czwartek, 10 lipca 2014

Rozdział 12

-Cholera Becca, chciałbym ją zobaczyć!-To jest to co mnie obudziło. Niall. Niall, który krzyczy.
-Nie! Wróciła wczoraj w nocy szlochając, bo się ciebie wystraszyła!-Becca krzyczy na niego. Zwinęłam się w kłębek i schowałam pod kołdrę. Nie chciałam się z nim teraz zmierzyć. Ale pomyślałam, że kiedyś będę musiała. Powoli wysunęłam się z łóżka i kontynuowałam słuchanie.
-Nadal jestem jej chłopakiem! Teraz przesuń się!-Widziałam, że to teraz. Niall przepchnął się przez Becce, ale ona złapała go za ramię.
-Cholera, Niall nie! Zostaw ją w spokoju!-Niall odwrócił się do niej, a strach zaczął rosnąć we mnie, ponownie.
-Niall!-Mówię głośno.-Jego spojrzenie przeniosło się na mnie. Jego twarz złagodniała i zrobił krok do mnie.
-Lillie, w-wszystko w porządku?-Zapytał, brzmiąc jakby miał złamane serce. Wszystko co mogę zrobić, to iść do niego i objąć go mocno. Tak, przestraszył mnie, ale on także się boi. Przytula mnie mocno i całuje czubek głowy. Wziął moją rękę.
-Możemy gdzieś pójść?-Pyta cicho. Słysze jak Becca wzdycha, a ja popatrzyłam się na nią.
-Jest dobrze, Becca. Nic mi nie będzie.-Uspokoiłam ją. Nie jest pewna, ale kiwa głową, Niall wyprowadził mnie z mieszkania do samochodu i jedziemy do parku. Zaparkował samochód i milczy przez dłuższą chwile. Wreszcie zaczął.
-Przepraszam. Nie chciałem cię przestraszyć, albo popchnąć...-Przestał i zamknął oczy. Bierze ponownie głęboki oddech i otwiera oczy.
-Proszę powiedz, że mi wybaczysz.-Moje oczy zapełniły się wodą. Wygląda, że ma złamane serce, to mnie zabija, ale byłam przerażona.
-Lillie. Proszę, powiedz coś, cokolwiek.-Jego głos był natarczywy. Odwróciłam się od niego, a łzy popłynęły po moich policzkach. Wzięłam głęboki oddech przed rozmową.
-Oczywiście, że ci wybaczam, Niall. To po prostu było przerażające i mogłeś go z-zabić czy coś!-Jąkałam się, prawie rozluźniając to. Niall westchnął i wiem, że jego palce powędrują do jego włosów.
-Wiem, kochanie. Tak mi przykro, że byłaś tego świadkiem. Starałem się tak ciężko, żeby utrzymać tą część mnie od ciebie.
-Czy to prawda, że to z powodu narkotyków?-Mówię, patrząc na niego. Jego twarz opada, kiedy widzi moje łzy. Wyciąga mnie na kolana i tuli mnie.
-Tak, to jest to. Zmusili mnie, żebym był agresywny i kiedy chciałem przestać to był jeden sposób, żeby się zadowolić. Rozbijanie rzeczy i walki z ludźmi.-Nie wiem dlaczego, ale zaczęłam otwarcie głośno płakać. Słyszę walenia serca Niall'a, gdy to słyszy. Ja po prostu nie chce go stracić, nigdy. On otula ramiona mocno wokół mnie i ściera łzy palcami.
-Shh, księżniczko, proszę nie płacz. Nienawidzę tego. Proszę.-Błagał. Schowałam twarz pomiędzy jego szyją i próbowałam to zatrzymać. Wreszcie udało mi się i usiadłam.
-Nie opuszczaj mnie... To znaczy ja po prostu nie chce cię stracić.-Pociągam nosem. Całuje mnie, a moje łzy znowu naciskają.
-Nie stracisz mnie skarbie. Obiecuję.-Kiwam głową, a on ponownie mnie całuje. Wziął mnie i odstawia mnie na moje miejsce.
-Czy z Jeff'em, wszystko w porządku?-Mówię, patrząc na Niall'a kostki. Okręcił kierownice.
-Umm, tak, ma wstrząs mózgu i kilka połamanych kości... Lillie?
-Tak?
-Możesz mi powiedzieć co ci zrobił?-Westchnęłam.
-To nie jest ważne, Nia...
-Nie, nie, ja po prostu chce wiedzieć. Czy b-byłem za późno?-Pyta, gdy parkujemy obok fast-food'a. Wzięłam głęboki oddech. Wiedziałam co ma na myśli... Czy mnie zgwałcił.
-Nie Niall, nie.-Mówię kręcąc głową. Odetchnął z ulgą, a następnie wchodzimy i dostajemy jedzenie. Niall i ja, jemy i rozmawiamy przez chwile. Tylko o tym jak mu przykro, z powody Jeff'a, Will'a i takie tam. Ostatecznie  musiałam iść przygotować się do pracy.
-Zobaczymy się dzisiaj wieczorem u  mnie, dobrze?-Westchnęłam.
-Właściwie Niall, będę tutaj.
-W porządku. W takim razie spotkamy się tutaj.
-Sama.-Nienawidziłam tego mówić, ale potrzebowałam trochę przestrzeni. Jego szczęka się zacisnęła, ale kiwnął głową.
-Dobrze. Ale podwiozę cię do pracy.-Mówi ostrze.
~.~
Mam jeszcze trochę czasu, kiedy jestem gotowa. Oglądam telewizje, kiedy słyszę pukanie do drzwi. To chyba Niall. Wstaje i otwieram drzwi. To nie Ni, ale jego brat Greg. Greg uśmiechnął się i przeszedł obok mnie.
-Miło cię znowu widzieć, Lillie.-Powiedział, zamykając drzwi. Stoję zamrożona i nie odwracam się.
-Gdzie jest, mój mały braciszek?
-On jest w drodze, tutaj. Więc powinieneś wyjść!-Mówię, otwierając mu drzwi. Śmieje się.
-Nie tak szybko, kochanie.-Zamyka je i zbliża się do mojej twarzy.
-Słyszałem o małym wybuchu Niall'a w klubie, biedactwo, że nadal nie ma tego pod kontrolą, nie ma?
-To może się czasami przydać.-Pluje. Staram się go popchnąć, żeby wyszedł, ale nie robi tego. Znowu się zaśmiał i uszczypał mnie w policzek.
-Wiesz, jestem szczęśliwy, że on jest. Wreszcie znalazł jedną dziewczynę do ustawiania, to dużo lepsze niż to co robił przed...-Wiedziałam, że nie powinnam spytać, co to znaczy. Ale zdradziłam siebie.
-Co to ma znaczyć?-Zaśmiał się i odepchnął mnie. Podchodzi do mojej półki i patrzy na zdjęcia.
-To znaczy jestem zadowolony, że nie jest, kurwa, każda dziewczyna 'kładzie' oczy na niego, trochę za długo... To było złe.
-Ty kłamco, T-ty, N-Niall się zmienił! On nie jest już taki!
-Nie jest taki? Zawsze jak jest w pracy Lillie, kto wie co za przyjaciółki tam ma...
-Przestań! Po prostu wyjdź! Teraz!-Przypominam, wskazując na drzwi. Jeśli to może wyglądać, że zabije go, mówię ci. Śmieje się.
-Wychodzę, wychodzę.-Powiedział, rozkładając ręce w obronie.
-Do zobaczenia, kochanie.-Odszedł. Zamknęłam drzwi i tylko z tam tąd może mnie denerwować. Nawet może obrzucić moje ściany, gównem. Greg nie będzie do mnie przychodzić, przysięgam. To nie jest lepiej, kiedy Niall odwozi mnie.
-Coś się stało?-W końcu pyta, kiedy odwozi mnie do Starbucks. Milczałam przez całą drogę.
-Tak, tak myślę.-Wzruszyłam ramionami, nie patrząc na niego. Westchnął.
-Tak myślisz? Lillie co się stało?-Kładzie rękę na mojej dłoni. Spojrzałam na niego.
-Czy to prawda, że przeleciałeś dużo dziewczyn!-Wygadałam się. Niall patrzy na mnie w szoku, a później w złości.
-Gdzie do diabła, ty to usłyszałaś?!
-Odpowiedz na pytanie Niall!-Uderzył rękami w kierownice, a jego ciało cale drży. Stara się uspokoić, a wystarczy, że mi odpowie.
-Potrzebowałem chodzić gdzieś, gdzie jest większąść dziewczyn, tak, przepraszam, ale to już przeszłość.
-Czy to jest to? Niall ty zawsze jesteś w pracy,a ja nie wiem z kim pracujesz i co robisz i nigdy nie pytałam, bo wiem, że cie to zdenerwuje!
-Myślisz, że cię zdradzam?!-Powiedział przez zaciśnięte zęby. Wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na niego.
-Nie, j-ja po prostu, mój tata mówił mi i mojej mamie, że będzie pracować do późna, a tak naprawdę on ją w tedy zdradzał.-Czuję, że wszystkie wspomnienia wracają, ale próbuje je blokować. Niall westchnął, teraz.
-Lillie, ja nigdy, przenigdy bym cię nie zdradził. Przykro mi, że twój tata tak zrobił, ale ja nie jestem taki.-Łapie mnie za rękę i całuje ponownie. Uśmiechnęłam się i go pocałowałam.
-Wiem, przepraszam.-Oddał mi pocałunek.
-W porządku, księżniczko. Możesz mi ufać.
-Wiem.-Pocałowaliśmy się ostatni raz, zanim wyszłam i oglądałam jak odjeżdża. Dlaczego zawsze słucham Greg'a? Weszłam do środka, a Phil już zaczął mówić o swoim dniu. Kilka godzin do mojej zmiany słyszymy dzwonek. Powróciłam do swojego czytania, niech Phil się nim zajmie.
-Cześć, co mogę dla ciebie zrobić?-Pyta.
-Dobrze, kawałek tej dupci, poproszę.-Zamroziło mnie. Wszędzie rozpoznam ten głos. Greg. Jak do diabła, wiedział gdzie ja pracuje?! Odwróciłam się, a on oczywiście się uśmiechał. Zacisnęłam zęby i spojrzałam na niego.
-Co ty tu do diabła robisz?!-Czuję, że Phill zbliża się do mnie.
-To już nie mogę przyjść do Starbucks i dostać coś?-Wychodzę z za lady i stoimy twarzą w twarz. Mam go dość.
-Po prostu zostaw mnie w spokoju, Greg!-To nie był dobry pomysł.Greg chwycił mnie mocno za rękę i patrzy na mnie.
-Dlaczego? Nie podoba ci się, że jestem w pobliżu?!-Uścisk staje się mocniejszy, na co zaskomliłam. Nagle Phil stanął przede mną i odpycha go.
-Myślę, że powinieneś wyjść, teraz.-Phil powiedział głębokim tonem. Greg zachichotał.
-Do zobaczenia, wkrótce, mój pączuszku.-Powiedział do mnie i odszedł. Phil odwraca się do mnie, po tym, gdy jesteśmy pewni, że go nie ma.
-Wszystko w porządku? Kto to był?
-Czuję się dobrze, to był starszy brat Niall'a, Greg.
-Nie jest wściekły, że on w zasadzie stalkuje cię?
-Tak. Dlatego on się nie dowie! Proszę nie mów nic!-Phil myśli sekundę.
-Dobrze, ale jeżeli ten facet nie zastopuje, zadzwoń do mnie, dobrze?-Phil powiedział i wystawił pierś do przodu. Zaśmiałam się z niego, bo założę się, że Greg, położyłby go od razu.
-Dobrze, Phil.-Po pracy Niall przyjechał po mnie z niespodzianką, z lilliami, ponownie. Pojechaliśmy do parku, jest teraz ciemno, ale widzę coś świecące się w obszarze parku. Wychodzimy i gdy się zbliżamy, zdałam sobie sprawę, że to świece. To był trochę taki piknik z kanapkami z Nutellą i wodą. I świecami, otaczającymi całość. Patrze na Niall'a, który wygląda trochę nerwowo.
-Podoba ci się? Wiem, że to trochę kiepskie, ale ja p-pr...
-Nie, nie, nie! Niall jest perfekcyjnie.-Uśmiecham się, powodując u niego to samo na twarzy. Siadamy i pytam mnie o prace. Sprytnie uniknęłam rzeczy o Greg'u i zaczęliśmy jeść. To było zabawne, Niall może wyglądać na niebezpiecznego, ale w głębi duszy to czuły i romantyczny facet. Takiego Niall'a kochałam. Wow, kochałam, co?
-Dziękuje za lillie.-Mówię, rumieniąc się, a on się do mnie przybliża.
-Mile widziane, księżniczko.-Pochyla się i umieszcza słodki pocałunek na moich ustach. Na początku delikatnie, a później przerodziło się to w namiętny pocałunek. Zarzuciłam moje ręce w jego gładkie włosy, a jego ręka powędrowała pod moją koszulkę. Pochyla mnie tak bardzo do pocałunku, że zmusza żebym położyła się na ziemi, a on na mnie. Tak naprawdę nie wierzyłam, że będziemy to robić w parku, ale kiedy zaczął całować mnie po szyi, można się zastanowić... Owinęłam nogi wokół jego torsu i sprowadziłam go z powrotem do moich ust. Jak robi się bardziej gorąco, jego telefon dzwoni. Westchnął i wstał. Odpowiedział i ja też wstałam.
-Halo?... Jestem trochę zajęty... nie, nie musisz robić t... dobrze.-Okręcił się i patrzy na mnie smutno.
-Naprawdę przepraszam, kochanie, ale muszę iść do pracy. -Powiedział, sprzątając. Patrze na niego przez minute w bólu, a później odpuszczam. Nie chciałam, ponownie rozpocząć kłótni.
-Oh, Dobrze.-To było wszystko co powiedziałam, a on zaniósł wszystkie rzeczy do samochodu. Weszliśmy, a on pocałował mnie w nos.
-Bardzo przepraszam, będziemy to kontynuowali później. Obiecuje.-Mówi mrugając. Westchnęłam i kiwnęłam głową. Odwiózł mnie do domu, a samochodu Becci nie było. Oh, tak, dzisiaj pracuje. Nie ma mowy, że zostanę sama w domu. Nie gdy Greg mnie prześladuje. Zadzwoniłam więc do Will'a. Byłam zadowolona, że Will zostawi swoich kolegów. Kiedy wpadł tutaj, miał ze sobą film.
-Hej, Elliott powiedział, że przeprasza cie, tak przy okazji.-Szepce w trakcie filmu.
-Naprawdę?
-Tak, powiedział, że czuje się źle, próbując cię obmacywać w samochodzie i po prostu zachował się jak osioł.
-Cóż, można powiedzieć, że mu wybaczam.
-Dobra, przekaże mu.-Uśmiechnął się. Nagle drzwi od mojego mieszkania otwarły się, a Niall tu wparował. Początkowo wygląda dobrze, ale później zobaczył Will'a. Jego twarz opada w blasku, podczas gdy jego ciało jest napięte wraz z jego szczęką i pięścią. Nie wyglądał na szczęśliwego, że ja i Will oglądamy film i się przytulamy. Wcale nie. Przez spojrzenie w jego oczach można stwierdzić, że zaraz wybuchnie....
----------------------
Dziękuje za komentarze. Możecie też oddawać swoją opinie na twitter'ze : #DarkNiallPL :) Do następnego xx

2 komentarze:

  1. ten rozdział jest nconvfowv *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. [SPAM]
    "Drogi chłopcze obok. Cześć jestem "dziewczyną z sąsiedztwa" lub jeśli zwróciłeś na mnie uwagę przez ostatnie 17 lat to po prostu nazywaj mnie Chloe Wilson. Jeśli chcesz spróbować złamać moje serce musisz wiedzieć, że ono już dawno jest w kawałkach"

    Zapraszam na nowe fanfiction o Niallu :) Dalej nie przekonana? Obejrzyj zwiastun: https://www.youtube.com/watch?v=pzseXYiq5fI

    http://if-we-do-this-together-is-the-end.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń