-Lillie... Lillie wstawaj... wstawaaaj!-Becca powiedziała głośniej, szturchając mnie w policzek.
-Co?-Mówię zmęczona.
-Dzisiaj pracujesz.
-Nie, dopiero o piętnastej.
-Więc, masz zamiar spa do tego czasu? Leniwy tyłek.-Westchnęłam, pokazując moje rozdrażnienie.
-Nie, nie sądzę.-Powiedziałam wychodząc z łóżka. Becca uśmiechnęła się nad zwycięstwem. Chwytam swój telefon ze stolika nocnego i potykam się w drodze do kuchni.
Niall: Spałaś spokojnie ;)
Moje serce się zatrzymało. Czy on... podglądał mnie jak spałam? W jaki sposób? Przyjechał? Nie wiem, dlaczego te rzeczy nadal mnie zaskakują, powinnam to wykorzystać. Ale nie. Wciąż czułam się na baczności. Troszeczkę.
Lillie: Skąd o tym wiesz? :/
Niall: Może zakradłem się...
Lillie: .....
Niall: Musiałem się upewnić, że wszystko było dobrze... bezpiecznie
Moje serce ponownie się zatrzymuje. Przyszedł do mnie żeby zobaczyć czy jest bezpiecznie. Nie rozumiem tego. Dlaczego on jest zainteresowany mną? Dlaczego on zawsze jest taki... zaborczy.
Lillie: Dziękuje... Prawdopodobnie będziesz musiał mnie odebrać z pracy przed randką...
Niall: Gdzie pracujesz, kochanie?
Lillie: W Starbucks blisko mojego domu.
Niall: ok :) Do zobaczenia wieczorem, księżniczko ;)
Lillie: Dziękuje
Rzuciłam telefon na łóżko i wskoczyłam pod prysznic. Nie koniecznie podoba mi się to, że Niall zakrada się w nocy do mojego mieszkania i podgląda mnie gdy śpię. To sprawia, że czuję się jakby ktokolwiek mógł robić coś takiego. Wychodzę z prysznica i zakładam swój strój do pracy przez głowę. Musze iść na nogach bo samochód Becci jest w warsztacie i będzie dopiero jutro. Kiedy już tam jestem, przywitał mnie mój współpracownik Phil.
-Cześć Lil.-Uśmiecha się i przekazuję kawę klientowi.
-Cześć Phil.-Uśmiechnęłam się i przytuliłam go przez ladę.
-Czy chodząc tu, zwariowałaś?
-Może, tak.-Pokręcił głową na mnie. Phil jest przystojny. Czasami jednak jest irytujący. Lubi wyrażać swoją opinie za bardzo. Ale nauczyłam się radzić sobie z nim.
-Hej, czy to prawda o tym facecie?-Phill mówi, kiedy mija kilka godzin pracy. Przewracam na niego oczami.
-Będziesz chciał więcej szczegółów, Phil.
-Wiesz, znaleźli go ciężko pobitego w tym nowym klubie w mieście.-Skamieniałam. Moje serce i umysł skamieniał. Idę z powrotem w jego stronę i próbuje zachować spokój.
-O, tak. To było szalone, czy pamiętasz jego imię?-Modliłam się do boga, żeby nie powiedział imienia o kim myślę. Alex. To musiał być on. Co do kurwy, Niall?!
-Tak, ummm, Alex czy coś...-Spięłam się. Kurwa. Kurwa, Niall to zrobił. Wiem Alex próbował mnie zgwałcić i nie zrozumcie mnie źle, ale powinien być pobity, ale Niall mógł go zabić!
-Teraz kiedy mówisz, ze został ciężko pobity... -Szlak, wreszcie zwracam się ku niemu.
-Chodzi mi o to, że miał wybite zęby, złamane żebra i jest w szpitalu.-Mój oddech zaczyna przyspieszać. Jezus, Niall co ty zrobiłeś!
-Lil, wszystko w porządku? Wyglądasz trochę blado.-Fałszywie się uśmiechnęłam i skinęłam głową.
-Tak, to jest po prostu szalone.-Kiwa głową, a jego nastrój momentalnie się zmienia.
-Więc, co robisz dziś wieczorem?-Pyta niezręcznie.
-Oh, aktualnie idę na randkę.-Marszczy lekko brwi tak jak robi to zawsze.
-Oh, z kim?-Jego wścibska część nadchodzi.
-Z Niall'em. Niall'em Horan'em.-Na jego twarzy pojawiły się zmarszczki.
-Naprawdę? On nie jest w twoim typie. Bądź ostrożna, kiedy jesteś z nim.
-Co to znaczy żebym była ostrożna?-Pytam, mimo, że znam odpowiedź.
-Słyszałem, że jest szalony. Kłopotliwy. Niebezpieczny.-Westchnęłam i ściągnęłam swój fartuch.
-Dobrze. Dziękuje.-Mówię ostrzej niż planuję. Zaczynam iść w stronę drzwi, ale Phil łapie mnie za nadgarstek.
-Hej, przepraszam nie chciałem osądzać, tylko, że możesz mieć kogoś lepszego.-Szydzę z niego.
-Rozumiem.-Mówię, starając się mu wyrwać, ale on nie chce mnie puścić.
-Nie bądź zła, po prostu staram się ci poooo...-Phil jest odcięty ode mnie, prze kogoś kto ostro popchnął go ode mnie. Niall. Jego napięte ciało drży, gdy stoi przede mną. Blokując mi Phil'a.
-Nie dotykaj jej.-Warczy. Phil wygląda na przerażonego, wyciągając ręce do góry.
-Ej, spokojnie, nie zraniłem jej, przysięgam.-Niall zrobił krok w jego stronę, ale złapałam go za ramię próbując go odciągnąć.
-Niall w porządku, nic mi nie jest. Po prostu chodźmy już.-Przez chwilę jest niezdecydowany, ale po chwili prowadzi mnie na zewnątrz. Dostajemy się do jego samochodu i można wyczuć napięcie. Jego szczęka jest zaciśnięta, a jego ręce są mocno zaciśnięte wokół kierownicy tak, ze jego knykcie pobielały. Po chwili przerywam milczenie.
-Niall?-Nie odpowiedział mi od razu.
-Tak?-Westchnął.
-On mi nic nie zrobił. Przysięgam.-Niall trzyma nadal ręce na kierownicy i mówi.
-On flirtował z tobą, czyż nie?-Westchnęłam.
-Nie....
-Nie okłamuj mnie Lillie.-Nie odpowiadam na jego pytanie, zaczynając bawić się nerwowo palcami. On nie lubi tego.
-Cholera, odpowiedz mi Lillie!-Krzyczy głośno. To sprawia, że podskoczyłam. Przerażał mnie.
-Tak, w porządku, robił to! Nie krzycz na mnie kurwa!-Przystanął na to. Niall nagle skręcił na tej drodze i zawraca co czyni go kretynem.
-Co robisz?-Mówię gdy zaczyna jechać z powrotem w kierunku Starbucks.
-Musze powiedzieć, sukinsynowi, że jesteś moja.-Warczy.
-Niall nie. Nie miałam tego namyśli. Nie.-Ignoruje mnie i przyspiesza. Nagle przychodzi mi coś do głowy. Otwieram drzwi samochodu, żeby wyjść, gdy Niall łapie mnie i zatrzaskuje za mną drzwi.
-Czy ty kurwa oszalałaś?!-Krzyczy na mnie.
-Co jeszcze mogłam zrobić! Trzeba było mnie słuchać.-Powiedziałam po raz kolejny, a on zatrzymuje samochód.
-To nie znaczy, że musisz wyskakiwać z tego pieprzonego samochodu kiedy jedziemy! Mogłaś zginąć!-Jego ciało całe drży, a jego oczy są ciemne.
-Przepraszam, dobrze. Po prostu zostaw Phil'a w spokoju. Proszę!-Patrzy w innym kierunku i wzdycha. Zawraca ponownie od Starbucks'a. Nie rozmawiamy już o tym. W końcu podjeżdżamy pod miłą, Włoską restauracje i zanim mogę to przemyśleć, biorę jego duże dłonie w moje.
-Przepraszam jeśli cię wystraszyłem.-Mówi cicho.
-Nie oznacza to, że zawsze musisz podnosić na mnie głos.-Westchnęłam. Nie mogę mu pomóc, kiedy ma tą mroczną stronę. Rzadko pokazuje swoją delikatną stronę. To było miłe.
-Jest w porządku, Niall. Właśnie usłyszałam, że Alex poszedł do szpitala, a ja nie chciałam żeby z Phil'em stało się to samo.-Niall wziął głęboki oddech i pocałował mnie w rękę.
-Chodźmy coś zjeść.-Wychodzimy z samochodu i patrze jak jest ubrany. Niall jest w koszuli i ciemnych jeansach. Ja jednak jestem w leginsach i sweterku. Prawie słodko.
-Szybko weszliśmy i usiedliśmy przy naszym stoliku. To naprawdę urocze miejsce. Niall się uśmiecha.
-Wyglądasz uroczo.
-Dziękuje.-Naprawdę nie mogę powiedzieć, że mu wierze. Niall się śmieje i patrzy w dół na swoje menu. Zauważyłam u niego, małe nacięcie na skroni. To nie jest złe, ale poważne.
-Niall co się stało?-Mówię, wskazując na nią. Jego twarz twardnieje.
-To nic, kochanie. To się stało dzisiaj w pracy.
-Co ty robisz?
-Przestań Lillie.-Ostrzega, a ja westchnęłam sfrustrowana.
-Nigdy nie mówisz mi co się stało z twoimi rodzicami?-Powiedział, zmieniając temat. Patrzę w dół.
-Tak, ale... nie lubię o tym rozmawiać.
-Proszę, powiesz mi?-Zapytał słodko. To nie jest w porządku. Jestem zmuszona do powiedzenia mu czegoś o mnie, a kiedy ja chcę coś wiedzieć, tak jak skąd ma to cholerne nacięcie na skroni, to nie chce powiedzieć. Uspokoiłam się trochę.
-To naprawdę nic wielkiego. Po prostu mój tata, miał mnie i moją mamę w dupie, więc odeszłyśmy. I nigdy nie wróciłyśmy.-Powiedziałam, nie biorąc oczu z menu.
-Widzę. Więc tylko jesteś ty i mama?
-Tak, to było... aż zmarła na raka kilka lat temu.-Patrzę na niego, a on wygląda na smutnego.
-Przepraszam Lillie, jeśli nie chcesz o tym rozmawiać, nie powinienem był cię zmuszać.
-Jest w porządku, chyba... to przynajmniej powiedz mi o swojej rodzinie.-Patrzy na mnie, a kelner przyjmuję zamówienie, po czym odpowiada mi.
-Co chcesz wiedzieć?-Wygląda trochę nerwowo.
-Po prostu o nich, gdzie są, twój brat, jeśli jest twój brat i ty tylko lub?
-Tak. Tylko ja i Greg. Mój tata Bobby i mama Maura, nie mieszkają tu. Ja naprawdę nie rozmawiam z nimi. Tylko Greg ze mną współpracuje.
-Dobrze. Dlaczego nie rozmawiasz już z rodzicami?
-Kiedy miałem 14 lat z Greg'iem zacząłem brać różne rzeczy. Dragi. Trzymaliśmy to w tajemnicy, ale w końcu to się wydało. Nie spodobało im się to. Wyrzucili mnie gdy miałem 18 lat, i przez jakiś czas mieszkałem z Greg'iem. Ale potem przestałem to robić. Chciałem coś więcej w swoim życiu. Więc przeniosłem się i jestem tutaj. Potem poznałem ciebie.-Uśmiechnął się na ostatnią część. Kiwnęłam głową i spojrzałam na niego poważnie.
-Więc przestałeś brać? Prawda? Na pewno?-Niall bierze moją rękę, która jest na stole i kiwa głową.
-Obiecuję.-Westchnęłam i kiwnęłam. Wierze mu. Po obiedzie Niall i ja wracamy do domu. Błaga mnie, żeby przyszła dzisiaj do jego domu.
-Nie wiem Niall, będziesz próbować jakiegoś gówna?-Pytam niechętnie.
-Nie mogę ci tego obiecać, że tego nie zrobię ale...-Mówi uśmiechając się. Przewracam oczami na niego.
-Proszę. Chcę cię dzisiaj.-Lekko go uderzyłam pięścią, a on się śmieje.
-Nie tak, to znaczy jeśli chcesz tego możemy to zrobić.-Znowu go uderzam, co powoduję, że ponownie się śmieje.
-Czuję, że zrobisz ze mną cokolwiek, więc...-Uśmiech na jego twarzy się powiększa.
-Prawdopodobnie, chcę żebyś poczuła się, że masz wybór.-Przewracam oczami na niego, ponownie.
-Więc, jedźmy.-Powiedziałam, wzdychając. Uśmiecha się i zaczyna jechać do domu. W co ja się wpakowałam...
---------------------------
Odblokowałam komentarze dla anonimów. Nawet nie wiedziałam, że są wyłączone. Kilka dni temu się skapłam :) Zapraszam serdecznie na bloga mojej przyjaciółki też z fanfiction : http://opowiadanie-fairy-tail-by-nazumi.blogspot.com/ :) Liczę na komentarz i do następnego xx
niedziela, 25 maja 2014
czwartek, 15 maja 2014
Rozdział 5
-Nie, nie. Nie mogę, nie teraz. Nie dzisiaj. Dobrze. Dobra, w porządku.-Budzę się gdy słyszę rozmowę. Nie odwróciłam się, ale wiem, że Niall musi rozmawiać z kimś przez telefon. Był sfrustrowany.
-Słuchaj, muszę iść, ale nie martw się zrobię to.-Powiedział szybko. Czuję, że łóżko opada tam gdzie leże, więc szybko zamykam oczy. Ale nie mogę oszukać Niall'a.
-Obudź się kochanie.-Wyszeptał mi do ucha. Zatrzepotałam i otwarłam oczy, widząc Niall'a, spoglądającego na mnie.
-Dobrze spałaś?-Przytakuję, powodując uśmiech na jego ustach.
-Jesteś podekscytowana na naszą wieczorną randkę?-Skrzywiłam się, a on się zaśmiał.
-Oczywiście, że jesteś.-Mówi wstając. Usiadłam i czuję się lepiej niż wczoraj.
-Jak się czujesz?-Wzruszyłam ramionami.
-Lepiej niż wczoraj... uh, Niall z kim rozmawiałeś przez telefon?-Pytam zdenerwowana.
-Z moim szefem.-Powiedział surowo.
-Masz pracę? Co robisz?-Mówię zszokowana.
-Jestem, pewnego rodzaju posłańcem.-Dlaczego on jest taki dziwny? Więc, tajemniczość powraca? Przedtem mogłam powiedzieć cokolwiek, a teraz on wychodzi. Nie podobało mi się to, gdy to robił. Po chwili wraca z tostami.
-Idę wziąć prysznic, a ty zjedz to.-Powiedział, zwracając się do mnie, zanim poszedł do łazienki.
-Oh i nie wychodź, są zamknięte.*-Uśmiechnął się głupkowato. Przewróciłam oczami, biorąc kęs tosta.
-Poczekaj Niall, nie powinniśmy porozmawiać o ostatniej nocy?-Jego dłoń zacisnęła się na klamce.
-Na obiedzie.-Było słychać chłód w jego głosie, więc niech tak będzie. Na razie tak czy inaczej. Zamknął drzwi do łazienki i słyszę tylko szum wody, więc wstałam. Zaczynam chodzić po salonie. Wszystko wygląda normalnie, nigdzie żadnych trupów. To dobrze. Ale to co pomyślałam, że jest dziwne to, to że nie ma żadnych zdjęć rodzinnych. Czy on nie ma rodziny? Zaczynam się patrzeć na książki, które posiada. Stare, wszystkie są stare. Jak "Hardy Boys" czy "Sherlock Holmes". Tacę zainteresowanie jego, małym, zbiorem książek, dopóki nie dostrzegam czegoś na wygląd jednego z nich. Podnoszę to i oglądam,wydaję się, że on jest na zdjęciu. To Niall z innym facetem. Mają bronie przerzucone przez ramiona. Przypominali siebie nawzajem. Słyszę skrzypienie podłogi za mną, na co podskakuję. Twarz Niall'a wyraźnie mówi, że nie jest zadowolony, że tu jestem i wścibiam nosa. Czuję, że się rumienie, gdy szybko zdaję sobie sprawę, że ma na sobie tylko ręcznik zawiązany, luźno wokół bioder. Podchodzi do mnie szybko i zabiera zdjęcie z mojej ręki. Muszę powiedzieć, że wygląda bardzo seksownie, z mokrymi włosami i umięśnionym ciałem. Staram się wyrzucić te uczucia na bok, gdy patrzy w dół na zdjęcie i wzdycha.
-To mój brat.-Powiedział, nie odrywając oczu od zdjęcia.
-Greg.-Kiwam głową, uznając, że moje nogi nagle stały się ciekawe. Czuję się źle, że wściubiam nosa, ale jeśli on zamyka mnie w domu to naturalne. Położył zdjęcie z powrotem na książce i spojrzał na mnie. Staram się bardzo, żeby moje oczy nie powędrowały w dół na jego biodra. On dostrzegł moją walkę i zaśmiał się. Tak jak zawsze to robi.
-Jesteś zdenerwowana?-Mówi szyderczo. Patrzę w jego oczy pełne wyzywającego spojrzenia. Ale nie tym razem. Przygryzłam wargę, niepewna co powiedzieć. Wydaję się być niezadowolony z tego. Pochyla się, prawie całkowicie zamykając przestrzeń między nami.
-Pragnę cię.-Wyszeptał, wysyłając dreszcze na moich plecach. Moje serce przyspieszyło, ale dalej stoję nieruchomo. Niall przycisnął delikatnie wargi do moich. Nie był taki jak inne. Nie myślałam, że słowo delikatny jest w jego słowniku. Ale był. Udowodniłam, że to było omylne. Powiedziałam sobie, że powinnam z nim walczyć. Nie pozwolić mu, mieć kontrolę nade mną. Nie miałam wyboru. Niall próbuje, dostać się swoim językiem do moich ust. Nie daję mu i odsuwa się. Cofa się i chichocze.
-Zabiorę cię do domu, żebyś mogła przygotować się do naszej randki.-Mówi wchodząc do łazienki i wracając z powrotem w pełni ubrany. Odwozi mnie domu i nie odjeżdża, dopóki nie jestem w mieszkaniu. Martwię się o Becce. Śpieszę się, żeby znaleźć ją rozwaloną na kanapie, z lodem na głowie. Kac.
-Gdzie byłaś? Z panem McMarzycielskim?-Ona nawet nie patrzy na mnie.
-Nie, właściwie byłam z Niall'em, pan McMarzycielski odrzucił mnie i próbował zgwałcić w swoim vanie.-Podskoczyła.
-Czekaj, poważnie?!-O mój Boże, jak uciekłaś?
-Niall.-Jej brwi złączyły się razem.
-Niall jak on...
-Posłuchaj, to długa historia, ale wszystko ci wyjaśnię, kiedy wrócę z mojej randki.
-Randka? Z kim? Niall?!-Przytakuję nerwowo. Kręci głową na mnie i z powrotem się kładzie.
-Oh, był miły przy okazji.-Powiedziała stanowczo. Wciąż była w szoku, że to zrobił. Ale potem znowu zaczęłyśmy rozmawiać o Niall'u.
-Hej, a jak wróciłaś z klubu?-Zapytałam, zabierając swoją kurtkę.
-Właściwie, złapałam taksówkę, przepraszam byłam pijana.-Przewróciłam oczami na nią. I tak nie miało to znaczenia. Weszłam pod prysznic, żeby się zrelaksować. Nie było dużo pytań, które chciałam zadać Niall'owi wieczorem. O swojej pracy, bratu i najważniejsze, o nim. Nie chce wyjść na wścibską sukę, ale chce dowiedzieć się coś o Niall'u, co jest prawdą do cholery. Nie będę kłamać, że nie chciałam iść na tą randkę. To daję mi szansę, żeby dowiedzieć się coś o Niall'u. Wyszłam z pod prysznica i popatrzyłam na telefon. Wiadomość od Niall'a. Nie pamiętam, żebym dawała mu mój numer, ale też nie pamiętam rzeczy, które robię z nim z własnej woli. Musiał wpisać mi swój numer kiedy spałam.
Niall: Włóż coś ładnego księżniczko... Coś z łatwym dostępem ;)
Lillie: Możesz pomarzyć Horan.
Niall: Zrobię to ;)
Przewróciłam oczami na niego i odłożyłam telefon, aby zacząć szykować się.
~~~~
-Jest tutaj!-Becca krzyczy z kuchni. Schodzę w moich obcisłych jeansach, z prostym kwiatowym topem na dół, aby znaleźć Niall'a siedzącego na mojej kanapie. Wstał i uśmiechnął się do mnie.
-Jesteś gotowa piękna?-Kiwam głową i prowadzi mnie do swojego samochodu, Niall nie wygląda najgorzej. Ma na sobie snap-back, biały t-shirt i jeansy. Jechaliśmy chwilę zanim stanęliśmy przed małą kawiarnią. Obiega wokół samochód i otwiera mi drzwi. Mocno owija rękę wokół mojej talii i prowadzi do kawiarni.
-Wyglądasz bardzo seksownie w tych jeansach Lillie.-Wyszeptał mi do ucha, gdy czekamy na kelnerkę, żeby zaprowadziła nas do naszego stolika. Czuję jak jego dłoń rozpoczyna podróż w dół na mój tyłek, ale szturchnęłam go.
-Nie tutaj Niall.
-W porządku, więc w domu.-Czuję jego uśmieszek i oczywiście po prostu przewróciłam oczami. W końcu siedzimy przy stoliku naprzeciwko siebie. Niall nalewa nam trochę wina, patrząc na mnie i uśmiechając się.
-Nie mogłem doczekać się wieczora.-Nie czekaj na mnie, abym powiedziała to samo.
-Więc powiedz mi Lillie. Opowiedz mi o sobie. Kim jesteś. Co ci się podoba. Powiedz mi.
-Cóż lubię długie spacery po plaży i...
-Haha bardzo śmieszne mądralo. Ale poważnie...
-Jestem otwartą książką Horan.-Uśmiechnął się głupkowato.
-Dobrze. Z iloma facetami byłaś przede mną?
-Nie jestem z tobą... i około dwóch. Dlaczego?
-Po prostu zastanawiam się.. i ty jesteś ze mną.-Bierze kęs swojego jedzenia.
-Udowodnię ci, że pasuję ci to. Chcesz jeszcze jednego?-Zacisnęłam szczękę, dzięki czemu zachichotał.
-Tylko żartowałem kochanie, na razie tak czy inaczej. Więc twój ulubiony kolor, film i kwiat?-Zmarszczyłam brwi.
-Czy to jest, dwadzieścia pytań?
-Wystarczy odpowiedzieć na pytania Lillie.-Przewracam oczami na niego, ale odpowiadam.
-Żółty, "Juno" i dość banalne, lilie.-Uśmiechnął się na moją odpowiedź i zamówił coś przed kontynuowaniem.
-Dobrze, jak najdalej zaszłaś z mężczyzną?-Prawie zakrztusiłam się moim winem. Czy on tak poważnie? Myślę, że tak.
-Nie odpowiem na to pytanie.-Powiedziałam, łapiąc oddech.
-Dlaczego nie?
-Bo to n-nie twoja sprawa!-Jego twarz skamieniała.
-Twoja sprawa, to moja sprawa. Rozumiesz? Teraz proszę powiedz?-Jego ton złagodniał na końcu. Westchnęłam.
-Dobrze, nie jestem dziewicą, jeśli o to pytasz.-Skinął głową. Mogę powiedzieć, że nie podoba mi się to, że ktoś wyciąga to ode mnie. Ale jednak stało się to.
-Ile masz lat?-Pyta zmieniając temat.
-18, ty?
-21.-Dziękuje, kelnerce kiedy podała nam danie.
-Teraz moja kolej, aby zadawać pytania.-Mówię twardo, tak jak potrafię, a on śmieję się z mojego tonu.
-Dobrze?-Powiedział żebym kontynuowała.
-Blizny Niall. Skąd one pochodzą?-Jego twarz zrobiła się pochmurna.
-Nie to.-Mówi, a ja mam zamiar się kłócić, ale on po prostu nie odpowie.
-Nie to, Lillie.-Westchnęłam i wybieram inny temat.
-Co się stało w klubie? Alex to znaczy...-On spina się jeszcze bardziej.
-Cóż, kiedy zobaczyłem go jak przeciąga cię z klubu w uliczkę na dół to poszedłem za nim, więc byłem pewien, że nie zrani cię.-Popatrzył na mnie, a ja skinęłam głową żeby kontynuował.
-Kiedy to zrobił ja, uhh, dopilnowałem go. A potem przywiozłem cię do mnie.-Patrzę na niego zaniepokojona.
-Nigdy cię nie zapytałam co właściwie stało się z Alex'em... co z nim zrobiłeś?-Czuję szybkie bicie mojego serca.
-Nic, o co byś się musiała martwić. On nie dotknie cię już nigdy.-Mówi, omijając pytanie, przy tym biorąc kawałek swojego jedzenia. Mój oddech tak jakby stanął w gardle, gdy zobaczyłam jego kostki u rąk. Szybko je chowa, zaciskając szczękę. Miał na nich strupy, wyglądały źle. Mój żołądek skręcił się.
-Niall... czy ty... czy ty... czy on jest martwy?-Podniósł głowę do góry na moje pytanie.
-Oczywiście, że nie!-Krzyknął. Bierze głęboki oddech przed kontynuowaniem.
-Dałem mu lekki wycisk, sprawiając, że on już nie położy rąk na tobie.-Powiedział, przez zaciśnięte zęby.
-Wszystko w porządku?-Pytam, cichym głosem.
-Powiedzmy, że minie trochę czasu jak wyzdrowieje.
-Nie mówiłam o nim...-Niebieskie oczy Niall'a spojrzały na moje brązowe, a następnie na jego kostki.
-Nie, jest dobrze.-Wydaje się być zszokowany na moje pytanie.
-Nie wiedziałem, że się martwisz.-Powiedział, a ja uśmiechnęłam się. Patrzę na bok i wzdycham.
-Martwię się Niall. Ja to robię. -Zwracam mój wzrok na niego, a jego uśmiech osadza się na jego twarzy. To nie diabelski uśmiech, jak pokazuję czasami, tylko ciepły uśmiech. Moje serce przyśpiesza. Niall zostawia napiwek na stole i podaję mi rękę.
-Chodź. Zabiorę cię do domu.-Podaję mu rękę i prowadzi mnie z powrotem do samochodu. Jestem zaskoczona, że nie zmusza mnie, żebym jechała z nim do jego domu. Mimo, że Niall ma tajemnice nie poddam się. Niestety, byłam pod wrażeniem.
-Twoi rodzice mają wspaniałą córkę.-Powiedział, skręcając na mój podjazd. Skrzywiłam się.
-Moi rodzice... to nie dobry temat.-Zmarszczył brwi.
-Inna historia na inny czas.-Uśmiechnął się.
-Więc, jesteś zadowolona z randki? Dość jak na jutrzejszy dzień?
-Czy mam wybór?-Jego uśmiech staję się szerszy.
-Nie.
-Więc, zobaczymy się jutro.-Mam zamiar wyjść, kiedy przyciąga mnie do siebie i nagle całuję.
-Nie mogę się doczekać.-Wyszeptał po odsunięciu się, a ja nadal jestem zszokowana, kiedy wychodzę, a on odjeżdża. Przyłożyłam opuszki palców do ust i uśmiechnęłam się Cholera. Zaczyna mi się to podobać. Wchodzę do środka i przechodzę szybko, żeby Becca mnie nie zbombardowała pytaniami. Przeniosłam się do swojego łóżka i wskoczyłam do niego.
Niall: Dobranoc kochanie. Będę śnił o tobie dzisiaj.
Czytam kiedy mój telefon zaświeca się.
Lillie: Dobranoc Horan.
Wyłączyłam telefon i poczułam, że moje oczy się zamykają. Niall zawitał do mojej głowy. Miał ciemną stronę. Gwałtowność. Również jego przeszłość nie była dobra. Byłam zdecydowana, żeby go rozgryźć. Myślę, że nie będę zadowolona z tego co znajdę. Ale było już za późno. Drzwi zostały otwarte i nie chcę tego zatrzymać. Chciałam dowiedzieć się czegoś o Niall'u, nawet jeśli mi się nie spodoba to. Mam wrażenie, że on nie odejdzie tak szybko. I szczerze... Nie chcę na niego naciskać.
-----------
są zamknięte*- chodzi o drzwi wejściowe do domu.
------
I rozdział 5 :) Zachęcam do komentowania. To naprawdę mnie motywuje i mam uśmiech na twarzy. Więc jeśli czytasz to napisz krótkie 'czytam'. Naprawdę tyle mnie uszczęśliwi. Do następnego ♥
-Słuchaj, muszę iść, ale nie martw się zrobię to.-Powiedział szybko. Czuję, że łóżko opada tam gdzie leże, więc szybko zamykam oczy. Ale nie mogę oszukać Niall'a.
-Obudź się kochanie.-Wyszeptał mi do ucha. Zatrzepotałam i otwarłam oczy, widząc Niall'a, spoglądającego na mnie.
-Dobrze spałaś?-Przytakuję, powodując uśmiech na jego ustach.
-Jesteś podekscytowana na naszą wieczorną randkę?-Skrzywiłam się, a on się zaśmiał.
-Oczywiście, że jesteś.-Mówi wstając. Usiadłam i czuję się lepiej niż wczoraj.
-Jak się czujesz?-Wzruszyłam ramionami.
-Lepiej niż wczoraj... uh, Niall z kim rozmawiałeś przez telefon?-Pytam zdenerwowana.
-Z moim szefem.-Powiedział surowo.
-Masz pracę? Co robisz?-Mówię zszokowana.
-Jestem, pewnego rodzaju posłańcem.-Dlaczego on jest taki dziwny? Więc, tajemniczość powraca? Przedtem mogłam powiedzieć cokolwiek, a teraz on wychodzi. Nie podobało mi się to, gdy to robił. Po chwili wraca z tostami.
-Idę wziąć prysznic, a ty zjedz to.-Powiedział, zwracając się do mnie, zanim poszedł do łazienki.
-Oh i nie wychodź, są zamknięte.*-Uśmiechnął się głupkowato. Przewróciłam oczami, biorąc kęs tosta.
-Poczekaj Niall, nie powinniśmy porozmawiać o ostatniej nocy?-Jego dłoń zacisnęła się na klamce.
-Na obiedzie.-Było słychać chłód w jego głosie, więc niech tak będzie. Na razie tak czy inaczej. Zamknął drzwi do łazienki i słyszę tylko szum wody, więc wstałam. Zaczynam chodzić po salonie. Wszystko wygląda normalnie, nigdzie żadnych trupów. To dobrze. Ale to co pomyślałam, że jest dziwne to, to że nie ma żadnych zdjęć rodzinnych. Czy on nie ma rodziny? Zaczynam się patrzeć na książki, które posiada. Stare, wszystkie są stare. Jak "Hardy Boys" czy "Sherlock Holmes". Tacę zainteresowanie jego, małym, zbiorem książek, dopóki nie dostrzegam czegoś na wygląd jednego z nich. Podnoszę to i oglądam,wydaję się, że on jest na zdjęciu. To Niall z innym facetem. Mają bronie przerzucone przez ramiona. Przypominali siebie nawzajem. Słyszę skrzypienie podłogi za mną, na co podskakuję. Twarz Niall'a wyraźnie mówi, że nie jest zadowolony, że tu jestem i wścibiam nosa. Czuję, że się rumienie, gdy szybko zdaję sobie sprawę, że ma na sobie tylko ręcznik zawiązany, luźno wokół bioder. Podchodzi do mnie szybko i zabiera zdjęcie z mojej ręki. Muszę powiedzieć, że wygląda bardzo seksownie, z mokrymi włosami i umięśnionym ciałem. Staram się wyrzucić te uczucia na bok, gdy patrzy w dół na zdjęcie i wzdycha.
-To mój brat.-Powiedział, nie odrywając oczu od zdjęcia.
-Greg.-Kiwam głową, uznając, że moje nogi nagle stały się ciekawe. Czuję się źle, że wściubiam nosa, ale jeśli on zamyka mnie w domu to naturalne. Położył zdjęcie z powrotem na książce i spojrzał na mnie. Staram się bardzo, żeby moje oczy nie powędrowały w dół na jego biodra. On dostrzegł moją walkę i zaśmiał się. Tak jak zawsze to robi.
-Jesteś zdenerwowana?-Mówi szyderczo. Patrzę w jego oczy pełne wyzywającego spojrzenia. Ale nie tym razem. Przygryzłam wargę, niepewna co powiedzieć. Wydaję się być niezadowolony z tego. Pochyla się, prawie całkowicie zamykając przestrzeń między nami.
-Pragnę cię.-Wyszeptał, wysyłając dreszcze na moich plecach. Moje serce przyspieszyło, ale dalej stoję nieruchomo. Niall przycisnął delikatnie wargi do moich. Nie był taki jak inne. Nie myślałam, że słowo delikatny jest w jego słowniku. Ale był. Udowodniłam, że to było omylne. Powiedziałam sobie, że powinnam z nim walczyć. Nie pozwolić mu, mieć kontrolę nade mną. Nie miałam wyboru. Niall próbuje, dostać się swoim językiem do moich ust. Nie daję mu i odsuwa się. Cofa się i chichocze.
-Zabiorę cię do domu, żebyś mogła przygotować się do naszej randki.-Mówi wchodząc do łazienki i wracając z powrotem w pełni ubrany. Odwozi mnie domu i nie odjeżdża, dopóki nie jestem w mieszkaniu. Martwię się o Becce. Śpieszę się, żeby znaleźć ją rozwaloną na kanapie, z lodem na głowie. Kac.
-Gdzie byłaś? Z panem McMarzycielskim?-Ona nawet nie patrzy na mnie.
-Nie, właściwie byłam z Niall'em, pan McMarzycielski odrzucił mnie i próbował zgwałcić w swoim vanie.-Podskoczyła.
-Czekaj, poważnie?!-O mój Boże, jak uciekłaś?
-Niall.-Jej brwi złączyły się razem.
-Niall jak on...
-Posłuchaj, to długa historia, ale wszystko ci wyjaśnię, kiedy wrócę z mojej randki.
-Randka? Z kim? Niall?!-Przytakuję nerwowo. Kręci głową na mnie i z powrotem się kładzie.
-Oh, był miły przy okazji.-Powiedziała stanowczo. Wciąż była w szoku, że to zrobił. Ale potem znowu zaczęłyśmy rozmawiać o Niall'u.
-Hej, a jak wróciłaś z klubu?-Zapytałam, zabierając swoją kurtkę.
-Właściwie, złapałam taksówkę, przepraszam byłam pijana.-Przewróciłam oczami na nią. I tak nie miało to znaczenia. Weszłam pod prysznic, żeby się zrelaksować. Nie było dużo pytań, które chciałam zadać Niall'owi wieczorem. O swojej pracy, bratu i najważniejsze, o nim. Nie chce wyjść na wścibską sukę, ale chce dowiedzieć się coś o Niall'u, co jest prawdą do cholery. Nie będę kłamać, że nie chciałam iść na tą randkę. To daję mi szansę, żeby dowiedzieć się coś o Niall'u. Wyszłam z pod prysznica i popatrzyłam na telefon. Wiadomość od Niall'a. Nie pamiętam, żebym dawała mu mój numer, ale też nie pamiętam rzeczy, które robię z nim z własnej woli. Musiał wpisać mi swój numer kiedy spałam.
Niall: Włóż coś ładnego księżniczko... Coś z łatwym dostępem ;)
Lillie: Możesz pomarzyć Horan.
Niall: Zrobię to ;)
Przewróciłam oczami na niego i odłożyłam telefon, aby zacząć szykować się.
~~~~
-Jest tutaj!-Becca krzyczy z kuchni. Schodzę w moich obcisłych jeansach, z prostym kwiatowym topem na dół, aby znaleźć Niall'a siedzącego na mojej kanapie. Wstał i uśmiechnął się do mnie.
-Jesteś gotowa piękna?-Kiwam głową i prowadzi mnie do swojego samochodu, Niall nie wygląda najgorzej. Ma na sobie snap-back, biały t-shirt i jeansy. Jechaliśmy chwilę zanim stanęliśmy przed małą kawiarnią. Obiega wokół samochód i otwiera mi drzwi. Mocno owija rękę wokół mojej talii i prowadzi do kawiarni.
-Wyglądasz bardzo seksownie w tych jeansach Lillie.-Wyszeptał mi do ucha, gdy czekamy na kelnerkę, żeby zaprowadziła nas do naszego stolika. Czuję jak jego dłoń rozpoczyna podróż w dół na mój tyłek, ale szturchnęłam go.
-Nie tutaj Niall.
-W porządku, więc w domu.-Czuję jego uśmieszek i oczywiście po prostu przewróciłam oczami. W końcu siedzimy przy stoliku naprzeciwko siebie. Niall nalewa nam trochę wina, patrząc na mnie i uśmiechając się.
-Nie mogłem doczekać się wieczora.-Nie czekaj na mnie, abym powiedziała to samo.
-Więc powiedz mi Lillie. Opowiedz mi o sobie. Kim jesteś. Co ci się podoba. Powiedz mi.
-Cóż lubię długie spacery po plaży i...
-Haha bardzo śmieszne mądralo. Ale poważnie...
-Jestem otwartą książką Horan.-Uśmiechnął się głupkowato.
-Dobrze. Z iloma facetami byłaś przede mną?
-Nie jestem z tobą... i około dwóch. Dlaczego?
-Po prostu zastanawiam się.. i ty jesteś ze mną.-Bierze kęs swojego jedzenia.
-Udowodnię ci, że pasuję ci to. Chcesz jeszcze jednego?-Zacisnęłam szczękę, dzięki czemu zachichotał.
-Tylko żartowałem kochanie, na razie tak czy inaczej. Więc twój ulubiony kolor, film i kwiat?-Zmarszczyłam brwi.
-Czy to jest, dwadzieścia pytań?
-Wystarczy odpowiedzieć na pytania Lillie.-Przewracam oczami na niego, ale odpowiadam.
-Żółty, "Juno" i dość banalne, lilie.-Uśmiechnął się na moją odpowiedź i zamówił coś przed kontynuowaniem.
-Dobrze, jak najdalej zaszłaś z mężczyzną?-Prawie zakrztusiłam się moim winem. Czy on tak poważnie? Myślę, że tak.
-Nie odpowiem na to pytanie.-Powiedziałam, łapiąc oddech.
-Dlaczego nie?
-Bo to n-nie twoja sprawa!-Jego twarz skamieniała.
-Twoja sprawa, to moja sprawa. Rozumiesz? Teraz proszę powiedz?-Jego ton złagodniał na końcu. Westchnęłam.
-Dobrze, nie jestem dziewicą, jeśli o to pytasz.-Skinął głową. Mogę powiedzieć, że nie podoba mi się to, że ktoś wyciąga to ode mnie. Ale jednak stało się to.
-Ile masz lat?-Pyta zmieniając temat.
-18, ty?
-21.-Dziękuje, kelnerce kiedy podała nam danie.
-Teraz moja kolej, aby zadawać pytania.-Mówię twardo, tak jak potrafię, a on śmieję się z mojego tonu.
-Dobrze?-Powiedział żebym kontynuowała.
-Blizny Niall. Skąd one pochodzą?-Jego twarz zrobiła się pochmurna.
-Nie to.-Mówi, a ja mam zamiar się kłócić, ale on po prostu nie odpowie.
-Nie to, Lillie.-Westchnęłam i wybieram inny temat.
-Co się stało w klubie? Alex to znaczy...-On spina się jeszcze bardziej.
-Cóż, kiedy zobaczyłem go jak przeciąga cię z klubu w uliczkę na dół to poszedłem za nim, więc byłem pewien, że nie zrani cię.-Popatrzył na mnie, a ja skinęłam głową żeby kontynuował.
-Kiedy to zrobił ja, uhh, dopilnowałem go. A potem przywiozłem cię do mnie.-Patrzę na niego zaniepokojona.
-Nigdy cię nie zapytałam co właściwie stało się z Alex'em... co z nim zrobiłeś?-Czuję szybkie bicie mojego serca.
-Nic, o co byś się musiała martwić. On nie dotknie cię już nigdy.-Mówi, omijając pytanie, przy tym biorąc kawałek swojego jedzenia. Mój oddech tak jakby stanął w gardle, gdy zobaczyłam jego kostki u rąk. Szybko je chowa, zaciskając szczękę. Miał na nich strupy, wyglądały źle. Mój żołądek skręcił się.
-Niall... czy ty... czy ty... czy on jest martwy?-Podniósł głowę do góry na moje pytanie.
-Oczywiście, że nie!-Krzyknął. Bierze głęboki oddech przed kontynuowaniem.
-Dałem mu lekki wycisk, sprawiając, że on już nie położy rąk na tobie.-Powiedział, przez zaciśnięte zęby.
-Wszystko w porządku?-Pytam, cichym głosem.
-Powiedzmy, że minie trochę czasu jak wyzdrowieje.
-Nie mówiłam o nim...-Niebieskie oczy Niall'a spojrzały na moje brązowe, a następnie na jego kostki.
-Nie, jest dobrze.-Wydaje się być zszokowany na moje pytanie.
-Nie wiedziałem, że się martwisz.-Powiedział, a ja uśmiechnęłam się. Patrzę na bok i wzdycham.
-Martwię się Niall. Ja to robię. -Zwracam mój wzrok na niego, a jego uśmiech osadza się na jego twarzy. To nie diabelski uśmiech, jak pokazuję czasami, tylko ciepły uśmiech. Moje serce przyśpiesza. Niall zostawia napiwek na stole i podaję mi rękę.
-Chodź. Zabiorę cię do domu.-Podaję mu rękę i prowadzi mnie z powrotem do samochodu. Jestem zaskoczona, że nie zmusza mnie, żebym jechała z nim do jego domu. Mimo, że Niall ma tajemnice nie poddam się. Niestety, byłam pod wrażeniem.
-Twoi rodzice mają wspaniałą córkę.-Powiedział, skręcając na mój podjazd. Skrzywiłam się.
-Moi rodzice... to nie dobry temat.-Zmarszczył brwi.
-Inna historia na inny czas.-Uśmiechnął się.
-Więc, jesteś zadowolona z randki? Dość jak na jutrzejszy dzień?
-Czy mam wybór?-Jego uśmiech staję się szerszy.
-Nie.
-Więc, zobaczymy się jutro.-Mam zamiar wyjść, kiedy przyciąga mnie do siebie i nagle całuję.
-Nie mogę się doczekać.-Wyszeptał po odsunięciu się, a ja nadal jestem zszokowana, kiedy wychodzę, a on odjeżdża. Przyłożyłam opuszki palców do ust i uśmiechnęłam się Cholera. Zaczyna mi się to podobać. Wchodzę do środka i przechodzę szybko, żeby Becca mnie nie zbombardowała pytaniami. Przeniosłam się do swojego łóżka i wskoczyłam do niego.
Niall: Dobranoc kochanie. Będę śnił o tobie dzisiaj.
Czytam kiedy mój telefon zaświeca się.
Lillie: Dobranoc Horan.
Wyłączyłam telefon i poczułam, że moje oczy się zamykają. Niall zawitał do mojej głowy. Miał ciemną stronę. Gwałtowność. Również jego przeszłość nie była dobra. Byłam zdecydowana, żeby go rozgryźć. Myślę, że nie będę zadowolona z tego co znajdę. Ale było już za późno. Drzwi zostały otwarte i nie chcę tego zatrzymać. Chciałam dowiedzieć się czegoś o Niall'u, nawet jeśli mi się nie spodoba to. Mam wrażenie, że on nie odejdzie tak szybko. I szczerze... Nie chcę na niego naciskać.
-----------
są zamknięte*- chodzi o drzwi wejściowe do domu.
------
I rozdział 5 :) Zachęcam do komentowania. To naprawdę mnie motywuje i mam uśmiech na twarzy. Więc jeśli czytasz to napisz krótkie 'czytam'. Naprawdę tyle mnie uszczęśliwi. Do następnego ♥
sobota, 10 maja 2014
Rozdział 4
-Jestem gotowa, na mój taniec.-Becca piszczy z siedzenia kierowcy. Pod głosiła radio i zaczęła głośno śpiewać. Nie mogłam powstrzymać śmiechu na ten widok. Jesteśmy w drodze do klubu i jestem zbyt podekscytowana. Nie tylko dlatego, że będę później sikała przed Niall'em*, ale teraz myślę, że to jedyny powód. I muszę przyznać, że ja i Becca wyglądamy gorąco. Ma na sobie krótkie shorty z mocno czerwonym topem, a ja ubrałam coś trochę bardziej seksownego. Mam czarną, obcisłą sukienkę, która przytuliła idealnie moje ciało. Wchodzimy do klubu i czuję moje kołatanie serca z podniecenia. Wkrótce ja i Becca jesteśmy na parkiecie. Dołączyła do tego muzyka i zaczęłyśmy szaleć. To było miłe. Mogłam odpocząć od wszystkiego. Wiem, że to dziwne, ale czuję jakby ktoś mnie obserwował. To głupie, bo to klub. Wiele osób zapewne patrzy na mnie. Jednak to było inne. To nie było takie szybkie spojrzenie. To było jakby tylko na mnie się patrzył. Mrugam oczami i próbuje znaleźć źródło. Gdzie do diabła to jest. Moje oczy prze skanowały wszystkich w klubie. Nic. Moje oczy zobaczyły brudne, blond włosy. Mrugam jeszcze raz, ale jego już nie ma. Niall. Tak to on. To musiał być on. Chcę iść tam, ale czuję jak ktoś dotyka mojego ramienia. Becca.
-Dobrze się bawisz suko?!-Przekrzykuję muzykę.
-Ummm tak.-Mówię nerwowo, wciąż szukając Niall'a jeśli rzeczywiście tu był.
-No dobra! Teraz idź porozmawiaj z tym chłopakiem.-Zwraca się do baru, gdzie siedzi atrakcyjny facet, który patrzy na mnie.
-On naprawdę chce ciebie! Teraz idź!-Popycha mnie w jego kierunku. Patrzę na nią, ale ona unosi kciuki w górę na zachętę. Przewracam oczami, ale od niechcenia toruję sobie do niego drogę. Uśmiecha się, gdy to widzi.
-Więc, witaj.-Powiedział, pokazując swoje idealne olśniewające zęby.
-Cześć.-Moja nieporadność zaczyna kopać mnie.
-Kupuję drinka tej pięknej dziewczynie.-Mówi do barmana. Rumienie się kiedy on próbuje flirtować ze mną. Zazwyczaj nie robię tego. Ale potem pomyślałam, gdybym to zrobiła Niall byłby wściekły. A jeśli on naprawdę tu jest, chciałam mu to pokazać. Nie chce wrócić z tym facetem do domu, czy coś, po prostu tylko nieszkodliwie poflirtujemy i może będzie pocałunek. Facet przybliża się do mnie.
-Jestem Alex.
-Lillie.-Uśmiechnęłam się.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny.-Rany, gdzieś to już słyszałam.Uśmiechnęłam się i przybliżyłam się do niego. Nie jestem dziwką, przysięgam tylko po prostu, jeśli Niall tu jest, może przyjdzie tu. Chyba po prostu powtarzam sobie, że złapie go na gorącym uczynku. Drzwi nie chcą się otworzyć. Być może robię to dlatego, że chce się z nim zobaczyć? Nie, nie to nie było to. To nie mogło być. Niall po prostu był tajemniczy. Nie wiem.
-Więc, zastanawiam się, dlaczego twój chłopak pozwolił ci przyjść do klubu samej.-Alex powiedział, wyciągając mnie z moich myśli.
-Oh, ja uh nie mam chłopaka.-Uśmiecha się.
-No dobrze, będzie łatwiej.-Mrugnął, a ja próbuję się uśmiechnąć. Barman postawił napój owocowy patrząc na Alex'a i na mnie. Alex ma zamiar mi go podać, gdy jego twarz wykrzywia się w uśmiechu.
-Oh, masz tu coś.-Mówi wskazując miejsce na mojej sukience. Patrzę w dół i sprawdzam, ale nic nie znalazłam.
-O mam.-Mówi z uśmiechem. Wręcza mi drinka i biorę go niechętnie. To jest dobre. Smakuje jak wino, ale jest bardziej chłodne, nie wiem, na bazie alkoholu. Alex uśmiech się kiedy piję.
-Smakuję ci?-Kiwam głową i uśmiecham się.
-Więc, dlaczego nie skończysz, a potem pójdziemy potańczyć?
-No dobrze.-Staram się pić szybciej, chcąc dostać się na parkiet razem z nim. Po wypiciu wszystkiego, biorę go za rękę i prowadzę na parkiet. Mam nadzieję, że Niall był tu naprawdę inaczej zrobię z siebie osła. Myślę, że to nie ma znaczenia, choć. Co mnie to obchodzi? Alex i ja zaczynamy się poruszać w rytm muzyki. Był świetny. Bezpiecznie poruszał moimi biodrami na jego. Czułam się miło, nie będę kłamać. O półmetku tej piosenki zaczynam się czuć dziwnie. Nie wiem, to nie jest pijane uczucie. W mojej głowie zaczyna się kręcić, to nie ma sensu. Wszystko zaczynało się rozmazywać i czułam jak wszystko wiruję. Co się dzieje? Czułam jak Alex bezpiecznie umieścił swoje ramię wokół mojej talii i zaczął prowadzić mnie gdzieś. Nie jestem pewna gdzie, bo wszystko było zniekształcone. Nie podoba mi się to w ogóle. Ale ja nie mogę nic z tym zrobić. To było jakbym była odłączona od swojego ciała. Alex nic nie powiedział do mnie. Nie zapytał się, czy jest wszystko w porządku lub żebym usiadła. Nie, on po prostu prowadzi mnie na zewnątrz, przez ulice. Cholera, cholera on próbuje mnie zgwałcić. Dał mi narkotyki i teraz będzie próbował mnie zgwałcić. Mój umysł wariuje, ale jak to powiedziałam, byłam odłączona od swojego ciała i nie mogę nic zrobić. Chciałam coś zrobić, krzyczeć, płakać, biegać, cokolwiek! Ale nie mogłam, jestem całkowicie sparaliżowana i nie mogę zrobić żadnej z tej rzeczy. Alex zatrzymuję się kiedy dochodzimy do bordowej furgonetki. Otworzył boczne drzwi i położył mnie w środku. Nie, nie, nie, nie! Zrób coś Lillie, cokolwiek! Nie widziałam tego, żeby dał mi dragi. Jak to się stało! Powinnam była słuchać Niall'a. Drugi zaczynają przemawiać przez mój umysł, popatrzyłam się w lewo. Czuję dotyk na suwaku i na moich udach pod sukienką. Nie chciałam już czuć niczego. Na początku myślałam, że to narkotyki, ale szybko zdaję sobie sprawę, że to nie to. Usłyszałam stłumione krzyki i rozumiem teraz, że Alex został ściągnięty ze mnie. Dzięki Bogu. Chciałabym zobaczyć co się dzieje, ale mój umysł jest otępiały. Słyszę tylko dźwięki, chrząkanie i plucie. W kółko i w kółko. Co się dzieje? Słyszę jak ktoś biadoli i skomli znowu i znowu, aż czuję czyjś dotyk. Wiem na pewno, że to nie Alex. Nie, te ręce były bardziej szorstkie i duże. Czuję, że mnie podnosi i zdaję sobie sprawę, że moje oczy są zamknięte. Próbuje je otworzyć, ale to nie działa. Reszta staję się rozmyciem. Jestem pewna, że wszystko zgubię gdy następnie budzę się w czyimś łóżku. Moje oczy leniwie się otwierają i skanują wszystko. To miejsce wygląda znajomo. To uderza we mnie. Patrzę w dół gdy zakręciło mi się w głowię.
-Woah, a o to księżniczka.-Niall. Jestem u niego, w jego łóżku. Ponownie. Szukam go i znajduję go, opierającego się o framugę drzwi. Ma kamienny wyraz twarzy.
-Co, kiedy ja się tu znalazła?-Wykrztusiłam. Bierze głęboki oddech, zanim od powiedział.
-Byłaś pod wpływem narkotyków i zostałabyś zgwałcona. Ale po raz, kolejny uratowałem cie.-Jego głos jest złośliwy.
-Skąd wiedziałeś gdzie jestem?-Powiedziałam szeptem. Patrzy w dół i nie odpowiada.
-Ś-śledziłeś mnie?
-Być może.-To wszystko co powiedział.
-Dałem ci przysługę, choć mówiłem ci nie idź.-Był wściekły, a we mnie rósł strach.
-Zostałabyś może zgwałcona, pobita lub zabita! Twoje szczęście, że śledziłem cię!
-Co cie to obchodzi!-Powiedziałam gwałtownie.
-Co do cholery cię to obchodzi, co się ze mną dzieję?-Jego szczęka zaciska się.
-Bo. Należysz. Do. Mnie.-Warknął. Patrzę na niego, nie wiedząc co powiedzieć. Podchodzi do mnie i czuję jak moje serce szybko biję, gdy wspina się na mnie. Jestem sparaliżowana ze strachu, aby cokolwiek zrobić. Zaczyna się ocierać o mnie i całuję mnie. Być może z emocji. Ja naprawdę oddałam pocałunek. Myślę, że to z obawy bo boję się. Ale mała część mnie mówi, że oddałam pocałunek bo chciałam. Niall przesuwa się z pocałunkami w dół na moją szczękę, a potem na szyję. Zaczął ssać i trafił w mój czuły punkt. Próbuję stłumić jęk, ale nie udaję się. Czuję jego uśmieszek na mojej skórze, kiedy on nadal delikatne przygryzał ją.
-Niall.-Dyszę gdy zaczyna mnie boleć.
-Gotowe.-To wszystko co powiedział przed spacerowaniem po pokoju. Byłam oszołomiona nic nie robiąc. Czy on... zaznaczył mnie? Czuję, że moje serce trzepota i nabiera tempa. Niall wraca z wodą i podaję ja mi, siadając przy mnie.
-Więc tak myślałem.-Zaczął.
-Pójdziemy jutro na randkę?-Prawie zakrztusiłam się wodą.
-Dlaczego?-Powiedziałam.
-Bo lubię cię i chce poznać cię lepiej? To jest to co robisz zwykle na randkach, które znasz.-Mówi z dużą ilością sarkazmu.
-Więc, odbiorę cię o szóstej.-To nie było pytanie. Przewróciłam oczami i prychnęłam, odwracając się do niego plecami.
-Dobranoc Lillie.-Nie od powiedziałam. Nadal leżał koło mnie z ramionami w okół mnie. Zaczynają "podróżować" w dół na moje biodra, ale szturcham go w żebra, zanim będzie mógł iść dalej. Zaśmiał się do mojego ucha, powodując, że jego gorący oddech uderzył we mnie. Mój umysł zaczyna się zastanawiać, jak będzie wyglądała nasza randka jutro. Kurwa, dlaczego się nie kłóciłam? Dlaczego nie krzyczałam na niego? Nowe pytania. To dlatego, że częściowo chcę iść w tym dniu. Bo Niall jest taki przekonujący i tajemniczy, dzięki temu przyciąga mnie do siebie. Choć wiem, że Niall coś ukrywa i nic nie mogę na to poradzić. Nie mogę pomóc, ale chcę tego.
----------------------------
sikała przed Niall'em*- Chodzi o to, że będzie się go tak bała, że będzie sikać.
----------------------------
Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału. Miałam dużo na głowie. W szkole zwaliło się dużo sprawdzianów :/ Do następnego :)
-Dobrze się bawisz suko?!-Przekrzykuję muzykę.
-Ummm tak.-Mówię nerwowo, wciąż szukając Niall'a jeśli rzeczywiście tu był.
-No dobra! Teraz idź porozmawiaj z tym chłopakiem.-Zwraca się do baru, gdzie siedzi atrakcyjny facet, który patrzy na mnie.
-On naprawdę chce ciebie! Teraz idź!-Popycha mnie w jego kierunku. Patrzę na nią, ale ona unosi kciuki w górę na zachętę. Przewracam oczami, ale od niechcenia toruję sobie do niego drogę. Uśmiecha się, gdy to widzi.
-Więc, witaj.-Powiedział, pokazując swoje idealne olśniewające zęby.
-Cześć.-Moja nieporadność zaczyna kopać mnie.
-Kupuję drinka tej pięknej dziewczynie.-Mówi do barmana. Rumienie się kiedy on próbuje flirtować ze mną. Zazwyczaj nie robię tego. Ale potem pomyślałam, gdybym to zrobiła Niall byłby wściekły. A jeśli on naprawdę tu jest, chciałam mu to pokazać. Nie chce wrócić z tym facetem do domu, czy coś, po prostu tylko nieszkodliwie poflirtujemy i może będzie pocałunek. Facet przybliża się do mnie.
-Jestem Alex.
-Lillie.-Uśmiechnęłam się.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny.-Rany, gdzieś to już słyszałam.Uśmiechnęłam się i przybliżyłam się do niego. Nie jestem dziwką, przysięgam tylko po prostu, jeśli Niall tu jest, może przyjdzie tu. Chyba po prostu powtarzam sobie, że złapie go na gorącym uczynku. Drzwi nie chcą się otworzyć. Być może robię to dlatego, że chce się z nim zobaczyć? Nie, nie to nie było to. To nie mogło być. Niall po prostu był tajemniczy. Nie wiem.
-Więc, zastanawiam się, dlaczego twój chłopak pozwolił ci przyjść do klubu samej.-Alex powiedział, wyciągając mnie z moich myśli.
-Oh, ja uh nie mam chłopaka.-Uśmiecha się.
-No dobrze, będzie łatwiej.-Mrugnął, a ja próbuję się uśmiechnąć. Barman postawił napój owocowy patrząc na Alex'a i na mnie. Alex ma zamiar mi go podać, gdy jego twarz wykrzywia się w uśmiechu.
-Oh, masz tu coś.-Mówi wskazując miejsce na mojej sukience. Patrzę w dół i sprawdzam, ale nic nie znalazłam.
-O mam.-Mówi z uśmiechem. Wręcza mi drinka i biorę go niechętnie. To jest dobre. Smakuje jak wino, ale jest bardziej chłodne, nie wiem, na bazie alkoholu. Alex uśmiech się kiedy piję.
-Smakuję ci?-Kiwam głową i uśmiecham się.
-Więc, dlaczego nie skończysz, a potem pójdziemy potańczyć?
-No dobrze.-Staram się pić szybciej, chcąc dostać się na parkiet razem z nim. Po wypiciu wszystkiego, biorę go za rękę i prowadzę na parkiet. Mam nadzieję, że Niall był tu naprawdę inaczej zrobię z siebie osła. Myślę, że to nie ma znaczenia, choć. Co mnie to obchodzi? Alex i ja zaczynamy się poruszać w rytm muzyki. Był świetny. Bezpiecznie poruszał moimi biodrami na jego. Czułam się miło, nie będę kłamać. O półmetku tej piosenki zaczynam się czuć dziwnie. Nie wiem, to nie jest pijane uczucie. W mojej głowie zaczyna się kręcić, to nie ma sensu. Wszystko zaczynało się rozmazywać i czułam jak wszystko wiruję. Co się dzieje? Czułam jak Alex bezpiecznie umieścił swoje ramię wokół mojej talii i zaczął prowadzić mnie gdzieś. Nie jestem pewna gdzie, bo wszystko było zniekształcone. Nie podoba mi się to w ogóle. Ale ja nie mogę nic z tym zrobić. To było jakbym była odłączona od swojego ciała. Alex nic nie powiedział do mnie. Nie zapytał się, czy jest wszystko w porządku lub żebym usiadła. Nie, on po prostu prowadzi mnie na zewnątrz, przez ulice. Cholera, cholera on próbuje mnie zgwałcić. Dał mi narkotyki i teraz będzie próbował mnie zgwałcić. Mój umysł wariuje, ale jak to powiedziałam, byłam odłączona od swojego ciała i nie mogę nic zrobić. Chciałam coś zrobić, krzyczeć, płakać, biegać, cokolwiek! Ale nie mogłam, jestem całkowicie sparaliżowana i nie mogę zrobić żadnej z tej rzeczy. Alex zatrzymuję się kiedy dochodzimy do bordowej furgonetki. Otworzył boczne drzwi i położył mnie w środku. Nie, nie, nie, nie! Zrób coś Lillie, cokolwiek! Nie widziałam tego, żeby dał mi dragi. Jak to się stało! Powinnam była słuchać Niall'a. Drugi zaczynają przemawiać przez mój umysł, popatrzyłam się w lewo. Czuję dotyk na suwaku i na moich udach pod sukienką. Nie chciałam już czuć niczego. Na początku myślałam, że to narkotyki, ale szybko zdaję sobie sprawę, że to nie to. Usłyszałam stłumione krzyki i rozumiem teraz, że Alex został ściągnięty ze mnie. Dzięki Bogu. Chciałabym zobaczyć co się dzieje, ale mój umysł jest otępiały. Słyszę tylko dźwięki, chrząkanie i plucie. W kółko i w kółko. Co się dzieje? Słyszę jak ktoś biadoli i skomli znowu i znowu, aż czuję czyjś dotyk. Wiem na pewno, że to nie Alex. Nie, te ręce były bardziej szorstkie i duże. Czuję, że mnie podnosi i zdaję sobie sprawę, że moje oczy są zamknięte. Próbuje je otworzyć, ale to nie działa. Reszta staję się rozmyciem. Jestem pewna, że wszystko zgubię gdy następnie budzę się w czyimś łóżku. Moje oczy leniwie się otwierają i skanują wszystko. To miejsce wygląda znajomo. To uderza we mnie. Patrzę w dół gdy zakręciło mi się w głowię.
-Woah, a o to księżniczka.-Niall. Jestem u niego, w jego łóżku. Ponownie. Szukam go i znajduję go, opierającego się o framugę drzwi. Ma kamienny wyraz twarzy.
-Co, kiedy ja się tu znalazła?-Wykrztusiłam. Bierze głęboki oddech, zanim od powiedział.
-Byłaś pod wpływem narkotyków i zostałabyś zgwałcona. Ale po raz, kolejny uratowałem cie.-Jego głos jest złośliwy.
-Skąd wiedziałeś gdzie jestem?-Powiedziałam szeptem. Patrzy w dół i nie odpowiada.
-Ś-śledziłeś mnie?
-Być może.-To wszystko co powiedział.
-Dałem ci przysługę, choć mówiłem ci nie idź.-Był wściekły, a we mnie rósł strach.
-Zostałabyś może zgwałcona, pobita lub zabita! Twoje szczęście, że śledziłem cię!
-Co cie to obchodzi!-Powiedziałam gwałtownie.
-Co do cholery cię to obchodzi, co się ze mną dzieję?-Jego szczęka zaciska się.
-Bo. Należysz. Do. Mnie.-Warknął. Patrzę na niego, nie wiedząc co powiedzieć. Podchodzi do mnie i czuję jak moje serce szybko biję, gdy wspina się na mnie. Jestem sparaliżowana ze strachu, aby cokolwiek zrobić. Zaczyna się ocierać o mnie i całuję mnie. Być może z emocji. Ja naprawdę oddałam pocałunek. Myślę, że to z obawy bo boję się. Ale mała część mnie mówi, że oddałam pocałunek bo chciałam. Niall przesuwa się z pocałunkami w dół na moją szczękę, a potem na szyję. Zaczął ssać i trafił w mój czuły punkt. Próbuję stłumić jęk, ale nie udaję się. Czuję jego uśmieszek na mojej skórze, kiedy on nadal delikatne przygryzał ją.
-Niall.-Dyszę gdy zaczyna mnie boleć.
-Gotowe.-To wszystko co powiedział przed spacerowaniem po pokoju. Byłam oszołomiona nic nie robiąc. Czy on... zaznaczył mnie? Czuję, że moje serce trzepota i nabiera tempa. Niall wraca z wodą i podaję ja mi, siadając przy mnie.
-Więc tak myślałem.-Zaczął.
-Pójdziemy jutro na randkę?-Prawie zakrztusiłam się wodą.
-Dlaczego?-Powiedziałam.
-Bo lubię cię i chce poznać cię lepiej? To jest to co robisz zwykle na randkach, które znasz.-Mówi z dużą ilością sarkazmu.
-Więc, odbiorę cię o szóstej.-To nie było pytanie. Przewróciłam oczami i prychnęłam, odwracając się do niego plecami.
-Dobranoc Lillie.-Nie od powiedziałam. Nadal leżał koło mnie z ramionami w okół mnie. Zaczynają "podróżować" w dół na moje biodra, ale szturcham go w żebra, zanim będzie mógł iść dalej. Zaśmiał się do mojego ucha, powodując, że jego gorący oddech uderzył we mnie. Mój umysł zaczyna się zastanawiać, jak będzie wyglądała nasza randka jutro. Kurwa, dlaczego się nie kłóciłam? Dlaczego nie krzyczałam na niego? Nowe pytania. To dlatego, że częściowo chcę iść w tym dniu. Bo Niall jest taki przekonujący i tajemniczy, dzięki temu przyciąga mnie do siebie. Choć wiem, że Niall coś ukrywa i nic nie mogę na to poradzić. Nie mogę pomóc, ale chcę tego.
----------------------------
sikała przed Niall'em*- Chodzi o to, że będzie się go tak bała, że będzie sikać.
----------------------------
Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału. Miałam dużo na głowie. W szkole zwaliło się dużo sprawdzianów :/ Do następnego :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)