piątek, 22 sierpnia 2014

Rozdział 16

Wziął głęboki oddech przed rozpoczęciem.
-Dobrze więc, wiesz kiedy mówiłem ci o narkotykach?-Bałam się, ale pokiwałam głową.
-Cóż przestałem brać, tak jak obiecałem, ale nie całkowicie uciekłem od tego. Greg brał je trochę temu. Zanim poznałem ciebie. Byłem z nim powiązany.Wydał ich i wszystkie rzeczy. Zrobiło się niebezpiecznie. Ludzie chcieli coraz więcej narkotyków a, takie rzeczy nie zostały spełnione. Nauczyłem się bronić, nawet nieźle. Ale kiedy cię poznałem, wiedziałem, że muszę się z tego wydostać. Wiedziałem, że w jakiś sposób jesteś w to zaangażowana. Kiedy próbowałem się od tego uwolnić, powiedziano mi, że wiedzą o tobie i grozili mi, że zrobią ci krzywdę, jeśli odejdę od interesów i nie będę im dostarczać narkotyków.-Byłam wściekła, ale musiałam coś wiedzieć.
-K-im oni są?
-Największy nasz klient. Nazywa się Alan. Jest silny i wiele osób to wie. Osoby niebezpieczne. Dowiedział się o tobie od Greg'a czy coś, a on teraz grozi ci krzywdą. Mamy umowę, jestem jego sprzedawcą na zasadzie daję tobie życie, a ja daje mu narkotyki, kiedy mu się podoba i wychodzimy bez szwanku. Nie mogę ryzykować, ale starałem się znaleźć jakąś lukę, czy coś. Biorę głęboki oddech i wszystko zaczyna do mnie docierać.
-Powiedz coś. Proszę?-Niall mówi po chwili. Myślę, że już ochłonęłam.
-Ja muszę ci coś powiedzieć. Dostaje wiadomości od nieznanej osoby. Myślisz, że to Alan?-Jego twarz stwardniała i kiwa głową.
-Najbardziej prawdopodobnie. Co on ci pisał?
-Obserwował mnie. On mi to uświadamia czasami. Niall b-boję się.-Jego twarz mięknie, gdy przytula mnie do swojej piersi.
-Wiem, księżniczko, ale nie pozwolę im cię skrzywdzić. Kiedykolwiek.
-Wiem, nie boję się o siebie. Boję się o ciebie. Mówiłeś, że są niebezpieczni, że on zna ludzi!
-Shh, Lillie jest dobrze. Robiłem to wystarczająco długo, aby dowiedzieć się jak się bronić.
-Ale Ni...
-Lillie, proszę.
-Przestałam mówić, ale trzymam go mocno. Nie byłam zła, po prostu przerażona. Nie mogłam stracić Niall'a.
-Lillie, na prawdę przepraszam. Nie powinnaś być w to zaangażowana. Nigdy nie wybaczę sobie, jeśli to...
-Niall shh, jest dobrze, w porządku. Trzymałeś mnie bezpiecznie do tej pory.-Mówię, przytulając go. On przytula mnie mocno i całuję delikatnie.
-Idziemy do łóżka, tak?-Kiwam głową i prowadzi mnie do łóżka, a ja zasypiam jak tylko moja głowa dotyka poduszki.
~.~
Następnego ranka budzę się i ktoś puka do moich drzwi. Słyszę bieżącą wodę pod prysznicem i zakładam, że Niall tam jest. Wstaję i otwieram drzwi, ale żałuję, że to zrobiłam.
-Hej Lillie.-Powiedział wysoki mężczyzna, wpraszając się i zamykając drzwi.
-Czy Niall jest w domu?-Miałam wrażenie, że wiem kim on jest.
-Alan?-Pytam przez zaciśnięte zęby. Uśmiecha się i kiwa głową. To jest duży, muskularny facet. Straszny klimat.
-Zadałem ci pytanie, kochanie.
-Tak, jest. Bierze prysznic, wchodź.
-Oh, więc możesz dostarczyć mu wiadomość ode mnie.-Mówi i podchodzi do mnie bliżej. Niestety moje stopy nie funkcjonują
-Powiedz mu, że wciąż nie dostałem swoich rzeczy, a ja jestem bardzo niecierpliwy.-Mówi, chowając kawałek moich włosów. Pochyla się, na prawdę blisko, więc jego usta są koło mojego ucha.
-Jestem pewien, że nie chce żeby ci się coś stało, jeśli tego nie zrobi. Jesteś bardzo ładną dziewczyną.-Szepcze. Całe moje ciało sztywnieje i wreszcie odsunęłam się od niego, powodując u niego chichot.
-Upewnij się, że będzie wiedzieć, kochanie.-Z tym, odszedł. Pozostawiając u mnie przerażenie. Oczywiście Niall przyszedł tu, kiedy on wyszedł. Odwrócił się do mnie i pocałował mnie, ale zatrzymuję się, nie widząc mojej odpowiedzi.
-Co jest?-Pyta ochrypłym głosem.
-Alan, po prostu tu był. Powiedział, że się nie cierpliwi.-Mówię stanowczo. Niall'a twarz ciemnieje. Wszystko, po prostu jest ciemne.
-Czy on cię dotknął?-Mówi, dając rękę na mój policzek. Kiwam głową na nie. Niall przytula mnie do swojej nagiej piersi i trzyma mocno i ochronnie.
-Przykro mi.-Mamroczę. Miałam wrażenie, że słyszę to ponownie.
~.~
Przez ostatnie dni Niall i ja, byliśmy blisko, znaczy tak myślę. Znaczy Niall nie pozwolił mi nigdzie iść bez niego i stale sprawdza mój telefon, aby sprawdzić czy Alan nęka mnie jeszcze. Ale nie robi tego, dzięki Ci Boże. Dzisiaj muszę iść do pracy i Niall męczy mnie żebym nie szła.
-Lillie, proszę.-Błagał. Wzdycham.
-Niall, daj spokój, to było kilka dni temu, dałeś mu to co chciał, myślę, że to w porządku żebym szła do pracy. Proszę?-Zaciska szczękę i nic nie mówi.
-Pozwól mi, przynajmniej cię odwieźć.-Wzdycham i kiwam głową. Gdy zamierzamy wychodzić, ktoś puka do drzwi. Greg.
-Co ty tu robisz. Powiedziałem ci, jeszcze raz tu przyjdziesz, a pożałujesz.-Niall pluję.
-Oh, uspokój się braciszku. Przyszłem tu, powiedzieć ci coś, co chcesz wiedzieć...
-Co?-Pluje i tym razem.
-Alan. Powiedział, że tobie dziękuje, a Lillie, cześć.
-Cholera.-Słysze głośny pomruk Niall'a i on instynktownie ukrywa mnie za plecami.
-I, że będzie potrzebować za niedługo. Bardzo szybko.-Niall kiwa głową i mogę czuć jego napięte ciało. Greg wyszedł i całą drogę do moje pracy Niall jest nadal napięty.
-Kocham cię.-Mówi i łapie mnie za rękę, zanim wydostaję się z samochodu. Uśmiecham się lekko.
-Ja ciebie też Ni.-Idę do pracy i jak zawsze jestem witana przez Phil'a. Podczas pracy, zauważam jak Niall tu krąży, kilka razy. Nigdy nie odpuszcza. Hej, rozumiem go, on po prostu stara się utrzymać mnie bezpiecznie i chcę go, ale nie wiem, myślę, że to jest już po prostu rzeczą Niall'a. Nie mam mu tego za złe. Chcę, aby zawsze upewniał się, że jest w porządku.
~.~
Po pracy Niall jest bardzo opiekuńczy i zaborczy. Gdy poszliśmy coś zjeść Niall nie pozwolił nikomu patrzeć się na mnie, bez otrzymywania jego osztrzegawczego spojrzenia. On zawsze blokuje mnie od innych ludzi w miejscu, gdzie można zjeść. Kiedy ktoś się do mnie dostanie, on już tam jest. Blokuję mnie od nich. Mogę powiedzieć, że starał się, żeby to nie było widoczne na pierwszy rzut oka. Ale wychodziło mu to marnie. Kiedy wróciliśmy do domu, w końcu miałam dość.
-Słuchaj Niall, wiem, że starasz się chronić mnie i innych, ale nie możesz mnie dusić. Proszę.-Patrzy na mnie, wyglądając na złego.
-Tak, mogę. -Mówi głęboko. Wzdycham.
-Nie, nie możesz. Nie możesz chronić mnie od wszystkich i wszystkiego Niall.
-Akurat ja mogę.-Gniewnie fucze, teraz. Staram się jednak sobie mówić, że robi to bo mu zależy.
-Dobrze.-To wszystko co mówię, za nim odchodzę. Niall oczywiście łapie mnie za ramię i obkręca. Niespodziewanie jednak jego twarz jest delikatna.
-Przepraszam, ja po...-Nie pozwoliłam mu skończyć. Natychmiastowo daje swój język do jego ust. Podnosi mnie, moje nogi automatycznie owijają się wokół jego pasa, a jego ręce mocno trzymają za mój tyłek. Atakuję moją szyję, delikatnie całując, powodując u mnie zawrót głowy. Potrzebowałam więcej. Ściągam jego koszule, a on robi to samo z moimi spodniami. Wkrótce jesteśmy na korytarzu do mojego pokoju, ja w pół naga i atakując się nawzajem pocałunkami. To było jak wyścig, żeby się tam dostać. W końcu się tam dostaliśmy i jesteśmy już kompletnie nadzy. Niall rzuca mnie na łóżko i czołga się do góry, żeby ostro całować moje piersi. Jęki uciekają z moich ust, wiedział jak sprawić, żeby dźwięki przyjemności uciekały z moich ust. Zdecydowałam się, że go zadowolę. Wzięłam jego "przyjaciela" do ręki, delikatnie bawiąc się nim. On jęczy mi do ucha, podczas gdy ja ostro całuję go. To sprawia, ze chcę wejść na niego. Udaję mi się.
-Przestań, się drażnić do cholery.-Jęczy mi do ucha ochrypłym głosem, powodując u mnie uśmiech na jego policzku. Przyśpieszam, ale początkowo idę powoli w górę i w dół. On nie lubi tego, tak bardzo. Czuję, że całuję i ssa ostro moje czułe miejsce na szyi, powodując, że ciężko oddycham i jęcze. Zaczyna przyśpieszać, a on jęczy do mojego ucha. Cholera, to było wyłącznie dla mnie. Wkrótce nie może tego znieść i chwyta mnie za rękę delikatnie, ale stanowczo. Kładzie moją rękę, na swojej szyi, więc mogę pociągnąć za jego włosy w następnej akcji. Jego pchnięcia we mnie, są powolne. Ciągnę za jego włosy tak jak lubi i chce. Jego ciało wciąż pozostaje w stałym rytmie. Jego pchnięcia we mnie były powolne i namiętne. To sprawia, że tracę swoje myśli. Namiętne, tak. To było jedno słowo, aby opisać jego ruchy. Zaczyna cicho jęczeć jego imię do ucha, dając mu dreszcze.
-Ja po prostu chce, abyś była bezpieczna.-Teraz to on szepta mi do ucha, wysyłając dreszcze.
-Chronić cię.-Pcha głębiej co powoduje szczypanie pod moimi powiekami i drapanie paznokciami po jego plecach.
-Bo cię kocham, Lillie.-To dla mnie.
-Też cie kocham Ni, tak bardzo.-Mówię przed osiągnięciem orgazmu i wychodzi ze mnie. Położył się obok mnie i od razu wziął mnie w swoje ramiona. Był trochę spocony, ale ja też byłam.
-Zrobię wszystko co w mojej mocy, abyś była bezpieczna, księżniczko.-Szepcze aksamitnym tonem.
-Wiem Niall. Wiem.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 15

Gorąco. To jest to co czuje. Jestem spocona i jest gorąco. To nie jest dobry sposób, żeby się obudzić. Otwieram oczy, aby znaleźć się całkowicie zmiażdżona pod Niall'em. Nie był na mnie, ale jego głowa była pomiędzy moją szyją, a jego ręce były ciasno owinięte wokół mnie. Staram się wydostać od niego, ale on był większy ode mnie.
-N-niall.-Mamroczę trochę, ale nie ustąpił.
-Niall!-Mówię nieco głośniej.
-Uh? Co? Co jest!?-Mówi do mnie zaspany, na co oddech uwiązł mi w gardle.
-Cholera m-miażdżysz mnie.-Szarpie się, otwierając swoje zaspane oczy i patrzy na mnie z martwieniem.
-Wszystko w porządku?!-Pyta, przecierając oczy i marszcząc brwi razem.
-Teraz, wszystko w porządku.-Mówię, siadając. Relaksuje się i patrzy na mnie.
-Lillie?
-Tak Niall?
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.-Bierze mnie na kolana i trzyma jak małe dziecko. Boże ja go kocham. Pociera moje plecy i całuje po głowie. Miał łatwy sposób, żebym się zrelaksowała.
-Ktoś musi iść do pracy, nie?-Mówi po chwili. Westchnęłam.
-Tak. Nie che iść Ni.-Skomle.
-Wiem księżniczko, zaufaj mi, że nie chce żebyś szła.-Jęczę i trzymam się go mocniej.
-Niall, bardzo mi przykro z powodu ostatniej nocy. Nie powinnam była od ciebie uciekać.-Czuję jak jego uścisk się wzmacnia.
-Jest w porządku kochanie, to przeszłość. I przepraszam, że podniosłem głos.-Kiwam głową i patrze na niego po czym złożyłam pocałunek na jego ustach. Pięknych ustach. Wzdycha i patrzy na zegarek.
-Spóźnisz się.-Wydęłam wargi, a on pocałował mnie w nos. Wstaje i jestem gotowa. Byłam bardzo rozproszona. Niall był wszystkim o czym myślałam. Wszystko co chciałam. Potrzebuje. Jedyna rzecz jaka mi została to, to czy nie zabić Phil'a. Mały kutas, który poczuję mój gniew w minutę. Wyskoczyłam z samochodu i Niall odjechał z pod Starbucks. Phil oczywiście jest nieświadomy.
-Oh, hej Lillie...-Nie dokończył, poprzez bicie w jego głowę.
-Co do cholery?! Za co to było?!
-Oh, co ja chce do cholery! Wiesz dokładnie, co! Dlaczego powiedziałeś Niall'owi, kiedy powiedziałam ci nie!-Uderzyłam go ponownie, a on złapał się za to miejsce.
-Oh... Lil przepraszam, po prostu martwię się o ciebie.-Usiadłam na ladzie zła i nadąsana.
-Tak dobra robota, zabił swojego brata i teraz pójdzie do więzienia.
-Poczekaj?! Co?! O mó Boże Lillie, tak mi przykro. N-nie myślałem o t-tym, o bo...
-Dobrze, woah spokojnie, żartowałam. Suka wróciła.-Łapie oddech i patrzy na mnie.
-Jesteś okrutna.-Wzruszam ramionami i czuję się nieco lepiej.
~.~
-Nowe miejsce w mieście.-Niall mówi po odebraniu mnie z pracy. Mówił o nowej kawiarni w mieście. My jedziemy ją wypróbować. Wysiadam z samochodu, a moja torba spada i wysypują się z niej wszystkie rzeczy. Niall klęka i pomaga mi zbierać, po czym na chwilę przestaje. Parzę w górę i widzę dlaczego.
-Co to do cholery jest?-Pyta jeszcze spokojnie, ale chłodno. Trzyma moje papierosy.
-Umm, Niall ja prawie nie pale.
-Więc dlaczego je masz?-Mogę powiedzieć, że naprawdę stara zachować się spokój.
-Nie wiem.-Patrzę w dół. Chowa je w kieszeni i bierze głęboki oddech.
-Spójrz Lillie, te rzeczy cię mogą zabić. Zaufaj mi, wiem. Nigdy więcej, dobrze?-Przytaknęłam i uśmiechnęłam się delikatnie. Wchodzimy do środka i siadamy na swoich miejscach. To miłe. Naprawdę miłe.
-To jak tam Phil?-Pyta z sarkazmem. Wzruszyła ramionami.
-Dobrze. Uderzyłam go kilka razy.-Niall chichocze i nie mówi nic więcej.
-Hej, co to jest?-Niall pyta, jak nasze jedzenie przybywa. Pokazuje na znak na mojej dłoni. To było ledwie zauważalne, ale w dobrym świetle było. To było coś, co nie podobało mi się gdy o tym mówię.
-Lillie, zadałem pytanie.-Niall mówi mi, a ja się otrząsłam. Patrze na niego, gubiąc słowa.
-To było dawno.-Wybełkotałam. Patrzy na mnie zdziwiony.
-Nigdy nie zauważyłem, żebyś wcześniej to miała.-Czułam, że panikuje. To była jedna rzecz, przed, którą nie otworzyłam się dla Niall'a. Dla nikogo, tak naprawdę.
-T-to od mojego taty.-Jego zdziwienie na twarzy się powiększa.
-Co masz na myśli od taty?-Jego głos był niski i groźny. Kręce głową.
-Niall to stało się dawno temu. Przed mamą i kiedy jeszcze nie opuściłam...
-Odpowiedz. Na. Pytanie.-Żąda. Przygryzłam dolną wargę i popatrzyłam w dół.
-To jest z jego papierosa. Myślał, że mu obciągnę kiedy był pijany. Powiedzmy, że za kare w tej chwili stałam się jego popielniczką.-Niall nie wygląda jakby chciał dyskutować. Bez słowa wstał i zaczyna wychodzić. Zostawiam pieniądze na stole i biegnę za nim.
-Niall! Co robisz?!-Krzyczę, próbując dogonić go.
-Znajdę tego sukinsyna i zrobię mu to, co zrobił tobie!-Pluję, idąc w kierunku samochodu.
-Niall nawet nie wiem gdzie on mieszka! Przestań!-Szarpię go tak, że stoi na przeciwko mnie.
-Co jeszcze? Co jeszcze ci zrobił?!-Mam zamiar argumentować, ale wyprzedza mnie.
-Powiedz mi!
-Uderzył mnie, dobra! Jezu, Niall nie chce o tym rozmawiać, w porządku! Tak, uderzył mnie, przypalił i złamał mi ramie jeden raz ale dobre jest to, co zamierzasz zrobić, huh?! Trzymam się z dala od niego!-Płakałam teraz. Nienawidzę myślenia o nim. Chciałam zapomnieć wszystko.
-On jest już martwy.-Niall warknął, przed odwróceniem się ode mnie. Zatrzymałam go i robię jedną rzecz, tak myślę. Szarpię się z nim i kieruje się do jego ust, mając nadzieje, że to zadziała. To robię. Oddaje pocałunek i jest blisko mnie, jak tylko może. Trzymał mnie mocno, jakbym miała gdzieś zaraz zniknąć. To było seksowne. Moje palce lekko pociągnęły jego włosy, na co jęknął. Niall popycha mnie na samochód i z grubsza całuje moją szyję. Szybko próbuje znaleźć klamke i udaje mi sie. Popycha mnie do środka i wchodzi po mnie, zamykając drzwi. Popycham go do tyłu i dziękuje, że ma przyciemniane szyby inaczej czekał by długo. Leże plecami na siedzeniach, a on szybko ściąga spodnie razem z bokserkami Calvina Kleina. Mogę powiedzieć, że siłą go odwróciłam. Szarpie w dół moje spodnie i ściągam je. On ustawia się przed moją dziurką i pcha mnie, nie dając mi nawet przystosować się do niego. Wkrótce zaczynam jęczeć głośno, żeby przyśpieszył. Trzymam się jego klatki piersiowej, sfrustrowana, że nie mogę czuć jego skóry pod paznokciami tylko podkoszulek.
-Cholera, Niall.-Syknęłam i wsadziłam ręce pod jego podkoszulek, zadowolona z tego, że mogę ją drapać. Warczy do mojego ucha wraz z niektórymi chrząknięciami i jękami.
-Czujesz się dobrze?-Pyta głębokim, gardłowym głosem. Jęknęłam w odpowiedzi i mogę poczuć, że jego pchnięcia są niechlujne. Był blisko, tak jak ja. Opieram się na jego ramieniu, jak docieramy razem. Oczywiście po końcu tego, dyszy i siedzi, podciągając spodnie z bokserkami. Robię to samo. Opadł na mnie i ma głowę w zagięciu mojej szyi.
-Lillie kocham cię, jasne? Kocham cię jak do księżyca i z powrotem.-Mruczy w moją skórę, zostawiając pocałunki. Zaśmiałam się trochę z jego komentarza.
-Wiem, Ni, wiem. Kocham cię. Tak bardzo.-Całuje czubek jego głowy.
Następnego ranka z wyjątkiem znalazłam Niall'a w łóżku obok siebie. Pojechaliśmy do mnie i po powrocie nie robiliśmy niczego szalonego. Myślę, że to by było za dużo, kiedy zrobiliśmy to już w samochodzie. Zamiast Niall'a, znalazłam notatkę. Poszedł do pracy. Ugh. Zadzwoniłam do Will'a, czy wie co robi Niall. Nic. Świetnie. Robi się dość późno, a ja nie dostałam żadnego sygnału od Niall'a. Wiem, wiem to nie jest wielka sprawa, ale nie lubie tego kiedy to robi. Więc, kiedy słyszę brzęczenie telefonu, biegnę szybko z nadzieją, że to Niall.
Nieznany: coraz samotna?
Zacisnęłam zęby i tym razem odpowiedziałam.
Lillie: Kim jesteś do cholery?!
Nieznany: Tylko przyjaciel.
Lillie: Jaki przyjaciel?!
Nie dostaje odpowiedzi. Rzucam telefonem i jestem zdenerwowana, bo Niall zabrał moje papierosy. Przez noc nie było śladu po Niall'u, lub jakiegokolwiek kontaktu z nim i zastanawiałam się czy nie iść go szukać. Nie wiem. Ja po prostu siedziałam na kanapie i czekałam. Ja nie wiem nawet od czego zacząć, patrzeć się na niego.
Moje palce się trzęsły, gdy niecierpliwie czekałam na Niall'a kiedy wróci do domu. Nadal. Gdzie on do cholery jest?! Nigdy mi nie mówił gdzie jest i co robi. Zwykle nie interesowałam się tym, ale mam straszne przeczucie, że robi coś złego. Nielegalnego. Nie wiem jak dostać się do tego gówna. Wyszedł rano i do teraz go nie ma! Nienawidzę, kiedy tak robi. Zawsze mi mówi, żebym się nie martwiła, ale jestem jego dziewczyną! Nie mogę mu pomóc, martwieniem się. Tylko dlatego, że ma tatuaże i wygląda na twardziela, nie oznacza, że jest jednym z nich. To znaczy potrafi przestraszyć innych facetów, ale ale jeśli chodzi o to gówno to nie wiem. Martwię się. Nie wiem dlaczego, myślę, że to coś nielegalnego. I po prostu się martwię, kiedy tak myślę. Słysze nagle odgłosy dochodzące z drzwi i ktoś wchodzi. Niall. Wygląda na wyczerpanego. Wstaję powoli i krzyżuje ręce na klatce piersiowej. Odwraca się i widzi mnie jak stoję i wzdycha.
-Nie martw się o to Lil. Idź do łóżka.-Mówi tak delikatnie jak może. To mnie wkurza.
-Nie! Nie idę do łóżka, gdzie ty do cholery byłeś?!
-Powiedziałem nie martw się o to.-Pluję i próbuje przejść obok mnie. Chwytam rękaw jego koszuli i zatrzymuje go. Położyłam dłoń na jego policzku i patrze błagalnie.
-Proszę Nall. Proszę, martwię się o ciebie.
-Nie musisz, robię wszystko żeby cię chronić. Żebyś była bezpieczna.-Mówi, a ja mięknę.
-Robisz to, żeby mnie chronić. Proszę, powiedz mi.
-Jest lepiej, gdy nie wiesz.
-Ale...
-Proszę Lillie.-Mogę powiedzieć, że był sfrustrowany. Ale ja nie zamierzam wrócić na dół.
-Nie Niall! Kupowałam to gówno, za długo!-Jego twarz skamieniała. Bierze mnie mocno za ramiona, co jest trochę przerażające. Nie podobało mi się, gdy był taki w stosunku do mnie. Agresywny w stosunku do mnie. Jego błękitne jak ocean oczy, są teraz jak lód.
-Oni nas podglądają Lillie! Nasz każdy ruch! Robię to co mówią i to co chcą, tak cię nie zranią! Nie przeżyłbym, gdyby położyli na tobie palec! Rozumiesz mnie! Chciałbym umrzeć!-Musiałam się rozkleić lub coś, bo Niall ociera łzę z mojego policzka. Całuje mnie lekko i bierze głęboki oddech.
-Przepraszam. Nie chciałem cię przestraszyć. Po prostu nie mogę pozwolić, żeby cię skrzywdzili.
-Kto?-Mój głos łamię się trochę. Westchnął ponownie i prowadzi mnie na kanapę, po czym bierze mnie na kolana.
-Dobrze. Powiem ci wszystko.-Mówi, całując mnie ponownie.
---------------------
dziękuje za komentarze i wszysko! ♥ Już jest prawie 1,000 wyświetleń!
Zapraszam na moje nowe tłumaczenie - http://www.wattpad.com/63830496-haunted-luke-brooks-t%C5%82umaczenie :)
Do następnego ♥