Kierujemy się ponownie do chatki i rzuca mną cały czas.
Ponownie.
Niall już tam jest przyklejony taśmą do krzesła. Kiedy mnie widzi jego twarz staje się twarda. To staje się jeszcze bardziej trudne, gdy przyklejają mnie do krzesła i stawiają przed Niall'em.
-Zacznijmy od ciebie Niall.-Alan chodzi dookoła. Niall i ja nie przerwaliśmy kontaktu wzrokowego.
-Nie przyniosłeś pieniędzy na czas. Myślisz, że możesz być inteligentniejszy ode mnie i nastawić moich ludzi przeciwko mnie. Ha. Teraz ona zapłaci. Ona należy teraz do mnie.-Niall mruknął i wziął głęboki oddech, a jego całe ciało jest sztywne.
-Więc co zrobić, co zrobić... jak wspaniale.-Alan nagle wymierzył cios Niall'owi w twarz. Próbuje się wydostać z krzesła, ale to było głupie, aby spróbować. Alan dał jeszcze kilka ciosów w jego jelita, powodując, że jego twarz jest czerwona z bólu.
-PRZESTAŃ!-Płacze po tym jak uderzył Niall'a kilka razy.
-Proszę, przestań to go boli!-Alan odwraca się do mnie, trochę zdyszany po pracy. Niall osuwa się trochę na krześle, ale nadal jest czujny.
-A co dostanę w zamian?-Alan pyta nagle rozbawiony.
-P-proszę, ja po prostu chce żebyś przestał.-Jąkam się, powodując, że Alan chichota. Alan zaczyna ponownie go bić, a ja jestem gotowa aby po prostu go zabić. Byłam gotowa, aby go zabić.
-ALAN PRZESTAŃ!-Znowu płacze. Alan odwraca się do mnie i patrzy na mnie ze złością. Staje blisko mojej twarzy i mówi.
-Twoja kolej.-Z tych dwóch prostych słów, Niall szaleje. Jest ranny, więc to też powoduję dużo jęków.
-Nie dotykaj jej.-Niall ciężko oddycha. Nie wiem dlaczego prosił. To tylko wywołało więcej ciosów. Alan wziął mnie za rękę i odwrócił się w stronę Niall'a, który wpatruje się jak szalony.
-Takie delikatne palce Lillie.-Powiedział, bawiąc się nimi.-Zastanawiam się...-Alan zaskoczył mnie, wziął szybko i mocno do góry jeden z moich palców i można usłyszeć straszny hałas łamania kości. Krzyczę z bólu i płacze, nie chce tego, ale dla dobra Niall'a. Tylko go złamał. Niall krzyknął ze złości i z bólu tez.
-PRZESTAŃ! ZATRZYMAJ SIĘ!-Krzyknął i próbuje szarpnąć się do nas. To tylko wywołało u Alana, aby przejść do innego palca. Teraz ja próbuje szarpać się do Niall'a. Kiedy czuję kolejny trzask, staram się stłumić krzyk przez zaciśnięcie zębów.
-P-PROSZĘ PRZESTAŃ! PRZESTAŃ DOTYKAĆ JĄ!-Niall praktycznie podskakuje na krześle. Twarz Alan'a prawie złagodniała, jak ociera moje łzy. Pulsowanie w moich palcach boli!
-Błagaj, kochanie.-Powiedział do mnie. Jestem zdezorientowana, on lekko przejeżdża po moich pulsujących palcach. Naciska delikatnie na nie, powodując u mnie skowyt. Usmiecha się i bierze moje złamane palce w swoją dłoń i ściska je. Płacze i wiercę się na swoim krześle.
-Błagaj Lillie. Błagaj Niall'a, żeby ci pomógł. Błagaj go, żeby ból odszedł.-Kręcę głową na nie. Niall jest zbyt zły aby nawet rozmawiać. On miota się na krześle również, krzycząc z frustracji. Alan czerpie więcej przyjemności, kiedy jest coraz bardziej wściekły z mojego protestu.
-Cały ból może odejść, jeśli tylko poprosisz go, to wszystko dla ciebie tak będzie dla ciebie lepiej kochanie.-W tym momencie ból w palcach powoduje, że krzyczę głośno.
-Błagaj!
-Nie!
-Błagaj!-Krzyczy i zaciska mocno dłoń wokół moich palców.
-Oh, Jezu, Niall pomocy, spraw, aby p-przestał! To boli!-Staram się to wypluć tak szybko jak się da. Jedną rzecz jaką nie mogę znieść to patrzenie na Niall'a co zrobi/
-Zrobię to, obiecuję to, kocham cię, po p-pr... ah.. PIERDOLIĆ CIĘ ALAN!-Wciąż próbuje z desperacją dostać się do nas. Alan puszcza moje palce i siedzi uśmiechając się. Jakby właśnie wygrał nagrodę, czy coś.
-Muszę powiedzieć, że ta zabawa była całkiem zabawna.-Niall i ja utkwiliśmy spojrzenie na nim, wywołując u niego chichot. Jego chichot jednak szybko zniknął, gdy jeden z jego ludzi szepnął mu coś do ucha. Alan zacisnął szczękę, a jego wzrok zatrzymał się na Niall'u.
-Nigdy nie zgadniesz, co właśnie usłyszałem Niall.-Powiedział i zniżył się do jego poziomu.
-Rick, którego pobiłeś jest jakby gównem. Przywieźli go do szpitala i nie wiem dlaczego ci idioci chcą go aresztować. Ale myślę, że nie ma to znaczenia, bo pobiłeś go tak mocno, że jest w stanie śmierci mózgowej. W śpiączce.-Moje oczy wypełniły się łzami przerażenia. Niall szybko spojrzał na mnie jakby chciał powiedzieć, że jest mu przykro. Na twarzy Niall'a znowu jest ślad przez Alan'a.
-Myślę, że po prostu zapłacisz za to.-Warczy wskazując na jednego ze swoich ludzi, aby podał mu coś. Próbowałam zgrać się z krzesłem, kiedy zdałam sobie sprawę co to jest. Pistolet. Alan wziął go i wycelował w głowę Niall'a. Byłam tam szlochając i krzycząc w tym momencie. Niall nie odwrócił ode mnie wzroku. Był zaskakująco spokojny. Zmęczony szept dotarł do mnie jako pocieszająca rzecz, krzyknęłam do Alan'a aby go nie zabijał. Alan odbezpieczył broń i dał palce na spust.
-Lillie.-Niall powiedział prawie szeptem.-Nie patrz się księżniczko.
Nie mogłam tego zrobić. Nie mogłam siedzieć tu i patrzyć czy to zrobi. Ale co mogłam zrobić? Niall nie może umrzeć. Tuż przed tym jak Alan chciał wystrzelić, usłyszeliśmy głośne strzały z góry schodów. To sprawiło, że wszyscy podskoczyliśmy, a Alan wycelował w drzwi od piwnicy. Ktoś powoli schodził w dół po schodach, a drzwi, które były otwierane zaskrzypiały. To był jeden z facetów Alan'a. Wszyscy byli spokojni, dopóki nie zobaczyliśmy kto to był za nim. Zayn. Zayn miał pistolet i wskazał palcem na trzech innych facetów, którzy też mieli broń. Will, Perrie i Elliott. Każdy z nich celował do kogoś w pokoju.
-Rzuć broń.-Zayn powiedział ostro do Alan'a i jego ludzi. Którzy wskazują na nich. Twarz Alan'a jest zszokowana, ale mogę powiedzieć, że stara się to ukryć. Nie poruszył się.
-Powiedziałem, rzuć to!-On teraz krzyczy. Alan powoli odkłada pistolet w dół, podobnie jak wszyscy jego ludzie. To był klucz do Alan'a. Jego ludzie. On ich potrzebował, dlatego zadziałał tak, gdy dowiedział się, że Niall w zasadzie zabił jednego z nich. Musiał ich jak chronić, jak najbardziej. Zayn popatrzył na mnie i na Niall'a.
-Teraz to stracisz.-Powiedział. Alan zacisnął szczękę i skinął na jednego z ludzi aby rozwiązał Niall'a.
-Ją też.-Will i Zayn powiedzieli w tym samym czasie.
-Ona jest moja. Taka była umowa. Taka jak nasza Malik. Nie będę znęcał się nad Perrie jeśli będziesz dla mnie pracował. Zerwałeś umowę.
-Skończyłem pracować dla ciebie. I Lillie też zostanie uwolniona.-Zayn nie owijał.
-Nie! Umowa jest da...-Został zagłuszony przez huk. Jeden z ludzi Alan'amopadł na podłogę. Jestem pewna, że nie żyje. To sprawiło, że mój żołądek się przewracał. Twarz Alan'a była oszołomiona.
-Uwolnij ją. Albo ty będziesz następny.-Zayn powiedział przez zaciśnięte zęby. Alan przełknął ślinę i kazał następnemu ze ze swoich ludzi mnie rozwiązać. Rozcięli taśmę i wpadłam w ramiona Niall'a. Oboje byliśmy obok Zayn'a i Niall'a twarz przybrała taki sam wyraz twarzy jak jego przyjaciół.
-Idźcie. Idźcie z tąd, będziemy zaraz za wami. Oh i tutaj.-Zayn powiedział, rzucając kluczykami do Niall'a.
-CO, Zayn nie, co z tob...
-Idź Lillie. Poradzimy sobie. Niall, weź ją stąd, gdzieś, gdzie jest bezpiecznie.-Niall nie kłócił się. Owinął ramię opiekuńczo wokół mojej talii i zaczął prowadzić mnie.
-Ona jest moja Horan. Nie możesz jej ukrywać zawsze.-Alan krzyczy za nami. Niall zatrzymał się w pół kroku i odwrócił się. Ciemność przeszła przez jego ciało. Chwyciłam go za rękaw koszuli i próbowałam go zatrzymać.
-Niall! Idź!-Zayn domagał się głośno. Niall popatrzył na Zayn'a i złagodniał. Szybko odwrócił się w moją stronę, kładąc rękę na mojej talii. Zatrzymałam się jak wryta, kiedy usłyszałam jak szczelają z broni. Niall obrócił się i nowość, musiałam coś zrobić.
-Zayn. Will.-Ciężko oddychałam. Nie mogłam ich zostawić. Pomogli nam.
-Lillie nie! Zatrzymaj się! Musimy ich zostawić!-Krzyknął Niall. Cofam się o krok w kierunku chatki, ale czuję jak Niall przerzuca mnie przez ramię.
-Nie! Niall musimy im pomóc!-Mówię i znowu płacze. Niall nic nie mówi. Niall zostawia mnie w samochodzie i sam szybko do niego wchodzi. Wkrótce jedziemy z dala od tej chatki. Szlocham w tym momencie.
-Lillie proszę, przestań płakać. Dowiemy się o nich później, dobrze? Zaufaj mi, ja też nie chciałem ich zostawić.-Mówi rozczulając się trochę. Kiwam głową i wzbudzam łzy kiedy przypomnę sobie o moich złamanych palcach. Twarz Niall'a stwardniała i zatrzymał się na poboczu drogi. Był wkurzony kiedy wziął delikatnie moją rękę w swoją dużą. Bada ostrożnie moje palce i poszukuje coś w schowku. Wszystko co mogłam zauważyć to jakaś brudna szmatka. Oderwał trochę materiału i spojrzał na mnie.
-To może zaboleć.-Mówił tak cicho jak tylko mógł. To było trudne, choć wiedziałam, że zabijało go to, że choć trochę spowodował mi najmniejszy ból. Nie wspominając, że musiał patrzeć jak błagałam go o pomoc. Zaczął mocno owijać materiał wokół moich dwóch spuchniętych palców. Rozluźnił trochę jak usłyszał mój syk. Bełkotał cały czas, dopóki nie skończył. Spojrzał na mnie ze łzami w oczach. Przypuszczam, że patrzyłam na niego w ten sam sposób. Miał bardzo poobijaną twarz i to spowodowało, że więcej łez napłynęło do moich oczów. Szybko przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Pocałował moje łzy i położył swoje ogromne ręce na mojej twarzy. To było jakby sprawdzał czy czegoś nie przeoczył. Nadal byłam potajemnie w bólu. Powoli zamknął lukę między nami i pocałował namiętnie. Przybliżyłam się bliżej do pocałunku, nie chciałam go stracić albo żeby zniknął.
-Tak mi przykro.-Wymamrotał po oderwaniu się. Ukrył twarz w zagięciu mojej szyi.
-Tak mi przykro, że dopuściłem nas do tego.-Wyciągnął swoją twarz, aby na mnie spojrzeć.
-Niall to nie jest twoja wina. Proszę, nie wmawiaj sobie tego.
-Ale Lillie on c...
-Wiem Ni, wiem. Ale jesteśmy z dala od niego. Poza tym nie jestem jedyna, której robił te rzeczy.-Mówię, śledząc jego rane powyżej brwi. Westchnął i pocałował mnie ponownie.
-Kocham cię i będę cię chronić, zrobię wszystko co mogę.-Powiedział stanowczo patrząc na mnie.
-Ja tez cię kocham Niall.-Mówię i przytuliłam się do jego piersi, a on pocałował mnie. Będzie trochę ciężko. Wiedząc czy nie wiedząc, że Alan wciąż tam jest. Ale dowiemy się już wkrótce. I dowiemy się czy z Zayn'em i resztą przyjaciół jest wszystko w porządku. Dopóki miałam Niall'a, a Niall mnie. Chcemy to zrobić.
Dziękuje za tłumaczenie:-)
OdpowiedzUsuń