kocham cię.-Płacze w zgięciu mojej szyi. Tuż przed tym, gdy chciałam mu powiedzieć że go kocham, ktoś rozdzielił nas. Krzyczę ze strachu przed najgorszym. Mam rację. Alan. Niall był przytrzymywany przez czterech mężczyzn, a ja jestem przez dwóch. Alan w patrzył na mnie ze wściekłością.
-Możesz krzyczeć zabiję ciebie i Niall'a.-Splunął.
-Podstaw mi samochód i upewnij się, że suka pojedzie ze mną.-Nakazuje swoim ludzią. Twarz Niall'a jest czerwona i płonie w ciemności.
-Cholera, Alen nie rób tego!-Niall ryknął.-Pozwól jej odejść! Proszę!
-Zamknij się Horan. Ona jest teraz moja, pamiętasz? Ktoś nie przyniósł pieniędzy.
-Nie mogłem! Twoi ludzie...-Nagle czuję ostry ból na policzku od uderzenia, zakrzyczałam z bólu.
-HEJ! NIE DOTYKAJ JEJ SUKINSYNU!!-Niall krzyczy. Czuję inne ukłucie i nie można stłumic mojego płaczu.
-ALAN PRZESTAŃ! Przysięgam na Boga, że zabiję cię kurwa.
-Niall jeśli będziesz mi grozić, dla niej to może być najgorsze.-Niall robi wszystko co może, ale nie krzyczy. Żyły widoczne są na jego skórze.
-Teraz dajcie ich do samochodu.-Alan zażądał ponownie. Mężczyźni  rozdzielili mnie i Niall'a, więc wykrzyknęliśmy swoje imiona. Było to jednak na próżno.Oboje byliśmy w innych samochodach, ale jechaliśmy z powrotem do tej samej chaty. I miałam wrażenie, że tortury właśnie miały się rozpocząć.