niedziela, 7 września 2014

Rozdział 17

*Niall's Pov*
Mój pierwszy instynkt, kiedy się obudzę jest sprawdzenie czy Lillie jest w moich ramionach. Oczywiście jest. Jej lekki oddech na mojej nagiej piersi zapewnił mnie, że jest w porządku i bezpiecznie. Boże, ona jest piękna. Śpi tak słodko. Delikatnie odrzucam jej włosy z twarzy. Budzi się od mojego dotyku i trzepocze rzęsami, zanim otwiera swoje brązowe oczy. Uśmiecham się lekko i moje usta wędrują na jej, a później wracają, oczywiście w uśmiechu.
-Dobry, księżniczko.-Mówię, przytulając ją do mojej piersi.
-Dobry.-Powiedziała, przytulając twarz głębiej.
-Ostatnia noc...-Uśmiecha się na mojej skórze. Też się uśmiecham. Ale trochę nerwowo.
-Była?-Nie pokarze Lillie, jak się denerwuję.
-Piękna. Niesamowita. Seksowna.-Wyszeptała ostatnie słowo, a po moim ciele przeszły ciarki.
-Dla mnie również. Ale dla mnie to nie tylko seks. To jest kochanie.-Patrzy na mnie z uśmiechem i powoduję, że moje serce szybciej biję. Wiedziała, jak to zrobić.
-Dla mnie też.-To też spowodowało u mnie uśmiech. Pocałowałem ją lekko w usta i wstałem, ubierając się. Ona również to zrobiła.
~.~
Zadecydowałem, żeby wziąć gdzieś Lillie. Potrzebowaliśmy więcej, o tym. Weszliśmy do Nandos, jednej z moich ulubionych miejsc. Kelner zrobił swoją pracę i wkrótce jemy i rozmawiamy. W pewnym momencie podczas obiadu zauważyłem, że Lillie rzuciła okiem na swój telefon. Jej wyraz twarzy jest pusty, co utrudnia jej odczytanie. Chcę zapytać kto to był, ale po ostatniej nocy, sądzę, że się muszę odrobinę wycofać. Więc nie pytam. Nie wiem co z nią było. Ale kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy na tym ognisku to był jak instynkt, żeby była bezpieczna. Czułem się dobrze. Poza tym ona wyglądała na... załamaną. Miałem ochotę spróbować ją naprawić. Grała trudną na zewnątrz, ale w środku jest krucha. Przypuszczam, że jest podobna z tym do mnie. Dobrze, że nie jest tak szorstka jak ja, mam tędencje do tego. Tylko kiedy przyszła Lillie, trochę zmiękłem. Może Greg. Zaufaj, nie jestem wielkim fanem jego. Zwłaszcza, że dowiedziałem się, że stalkuję Lillie. Ale to jest mój brat. I wiem, że mogę trzymać ją bezpiecznie od niego, bo jeśli kiedykolwiek położyłby na niej palca, pobiłbym go. Mógłby dostać kilka ciosów, ale ogólnie chciałbym go zmiażdżyć. Przypuszczam, że tam gdzie moje problemy, to złość się przydaję. Ale nie mogę powiedzieć tego samego o Alan'ie. Nie sądzę, że mógłbym go pobić, czy byłoby to sam na sam, ale on zawsze jest z kimś. Jestem silny, ale nie tak silny, aby pobić grupę facetów.Ale gdyby przyszło co do czego, to umrę, próbując uratować Lillie. Chciałbym zrobić wszystko, by ją uratować. Bez szwanku. Dlatego ten telefon mnie niepokoi. Po Nandos i jej piąty raz kiedy zerka na telefon, nie wytrzymałem. Musiałem wiedzieć. Weszliśmy do samochodu i wziąłem jej telefon.
-Niall!-Skarży się, gdy wchodzę w jej wiadomości tekstowe. Nie podobało mi się to, co tam widziałem.
Alan: Cześć seksowna ;) xx
Alan: Powiedz swojemu chłopakowi, że mówię cześć
Alan: Założe się, że dałbym ci lepszy czas
Alan: To nie grzeczne nie odpowiadać 
Alan: Mam nadzieję, że czyta to ;) xx
Moję duże ręcę, trzymają tak mocno telefon, że dziwię się, że jeszcze się nie złamał. To było za wiele dla mnie. Nikt nie będzie rozmawiał z nią w ten sposób. Nikt. Rzuciłem telefonem.
-Lillie wyjdź, wejdź do środka i zadzwoń do Will'a.-Mówię ściskając kierownicę.
-Dokąd jedziesz?!-Jej głos był pilny. Staram się aby moje ciało było napięte, gdy ją całuję.
-Zajmę się tym.-Wymamrotałem, po oderwaniu się. Spojrzała na mnie psimi oczami, ale podjąłem już decyzję. Zanim ona może coś powiedzieć, zatrzymałem ją.
-Lillie, proszę zrób jak mówię.-Próbowałem tak mocno, żeby nie podnieść głosu na nią. To łamie mi serce, kiedy sprawiam, że płaczę albo przerażam ją. Przed zamknięciem drzwi odwraca się do mnie.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też kocham, księżniczko.-Mówię przed przyśpieszeniem.
*Lillie Pov*
Niall przyśpieszył, a moje serce robiło dokładnie to samo. To nie może być dobre. Ale robię to co mówi. Zablokowałam drzwi i dzwonię do Will'a. On jest u mnie kilka minut, po naszej rozmowie.
-Czy wiesz coś o tym Alan'ie?!-Pytam, wariując.
-Nie za dużo. Nie pracuję z Niall'em, więc nie wiem. Ale wiem, kto wie.
-Kto?!
-Znam go przez Niall'a i tylko na imprezach z nim rozmawiałem. Nazywa się Zayn Malik.
-Skąd wie o Niall'u i Alan'ie?
-Pracuję z Alan'em, wierzę. Niall i on wyglądają, że się dogadują.-Nigdy nie słyszałam żeby Niall wspominał o Zayn'ie. Może mógłby pomóc w jakiś sposób.
~.~
Po jakimś czasie w końcu usłyszałam Niall'a jak wchodzi przez drzwi. Jestem pierwsza, kiedy spotykam go w drzwiach, Will powoli ciągnie się za mną. Wyglądał na nie uszkodzonego, dzięki Bogu.
-Jesteś pod opieką, księżniczko. Nie martw się.-Mówi. Wzdycham i przytulam go.
-Proszę powiedz mi, że nie rozwiązałeś tego przemocą?-Uśmiechnął się lekko.
-Tak źle jak tego chciałem, to nie. Nie zrobiłem tego. Zapłaciłem mu pieniędzmi.-Cofa się i całuję mnie.
-Dzięki Will, że byłeś z nią. Jestem, kolego.-Niall mówi, pamiętając, że Will tu jest.
-Nie ma problemu, stary. Cieszę się, że to załatwiłeś.-Niall kiwa głową i daję Will'owi przyjacielski uścisk.
-Więc, on nie chce twojego brata, ani nikogo?-Pytam i idę za Niall'em do sypialni. Niall wzdycha.
-No nie. Nie będzie ci przeszkadzać. Ale nadal mamy doczynienia z nim.
-Niall nie możesz! Musisz się z tego wy...
-Uspokój się Lil, mamy umowę, która będzie trwać tylko rok. Obiecuję.-Trochę mnie to uspokoiło. Postanowiłam odpuścić to na noc. Przeprowadzę ją później. Niall rozebrał się, a jego spodni nie ma, są bokserki, zobaczyłam bliznę na jego piersi. Nie, żebym narzekała, ale oczywiście się pytam skąd te blizny pochodzą.
-Niall?-Pytam, jak idzie z powrotem do salonu i włącza telewizor. On klepie miejsce obok siebie.
-Tak, kochanie.-Mówi, biorąc mnie w ramiona i przytulając do swojej nagiej piersi.
-Czy możesz mi powiedzieć, skąd te blizny pochodzą?-Wzdycha i całuję czubek mojej głowy.
-Praca, kochanie. Większość z nich jest z pracy. Ale ten jeden.-Wskazuję na dużą bliznę na ramieniu.
-To jest z walki ulicznej. Facet zapytał się coś mnie i kiedy zobaczył, że mogę zrobić z niego gówno, wyciągnął nóż.-Wyjaśnia. Nienawidzę tego kogoś, kto to zrobił.
-A ten?-Wskazuję na znak podpalenia.
-To od Greg'a. Oboje byliśmy niesamowicie pijani i Greg, żeby było zabawniej podpalił mnie. Nie skończyło się to dobrze.-Zacisnęłam zęby, przeklinając na Greg'a. To głupi osioł. Przytuliłam Niall'a bardziej i pocałowałam jego klatkę piersiową.
-Nie będzie więcej blizn, dobrze?-Szepcze. Śmieję się i całuję mnie.
-Postaram się, księżniczko.
~.~
Resztę nocy spędziliśmy na relaksowaniu się i oglądając telewizje. Kiedy chce zasnąć ktoś hałaśliwie wali w drzwi. Ja i Niall zarówno potrząsamy głowami, kiedy widzimy Alan'a i pięciu innych facetów w drzwiach. Niall szybko ukrywa mnie za plecami. Alan nie wygląda na szczęśliwego.
-Co ty tutaj robisz?!-Niall pluję, a jego ciało drży ze złości.
-Ty, ty jesteś przyjacielem, który mnie oszukał!-Alan ryknął, na co się odsunęłam.
-Gdzie jest reszta pieniędzy Horan? Hmmm? Jest tylko połowa tego co powiedziałeś!
-Nie wiem o czym mówisz! Jest wszystko!-Niall był już zły.
-Nie, nie, nie jest. I to jest obraźliwe dla mnie, że myślisz, że możesz mnie oszukać.-Alan wydaję się nagle spokojniejszy, kiedy zagląda za ramię Niall'a i zauważa mnie. Kurwa.
-Może, powinienem wziąć ją w zamian.-Alan powiedział, uśmiechając się. Wszystko stało się tak szybko. Alan pokazał na mnie i jeden z jego ludzi zaczął iść w moją stronę. Niall nie jest rozważny. Spojrzał wściekle. Zadał cios w twarz mężczyzny, czyniąc hałas pękającego nosa. Teraz podniósł tempo. Niall jak najszybciej uderzył kolejnego faceta, dwóch innych podeszło do niego, a dwóch innych podeszło z lewej i wzięli mnie w stronę Alan'a, trzymali mnie mocno. Niall próbował wyrwać się im, ale mężczyzna, który dostał wcześniej od niego, teraz jemu przyłożył cios w twarz. Powoduję to, że walczę z nimi, żeby dostać się do Niall'a. Ale nie było to łatwe. Niall chciał się uwolnić, ale był przytrzymywany przez trzech mężczyzn teraz. Walczył jak szalony, kiedy mnie zobaczył. Nie mogę nawet wyjaśnić, ile ciemności nawiedza Niall'a. To było jak przejęcie jego ciała, oczy i prawdopodobnie jego umysł.
-Puść ją!-Ryknął. To oczywiście powoduję uśmiech u Alan'a.
-Dlaczego? Będzie idealnym zamiennikiem za pieniądze i narkotyki.-Alan mówi, testując Niall'a.
-Przysięgam na Boga, jeżeli jej nie puścisz zabiję cię.-Niall warczy. Alan robi krok dalej. Uśmiecha się do Niall'a i jego uwaga spada na mnie. Powoduję, że Niall głęboko oddycha i walczy więcej. Alan głaszcze mnie po pliczku i zerka do tyłu na Niall'a, jeszcze raz. Szpieg bez matury Alan, zostaję brutalnie zabity przez Niall'a. Alan powoli zszedł do mojej szyji, umieszczając tam swoje usta. Czuję jego uśmieszek, kiedy Niall krzyczy sfrustrowany, że nie może się uwolnić od facetów. Alan zaczyna ssać i całować moją szyję, powodując, że powstrzymuję płacz.
-Odejdź od niej!-Niall patrzy mi prosto w oczy. Staram się walczyć jak Niall, teraz, ale obaj mężczyźni dość mocno mnie trzymali. Więc wszystko co mogłam zrobić to patrzeć jak torturują Niall'a, kiedy Alan mnie oznaczał. Alan ssał mocniej, kiedy Niall krzyczał, żeby przestał. Jeden głośny jęk uciekł z moich ust, a Niall oszalał z wściekłości. Żyły z jego szyi i ramion były widoczne, a jego całe ciało drżało.
-Krzywdzisz ją! Przestań!Zrobię co tylko chcesz, ale przestań!-Usta Alan'a oderwały się od mojej szyi. Ale nie odwrócił się, aby spojrzeć na Niall'a. Po prostu zrobił ruch ręką, a jego ludzie przypięli ręce Niall'a za nim, kiedy podszedł do niego, odchodząc ode mnie. Nie wiedziałam, że płakałam, kiedy Alan otarł łzę, za nim poszedł do Niall'a. Alan rzucił się z pięścią w twarz Niall'a, a później w jego brzuch. Zaskomliłam kiedy uderzył go ponownie.
-Jeśli nie mogę jej mieć, zapłacisz.-Alan wypluł, uderzając go znowu. Niall mruknął, jak przedtem. Szlochałam, kiedy usta Niall'a zaczęły krwawić, a oczy były napuchnięte.
-Przestań!!-Próbuję ze wszystkich sił dostać się do Niall'a. Nie stało się to.
-Pproszę przestań! Zabijesz go!!-Alan przestał bić ciało Niall'a i odwrócił się do mnie, ocierając pot z czoła.
-Nie można mieć wszystkiego, kochanie.-Powiedział, uśmiechając się.
-Ppójdę z tobą. Niall doniesie ci resztę pieniędzy. Proszę.-Błagałam.
-Przestań Lillie.-Niall mamroczę w bólu, starając się brzmiąc na wymagającego. Alan ignoruję Niall'a i myśli chwilę.
-Dobra oferta. Niall?-Mówi, odwracając się do chłopaka.
-Reszta moich pieniędzy w określonym czasie, kotku. Jeśli ich nie masz, ona jest moja. Na zawsze.-Niall zaciska szczękę wraz z pięściami i reszty jego ciała.
-Wy jej kurwa nie zabierzecie. Zayn kolego pomóż mi.-Niall mówi do jednego faceta, który mnie trzyma. Czyli ten opalony, brunet to Zayn?
-Zayn pracuję dla mnie Horan. Robi to, co ja chcę.-Alan pluję, zwracając uwagę Niall'a.
-Puść ją skurwysynie.-Niall warknął, widząc, że Alan mówi poważnie.
-Nie unoś się Horan. To jest to czego chcesz. Zadzwoń do mnie, jeśli będziesz to miał. No i nie myśl o wezwaniu policji. Obserwujemy cię i nie zawahamy się strzelić ci kulką w głowę.-Niall warczy, powodując, że Alan się uśmiechnął szeroko. Patrzy w moją stronę.
-Powiedz kochasiu, pa.-Jego ludzie mnie puszczają i idę do Niall'a nie kontrolując płaczu. Mężczyźni nie mają odwagi puścić Niall'a, widzę jego posiniaczoną twarz.
-Nie idź.-Warczy.
-Nie możesz z nim iść. Zakurwie go, gdy położy palec na to...-Nachylam się i delikatnie naciskam swoimi ustami na jego, prawdopodobnie powodując ból.
-Teraz moja kolej, aby cię chronić, teraz.-Szepcze. Niall'a oczy wypełniają się łzami wściekłości, kiedy się od niego odsunęłam do Alan'a.
-Nie! Lillie! Nie!
-Nie unoś się Horan.-Usłyszałam, zanim Zayn i jego przyjaciele odciągnęli mnie od Niall'a.