-Nie, nie. Nie mogę, nie teraz. Nie dzisiaj. Dobrze. Dobra, w porządku.-Budzę się gdy słyszę rozmowę. Nie odwróciłam się, ale wiem, że Niall musi rozmawiać z kimś przez telefon. Był sfrustrowany.
-Słuchaj, muszę iść, ale nie martw się zrobię to.-Powiedział szybko. Czuję, że łóżko opada tam gdzie leże, więc szybko zamykam oczy. Ale nie mogę oszukać Niall'a.
-Obudź się kochanie.-Wyszeptał mi do ucha. Zatrzepotałam i otwarłam oczy, widząc Niall'a, spoglądającego na mnie.
-Dobrze spałaś?-Przytakuję, powodując uśmiech na jego ustach.
-Jesteś podekscytowana na naszą wieczorną randkę?-Skrzywiłam się, a on się zaśmiał.
-Oczywiście, że jesteś.-Mówi wstając. Usiadłam i czuję się lepiej niż wczoraj.
-Jak się czujesz?-Wzruszyłam ramionami.
-Lepiej niż wczoraj... uh, Niall z kim rozmawiałeś przez telefon?-Pytam zdenerwowana.
-Z moim szefem.-Powiedział surowo.
-Masz pracę? Co robisz?-Mówię zszokowana.
-Jestem, pewnego rodzaju posłańcem.-Dlaczego on jest taki dziwny? Więc, tajemniczość powraca? Przedtem mogłam powiedzieć cokolwiek, a teraz on wychodzi. Nie podobało mi się to, gdy to robił. Po chwili wraca z tostami.
-Idę wziąć prysznic, a ty zjedz to.-Powiedział, zwracając się do mnie, zanim poszedł do łazienki.
-Oh i nie wychodź, są zamknięte.*-Uśmiechnął się głupkowato. Przewróciłam oczami, biorąc kęs tosta.
-Poczekaj Niall, nie powinniśmy porozmawiać o ostatniej nocy?-Jego dłoń zacisnęła się na klamce.
-Na obiedzie.-Było słychać chłód w jego głosie, więc niech tak będzie. Na razie tak czy inaczej. Zamknął drzwi do łazienki i słyszę tylko szum wody, więc wstałam. Zaczynam chodzić po salonie. Wszystko wygląda normalnie, nigdzie żadnych trupów. To dobrze. Ale to co pomyślałam, że jest dziwne to, to że nie ma żadnych zdjęć rodzinnych. Czy on nie ma rodziny? Zaczynam się patrzeć na książki, które posiada. Stare, wszystkie są stare. Jak "Hardy Boys" czy "Sherlock Holmes". Tacę zainteresowanie jego, małym, zbiorem książek, dopóki nie dostrzegam czegoś na wygląd jednego z nich. Podnoszę to i oglądam,wydaję się, że on jest na zdjęciu. To Niall z innym facetem. Mają bronie przerzucone przez ramiona. Przypominali siebie nawzajem. Słyszę skrzypienie podłogi za mną, na co podskakuję. Twarz Niall'a wyraźnie mówi, że nie jest zadowolony, że tu jestem i wścibiam nosa. Czuję, że się rumienie, gdy szybko zdaję sobie sprawę, że ma na sobie tylko ręcznik zawiązany, luźno wokół bioder. Podchodzi do mnie szybko i zabiera zdjęcie z mojej ręki. Muszę powiedzieć, że wygląda bardzo seksownie, z mokrymi włosami i umięśnionym ciałem. Staram się wyrzucić te uczucia na bok, gdy patrzy w dół na zdjęcie i wzdycha.
-To mój brat.-Powiedział, nie odrywając oczu od zdjęcia.
-Greg.-Kiwam głową, uznając, że moje nogi nagle stały się ciekawe. Czuję się źle, że wściubiam nosa, ale jeśli on zamyka mnie w domu to naturalne. Położył zdjęcie z powrotem na książce i spojrzał na mnie. Staram się bardzo, żeby moje oczy nie powędrowały w dół na jego biodra. On dostrzegł moją walkę i zaśmiał się. Tak jak zawsze to robi.
-Jesteś zdenerwowana?-Mówi szyderczo. Patrzę w jego oczy pełne wyzywającego spojrzenia. Ale nie tym razem. Przygryzłam wargę, niepewna co powiedzieć. Wydaję się być niezadowolony z tego. Pochyla się, prawie całkowicie zamykając przestrzeń między nami.
-Pragnę cię.-Wyszeptał, wysyłając dreszcze na moich plecach. Moje serce przyspieszyło, ale dalej stoję nieruchomo. Niall przycisnął delikatnie wargi do moich. Nie był taki jak inne. Nie myślałam, że słowo delikatny jest w jego słowniku. Ale był. Udowodniłam, że to było omylne. Powiedziałam sobie, że powinnam z nim walczyć. Nie pozwolić mu, mieć kontrolę nade mną. Nie miałam wyboru. Niall próbuje, dostać się swoim językiem do moich ust. Nie daję mu i odsuwa się. Cofa się i chichocze.
-Zabiorę cię do domu, żebyś mogła przygotować się do naszej randki.-Mówi wchodząc do łazienki i wracając z powrotem w pełni ubrany. Odwozi mnie domu i nie odjeżdża, dopóki nie jestem w mieszkaniu. Martwię się o Becce. Śpieszę się, żeby znaleźć ją rozwaloną na kanapie, z lodem na głowie. Kac.
-Gdzie byłaś? Z panem McMarzycielskim?-Ona nawet nie patrzy na mnie.
-Nie, właściwie byłam z Niall'em, pan McMarzycielski odrzucił mnie i próbował zgwałcić w swoim vanie.-Podskoczyła.
-Czekaj, poważnie?!-O mój Boże, jak uciekłaś?
-Niall.-Jej brwi złączyły się razem.
-Niall jak on...
-Posłuchaj, to długa historia, ale wszystko ci wyjaśnię, kiedy wrócę z mojej randki.
-Randka? Z kim? Niall?!-Przytakuję nerwowo. Kręci głową na mnie i z powrotem się kładzie.
-Oh, był miły przy okazji.-Powiedziała stanowczo. Wciąż była w szoku, że to zrobił. Ale potem znowu zaczęłyśmy rozmawiać o Niall'u.
-Hej, a jak wróciłaś z klubu?-Zapytałam, zabierając swoją kurtkę.
-Właściwie, złapałam taksówkę, przepraszam byłam pijana.-Przewróciłam oczami na nią. I tak nie miało to znaczenia. Weszłam pod prysznic, żeby się zrelaksować. Nie było dużo pytań, które chciałam zadać Niall'owi wieczorem. O swojej pracy, bratu i najważniejsze, o nim. Nie chce wyjść na wścibską sukę, ale chce dowiedzieć się coś o Niall'u, co jest prawdą do cholery. Nie będę kłamać, że nie chciałam iść na tą randkę. To daję mi szansę, żeby dowiedzieć się coś o Niall'u. Wyszłam z pod prysznica i popatrzyłam na telefon. Wiadomość od Niall'a. Nie pamiętam, żebym dawała mu mój numer, ale też nie pamiętam rzeczy, które robię z nim z własnej woli. Musiał wpisać mi swój numer kiedy spałam.
Niall: Włóż coś ładnego księżniczko... Coś z łatwym dostępem ;)
Lillie: Możesz pomarzyć Horan.
Niall: Zrobię to ;)
Przewróciłam oczami na niego i odłożyłam telefon, aby zacząć szykować się.
~~~~
-Jest tutaj!-Becca krzyczy z kuchni. Schodzę w moich obcisłych jeansach, z prostym kwiatowym topem na dół, aby znaleźć Niall'a siedzącego na mojej kanapie. Wstał i uśmiechnął się do mnie.
-Jesteś gotowa piękna?-Kiwam głową i prowadzi mnie do swojego samochodu, Niall nie wygląda najgorzej. Ma na sobie snap-back, biały t-shirt i jeansy. Jechaliśmy chwilę zanim stanęliśmy przed małą kawiarnią. Obiega wokół samochód i otwiera mi drzwi. Mocno owija rękę wokół mojej talii i prowadzi do kawiarni.
-Wyglądasz bardzo seksownie w tych jeansach Lillie.-Wyszeptał mi do ucha, gdy czekamy na kelnerkę, żeby zaprowadziła nas do naszego stolika. Czuję jak jego dłoń rozpoczyna podróż w dół na mój tyłek, ale szturchnęłam go.
-Nie tutaj Niall.
-W porządku, więc w domu.-Czuję jego uśmieszek i oczywiście po prostu przewróciłam oczami. W końcu siedzimy przy stoliku naprzeciwko siebie. Niall nalewa nam trochę wina, patrząc na mnie i uśmiechając się.
-Nie mogłem doczekać się wieczora.-Nie czekaj na mnie, abym powiedziała to samo.
-Więc powiedz mi Lillie. Opowiedz mi o sobie. Kim jesteś. Co ci się podoba. Powiedz mi.
-Cóż lubię długie spacery po plaży i...
-Haha bardzo śmieszne mądralo. Ale poważnie...
-Jestem otwartą książką Horan.-Uśmiechnął się głupkowato.
-Dobrze. Z iloma facetami byłaś przede mną?
-Nie jestem z tobą... i około dwóch. Dlaczego?
-Po prostu zastanawiam się.. i ty jesteś ze mną.-Bierze kęs swojego jedzenia.
-Udowodnię ci, że pasuję ci to. Chcesz jeszcze jednego?-Zacisnęłam szczękę, dzięki czemu zachichotał.
-Tylko żartowałem kochanie, na razie tak czy inaczej. Więc twój ulubiony kolor, film i kwiat?-Zmarszczyłam brwi.
-Czy to jest, dwadzieścia pytań?
-Wystarczy odpowiedzieć na pytania Lillie.-Przewracam oczami na niego, ale odpowiadam.
-Żółty, "Juno" i dość banalne, lilie.-Uśmiechnął się na moją odpowiedź i zamówił coś przed kontynuowaniem.
-Dobrze, jak najdalej zaszłaś z mężczyzną?-Prawie zakrztusiłam się moim winem. Czy on tak poważnie? Myślę, że tak.
-Nie odpowiem na to pytanie.-Powiedziałam, łapiąc oddech.
-Dlaczego nie?
-Bo to n-nie twoja sprawa!-Jego twarz skamieniała.
-Twoja sprawa, to moja sprawa. Rozumiesz? Teraz proszę powiedz?-Jego ton złagodniał na końcu. Westchnęłam.
-Dobrze, nie jestem dziewicą, jeśli o to pytasz.-Skinął głową. Mogę powiedzieć, że nie podoba mi się to, że ktoś wyciąga to ode mnie. Ale jednak stało się to.
-Ile masz lat?-Pyta zmieniając temat.
-18, ty?
-21.-Dziękuje, kelnerce kiedy podała nam danie.
-Teraz moja kolej, aby zadawać pytania.-Mówię twardo, tak jak potrafię, a on śmieję się z mojego tonu.
-Dobrze?-Powiedział żebym kontynuowała.
-Blizny Niall. Skąd one pochodzą?-Jego twarz zrobiła się pochmurna.
-Nie to.-Mówi, a ja mam zamiar się kłócić, ale on po prostu nie odpowie.
-Nie to, Lillie.-Westchnęłam i wybieram inny temat.
-Co się stało w klubie? Alex to znaczy...-On spina się jeszcze bardziej.
-Cóż, kiedy zobaczyłem go jak przeciąga cię z klubu w uliczkę na dół to poszedłem za nim, więc byłem pewien, że nie zrani cię.-Popatrzył na mnie, a ja skinęłam głową żeby kontynuował.
-Kiedy to zrobił ja, uhh, dopilnowałem go. A potem przywiozłem cię do mnie.-Patrzę na niego zaniepokojona.
-Nigdy cię nie zapytałam co właściwie stało się z Alex'em... co z nim zrobiłeś?-Czuję szybkie bicie mojego serca.
-Nic, o co byś się musiała martwić. On nie dotknie cię już nigdy.-Mówi, omijając pytanie, przy tym biorąc kawałek swojego jedzenia. Mój oddech tak jakby stanął w gardle, gdy zobaczyłam jego kostki u rąk. Szybko je chowa, zaciskając szczękę. Miał na nich strupy, wyglądały źle. Mój żołądek skręcił się.
-Niall... czy ty... czy ty... czy on jest martwy?-Podniósł głowę do góry na moje pytanie.
-Oczywiście, że nie!-Krzyknął. Bierze głęboki oddech przed kontynuowaniem.
-Dałem mu lekki wycisk, sprawiając, że on już nie położy rąk na tobie.-Powiedział, przez zaciśnięte zęby.
-Wszystko w porządku?-Pytam, cichym głosem.
-Powiedzmy, że minie trochę czasu jak wyzdrowieje.
-Nie mówiłam o nim...-Niebieskie oczy Niall'a spojrzały na moje brązowe, a następnie na jego kostki.
-Nie, jest dobrze.-Wydaje się być zszokowany na moje pytanie.
-Nie wiedziałem, że się martwisz.-Powiedział, a ja uśmiechnęłam się. Patrzę na bok i wzdycham.
-Martwię się Niall. Ja to robię. -Zwracam mój wzrok na niego, a jego uśmiech osadza się na jego twarzy. To nie diabelski uśmiech, jak pokazuję czasami, tylko ciepły uśmiech. Moje serce przyśpiesza. Niall zostawia napiwek na stole i podaję mi rękę.
-Chodź. Zabiorę cię do domu.-Podaję mu rękę i prowadzi mnie z powrotem do samochodu. Jestem zaskoczona, że nie zmusza mnie, żebym jechała z nim do jego domu. Mimo, że Niall ma tajemnice nie poddam się. Niestety, byłam pod wrażeniem.
-Twoi rodzice mają wspaniałą córkę.-Powiedział, skręcając na mój podjazd. Skrzywiłam się.
-Moi rodzice... to nie dobry temat.-Zmarszczył brwi.
-Inna historia na inny czas.-Uśmiechnął się.
-Więc, jesteś zadowolona z randki? Dość jak na jutrzejszy dzień?
-Czy mam wybór?-Jego uśmiech staję się szerszy.
-Nie.
-Więc, zobaczymy się jutro.-Mam zamiar wyjść, kiedy przyciąga mnie do siebie i nagle całuję.
-Nie mogę się doczekać.-Wyszeptał po odsunięciu się, a ja nadal jestem zszokowana, kiedy wychodzę, a on odjeżdża. Przyłożyłam opuszki palców do ust i uśmiechnęłam się Cholera. Zaczyna mi się to podobać. Wchodzę do środka i przechodzę szybko, żeby Becca mnie nie zbombardowała pytaniami. Przeniosłam się do swojego łóżka i wskoczyłam do niego.
Niall: Dobranoc kochanie. Będę śnił o tobie dzisiaj.
Czytam kiedy mój telefon zaświeca się.
Lillie: Dobranoc Horan.
Wyłączyłam telefon i poczułam, że moje oczy się zamykają. Niall zawitał do mojej głowy. Miał ciemną stronę. Gwałtowność. Również jego przeszłość nie była dobra. Byłam zdecydowana, żeby go rozgryźć. Myślę, że nie będę zadowolona z tego co znajdę. Ale było już za późno. Drzwi zostały otwarte i nie chcę tego zatrzymać. Chciałam dowiedzieć się czegoś o Niall'u, nawet jeśli mi się nie spodoba to. Mam wrażenie, że on nie odejdzie tak szybko. I szczerze... Nie chcę na niego naciskać.
-----------
są zamknięte*- chodzi o drzwi wejściowe do domu.
------
I rozdział 5 :) Zachęcam do komentowania. To naprawdę mnie motywuje i mam uśmiech na twarzy. Więc jeśli czytasz to napisz krótkie 'czytam'. Naprawdę tyle mnie uszczęśliwi. Do następnego ♥
awhjdafgxsggycf kochaaaam
OdpowiedzUsuńawww randka z Niallem <3
OdpowiedzUsuń